Psycholog radzi, jak w święta wytrzymać… na diecie

Wytrzymać na diecie to nie lada sztuka - zwłaszcza w święta. ,,Do tego trzeba się wcześniej przygotować'' - radzi dr Dorota Chmielewska-Łuczak i podpowiada, jak nie ulec, kiedy ze stołu kuszą nas przeróżne smakołyki, a rodzina namawia od brania dokładek.

PAP
Psycholog radzi, jak w święta wytrzymać… na diecie

Fot. zw.lt

,,To dotyczy nie tylko diety polegającej na odchudzaniu. Ktoś może być np. weganinem albo na coś uczulonym i mieć inne możliwości i też musi się jakoś ”znaleźć” z resztą rodziny przy świątecznym stole” – mówi dr Dorota Chmielewska-Łuczak z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Psycholog zauważa, że święta są dobrą okazją do tego, żeby wypracowywać kompromisy, również te kulinarne. ,,To nie jest łatwe, bo to zależy od tego jak rodzina funkcjonuje, jak rodzina podchodzi do sytuacji, kiedy ktoś ma zupełnie inne potrzeby i zupełnie inne oczekiwania, bo np. weganin też może się oblizywać na widok mięsa, ale postanawia tego mięsa nie jeść z powodów ideologicznych. W związku z tym ten zapach na stole będzie dla niego drażniący i może być mu przykro. Jest to taka sytuacja, w której wszyscy mogą wykazać się delikatnością i wrażliwością. Co ważne, to nie jest sytuacja tylko na jedne święta” – podkreśla ekspert.

Święta są trudnym okresem, gdyż wtedy wszyscy mają większe oczekiwania. ,,One dodatkowo jeszcze są nakręcane przez reklamy. Bardzo niesłusznie, ponieważ mówi się od jakiegoś czasu, że powinniśmy mniej oczekiwać od świąt. Powinniśmy liczyć się głównie z tym, że spotkamy naszych bliskich. Bywają rodziny, dla których samo niepokłócenie się już jest takim wystarczająco wysokim poziomem poradzenia sobie. Warto wcześniej pomyśleć jak spędzić ten czas, czyli zaprojektować go wcześniej, chociażby zaplanować spacer lub wspólne wyjście gdzieś. Wtedy będzie nam wszystkim łatwiej – zwłaszcza, że tam nie będzie stołu” – radzi dr Chmielewska-Łuczak.

Co ciekawe, psycholog proponuje, by pod choinką znalazła się… gra planszowa, która ma być pretekstem do wspólnej rozrywki, która również odsunie nasze myśli od suto zastawionego stołu. ,,To jest też taki pomysł na to, żeby było jak najmniej tarć, a jak najwięcej okazji, żeby się dobrze bawić. Te chwile też trzeba projektować. To jest właściwie taka rzecz, do której my nie jesteśmy przyzwyczajeni, bo nam się wydaje, że one przychodzą same. Na nie też trzeba zapracować. Więc być może wcześniej trzeba porozmawiać i o tym, co będzie na stole i o tym, kto co przyniesie. Jeżeli ktoś jest na specjalnej diecie, to może wcześniej już o tym rozmawiać – przygotować domowników na tę sytuację, ale też przyjść z czymś, co jest przez daną osobę jadane i co będzie też atrakcyjne i dobrze przyjęte przez innych. Generalnie to jest też taki czas próby dla nas” – kwituje dr Chmielewska-Łuczak.

PODCASTY I GALERIE