Migranci zapowiadają protest przeciwko Łukaszence. Rozmowa z organizatorką

Wezwanie do udziału w planowanej demonstracji pojawiło się 19 października na Facebooku.

belsat.eu
Migranci zapowiadają protest przeciwko Łukaszence. Rozmowa z organizatorką

Fot. domena publiczna

– Czas przestać wykorzystywać naszych braci i siostry jako żywe tarcze władz Białorusi. Od początku migracyjnego potoku dyktator Łukaszenka zabił ponad 200 osób, w tym kobiety i dzieci. Nie damy okradać naszych braci w potrzebie z pieniędzy i nadziei! – ogłosili inicjatorzy protestu.

Chcą oni 26 listopada przeprowadzić w Mińsku pokojową demonstrację. Początek zaplanowany jest na godzinę 14:00 pod pomnikiem Lenina na placu Niepodległości. Tak przedstawiciele organizacji humanitarnych mają wyjaśnić migrantom warunki legalnego wjazdu na teren Unii Europejskiej oraz warunki pozostania na Białorusi tym, którzy nie chcą już iść na Zachód.

Uczestnikom obiecano też ciepłą odzież i żywność.

Czy Białorusini wesprą migrantów

W migranckich grupach i czatach, a także wywiadach z migrantami często można znaleźć wiadomości o biciu i torturowaniu ich przez białoruskich mundurowych. A także o “oddziałach zaporowych”, które stoją za plecami osób przechodzących przez granicę Unii Europejskiej i nie pozwalają im zawrócić.

Jednak na ile realne są protesty migrantów w Mińsku? O tym Biełsat rozmawiał z Faridą Nadim, która na Facebooku podpisana jest jako inicjatorka mińskiej manifestacji.

– Celem demonstracji jest powstrzymanie wykorzystywania obywateli państw Bliskiego Wschodu jako narzędzi walki politycznej. Codziennie setki naszych braci i sióstr wyruszają w kierunku granicy. Białoruski reżim i przemytnicy okłamują niewinnych ludzi i obiecują im dobre życie w Niemczech. A potem kradną im nie tylko pieniądze, ale też zdrowie i życie – powiedziała Biełsatowi Farida.

Inicjatorzy akcji liczą przy tym na poparcie Białorusinów, którzy według nich obecnie są w podobnej sytuacji. Nasza rozmówczyni podreśliła, że wśród Białorusinów są już osoby, które pomagają w organizacji demonstracji, zbiórce żywności, leków i odzieży. Migranci nie są też przeciwni temu, by Białorusini dołączyli do samej demonstracji.

– Łączy nas doświadczenie wojny domowej, a nasze władze łamią podstawowe prawa człowieka. Migranci z Bliskiego Wschodu szukają lepszego życia. Migranci wraz z białoruskimi obywatelami mogą pomóc budować nową, demokratyczną Białoruś, w której każdy może spokojnie mieszkać. Nawet jeśli Unia Europejska nie otworzy granic, to wierzę, że nasi bracia są w stanie wraz z Białorusinami stworzyć przestrzeń dla bezpiecznego i dobrego życia – uważa inicjatorka protestu.

Ewakuacja i demonstracja

Farida podkreśla, że władze Iraku i Syrii, nawet jeśli nie bezpośrednio, to mają związek z obecnym kryzysem migracyjnym.

– Przez decyzje władz oba państwa są oceniane jako sojusznicy Rosji, co automatycznie oddala nas od Europy – mówi nasza rozmówczyni.

W związku z działaniami zachodnich dyplomatów, Irak postanowił rozpocząć ewakuację swoich obywateli z Białorusi.

– Obecnie to najmądrzejsza decyzja. Nawet migranci tak mówią – podkreśla.

Organizatorzy demonstracji wzywają migrantów, by skorzystali z ruszających dziś rejsów ewakuacyjnych do Iraku. A wszystkich, którzy 26 listopada pozostaną na Białorusi, wzywają do udziału w manifestacji.

– Wszyscy migranci, bez względu na pochodzenie, są zainteresowani naszym wydarzeniem. Robimy to dla nich. Dzięki wsparciu białoruskich aktywistów możemy pomóc wszystkim, bez względu na odległość. Postaramy się dotrzeć do jak największej liczby migrantów, ale większość straciła najważniejsze narzędzie komunikacji – dostęp do internetu. Od nikogo nie mamy wsparcia politycznego, dlatego pracujemy przede wszystkim w Iraku i Białorusi – mówi Farida.

Wydarzenie będzie w stu procentach pokojowe

Inicjatorka twierdzi, że akcja będzie pokojowa i nie dojdzie do zamieszek, bo jej celem jest “pomoc wszystkim potrzebującym”.

– Wydarzenie będzie w stu procentach pokojowe, dlatego nie widzę przyczyny dla brutalnej reakcji białoruskich władz. Nasi białoruscy przyjaciele, którzy organizują ten protest, wiedzą o możliwych następstwach, ale nie mogą pozostać obojętni na cierpienia niewinnych ludzi – podkreśla nasza rozmówczyni.

Udział w manifestacji, na którą władze miejskie nie wydały pozwolenia, uznawany jest za wykroczenie, z które grozi do 15 dni aresztu. Za uczestnictwo w manifestacjach od wiosny 2020 roku na areszt skazano ponad 30 tysięcy Białorusinów. Organizacja nielegalnego zgromadzenia jest przestępstwem, za które grozi kara więzienia. Antyreżimowe ruchy i wolne media zostały przez władze uznane za ugrupowania ekstremistyczne.

W związku z masowymi represjami od jesieni ubiegłego roku na Białorusi nie odbywają się duże demonstracje opozycji.

PODCASTY I GALERIE