Rozmaitości
Małgorzata Kozicz

Mistrzyni fitness Aneta Możejko: Rodzice bali się, że będę wyglądać jak mężczyzna

"To kobiecy sport. Ważny jest każdy najmniejszy szczegół. Nieraz źle dobrana fryzura czy makijaż mogą zepsuć cały widok" - w wywiadzie dla zw.lt powiedziała Aneta Możejko, absolwentka Wileńskiego Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego, zwyciężczyni zawodów w bikini fitness.

Mimo że sporty sylwetkowe Aneta zaczęła uprawiać zaledwie przed rokiem, a w zawodach bikini fitness startuje od kwietnia, dziewczyna ma już na swoim koncie szereg zwycięstw. Wystartowała w siedmiu konkursach, w sześciu z nich znalazła się wśród finalistek, a dwa razy – ostatnio przed kilkoma dniami – zajęła pierwsze miejsce.

Małgorzata Kozicz, zw.lt: Najnowsze Twoje zwycięstwo to pierwsze miejsce na konkursie w Rydze. Jak trafia się na podium zawodów bikini fitness?

Aneta Możejko: W zawodach w Rydze uczestniczyły dziewczyny z Łotwy, Litwy i Estonii. W mojej kategorii – kobiet o wzroście do 1,69 m, było 12 uczestniczek. Każda z dziewczyn musi zademostrować się podczas tak zwanego t-walking’u. Należy wyjść, zaprezentować się od przodu, z profilu i od tyłu. Komisja ocenia wszystko – zachowanie na scenie, proporcje sylwetki, kobiecość. Niedopuszczalne na przykład, by ramiona były szersze niż biodra, wszystko musi być na swoim miejscu. Wszystko musi współgrać. Każda z uczestniczek ma pół minuty na demonstrację. Następnie wszystkie są ustawiane w jednej linii i następuje runda porównań. W końcu typuje się 5-6 finalistek i seria porównań trwa dalej. W trakcie uczestniczki są zmieniane miejscami – jeżeli trafisz na środek, wiadomo już, że wygrałaś.

Na zdjęciach widać, że wszystkie uczestniczki mają staranny makijaż, fryzurę. To też część prezentacji?

Tak, to również jest oceniane. Przed zawodami stosuje się specjalny krem brązujący, robi uczesanie i makijaż. Nawet bikini i pantofle muszą odpowiadać zasadom – na przykład, nie można występować w stringach, a buciki powinny mieć obcas, a nie koturnę. Moim zdaniem, w takich zawodach wszystko jest ważne – każdy najmniejszy szczegół. Ponieważ źle dobrany kostium czy makijaż mogą zepsuć cały wygląd.

Czy przed zawodami stosujesz specjalną dietę?

Intensywne przygotowanie trwa trzy miesiące. Przez te trzy miesiące nie można sobie pozwolić żadnych smakołyków. Jeżeli akurat nie przygotowuję się do zawodów, raz na tydzień mogę sobie pozwolić zjeść to, na co mam ochotę, ale nie częściej. Nie jem żadnego fast-foodu. Nie potrzebuję soli, zrezygnowałam z cukru i produktów mlecznych. Przed zawodami jem po prostu mniej, więcej spożywam białka, a mniej węglowodanów i tłuszczów. Staram się utrzymywać formę. Zawsze powinnam trzymać fason (śmiech).

Jak zdecydowałaś się na uprawianie właśnie tej dziedziny sportu?

Podczas ćwiczeń na siłowni zagadnął mnie trener Dainius Barzinskas, który dawno mi się przyglądał. To on zaproponował mi udział w takich zawodach. Wiedziałam już, co to za dziedzina sportu – na facebooku, w internecie oglądałam fotografie modelek fitness i podziwiałam je, ale nigdy nie mogłam pomyśleć, że sama znajdę się na ich miejscu. Uprawiam bikini fitness od roku, ale sport zawsze był częścią mojego życia. Przez 3 lata chodziłam na aerobic, na zumbę, w dzieciństwie uprawiałam gimnastykę. Zawsze byłam aktywna, przestrzegałam diety. Może dlatego poszło mi dość łatwo.

Jaki tryb życia obecnie prowadzisz?

Trzeba pracować regularnie i pracować dużo. Chcę czy nie chcę, muszę iść na trening. Czasem zadzwoni koleżanka i zaprasza na kawę, a ja muszę iść do klubu sportowego. To trudne fizycznie i psychologicznie, bo poza sportem też mam życie. Studiuję na Uniwersytecie Wileńskim zdrowie publiczne na Wydziale Medycyny. Pracuję jako trenerka w jednym z klubów sportowych. Mimo to znajduję czas na sport. Bywa mi tak ciężko, że myślę, po co to wszystko zaczęłam, po co mi to potrzebne. Ale gdy wstaję wcześnie rano i zdążam zrobić tak wiele rzeczy w ciągu dnia, to wieczorem jestem dumna, że mi się to wszystko udaje. Im więcej celów sobie człowiek postawi, tym więcej może zrobić. Kto nie ma celu, ten nic nie zdziała. Dla chcącego nie ma nic trudnego.

Jak rodzina, koledzy reagują na Twoje zajęcie?

Rodzice na początku byli bardzo niezadowoleni. Spędzałam po 3-4 godziny w klubie sportowym. Nie rozumieli tego, bali się, że stanę się podobna do mężczyzny. Sądzili, że zacznę zażywać różne preparaty, że będę coraz bardziej męska. Bali się, bym sobie nie zaszkodziła. Tata poleciał ze mną na pierwsze zawody do Norwegii. Wtedy był ze mną przez cały czas, towarzyszył też podczas konkursów, zobaczył wszystko na własne oczy i zmienił swoje zdanie całkowicie. Teraz rodzice są szczęśliwi, że uprawiam sport, i bardzo mnie wspierają.

Wiążesz swoją przyszłość ze sportem?

Nie mogę powiedzieć, jak długo będę uprawiać bikini fitness, chociaż w tym sporcie wszystko zależy od samej kobiety – jej kondycji i samopoczucia. Można to robić nawet w wieku 50 lat. Wiem, że dopóki jestem młoda, dopóki lubię to, mam czas, będę to robić. Jak będę miała męża i dzieci, może już nie będę mogła sobie na to pozwolić. Teraz jest właściwy czas.

Wspominasz o założeniu rodziny. Masz już jakąś sympatię?

Raczej to ja jestem sympatią dla innych (śmiech). Nie, nie mam nikogo. Na razie tego nie potrzebuję.

Występ Anety Możejko w zawodach Riga Pearl 2014 Bikini Fitness (od 4:30 minuty):

 

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!