Katastrofa smoleńska. J. Kaczyński: nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach

„Bardzo dużo wiemy o tym, co się stało na lotnisku smoleńskim. Nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach” – zaznaczył w piątek wicepremier, szef PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, „mamy pewnie przeświadczenia, ale one w kontekście karnym mają niewielkie znaczenie”. „Warunki są lepsze niż były przedtem. Ta sprawa została zapomniana, ale przypomniał o niej prezydent Zełenski” - powiedział.

polsatnews.pl
Katastrofa smoleńska. J. Kaczyński: nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach

Fot. pinterest.com/biografia24.pl

W wywiadzie dla Programu Pierwszego Polskiego Radia Kaczyński pytany, czy Polska rozważa działania prawne na forum międzynarodowym w sprawie katastrofy smoleńskiej, powiedział, że jego zdaniem sytuacja teraz do tego dojrzewa.

„My w tej chwili już naprawdę bardzo dużo wiemy, co się naprawdę stało na lotnisku smoleńskim. Nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach, natomiast jesteśmy w sensie procesowym w trochę trudniejszej sytuacji — wyraźnie trudniejszej — ale mam nadzieję będziemy je poprawiać i finał będzie pewnie właśnie taki” – ocenił.

Jarosław Kaczyński: w kwestii zamachu pozostaje jeszcze odpowiedzialność osobista

Powiedział, że nie potrafi powiedzieć, kiedy w trybie procesowym takie działania mogłyby się zdarzyć. Zaznaczył, że zmarł nagle szef grupy zajmującej się w prokuraturze tą sprawą, zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek, jest też wywód zespołu prowadzonego przez Antoniego Macierewicza.

„Trzeba będzie to jakoś połączyć. Nie będzie to przedsięwzięcie łatwe, przynajmniej jeśli chodzi o tę stronę ad personam, bo ad rem, tak — co do sprawy, jak ona przebiegła to tak, ale jest jeszcze odpowiedzialność osobista” – powiedział wicepremier.

„Tutaj my różne rzeczy wiemy, mamy pewne przeświadczenia, które się wydają oczywiste, ale z punktu widzenia procesu karnego te przeświadczenia niewiele mogą — mają niewielkie znaczenie” – zaznaczył.

„Krótko mówiąc — musimy jeszcze nad tym popracować, ale w tej chwili warunki są lepsze, niż były przedtem” – ocenił.

Dodał, że ta sprawa „przez bardzo wielu była zapomniana”, a teraz przypomniał ją prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin.

Jarosław Kaczyński: zostałem niezwykle gwałtownie zaatakowany przez dziennikarza

„No i na swój sposób przypomniał ją pan premier Rogozin, za co powinniśmy być mu wdzięczni, chociaż były to pogróżki pod moim adresem” – mówił prezes PiS. Wyjaśnił, że chodzi o wpis Rogozina na Twitterze szybko skasowany przez ten serwis.

Jego zdaniem nowa sytuacja nie przyniesie nowych materiałów z Zachodu w sprawie Smoleńska, choć chciałby się mylić w tej sprawie, jednak to, co już uzyskano z zachodnich laboratoriów, to bardzo dużo.

Ocenił, że dotąd postawa międzynarodowych elit była bardzo sceptyczna, żeby wyjaśnić sprawę katastrofy smoleńskiej, ale teraz to nastawienie się zmieniło.

„Kiedy mówiłem w wywiadzie dla BBC o możliwości zamachu, zostałem w trakcie nagrania niezwykle gwałtownie zaatakowany przez dziennikarza […]. Dziś rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że ta atmosfera się zmieniła” – podkreślił szef PiS.

Wicepremier był pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia, jaki jest cel działań podejmowanych przez Rosję.

„Chodzi o opanowanie takiego obszaru, który można by porównać kształtem do rogala […], a także wybrzeże Morza Czarnego, albo całe, albo przynajmniej kawałek, to do Mariupola i kawałek dalej. Bardzo prawdopodobne, że chodzi również o Odessę i tę część, która oddziela Mołdawię od Morza Czarnego, taki wysunięty cypel obszaru Ukrainy” – mówił Kaczyński.

Chodzi o to – jak kontynuował – „by ten teren, w tej czy innej formie, pewnie nie wprost na zasadzie prostej inkorporacji, przypadł Rosji”.

Wicepremier zwrócił uwagę, że Ukraina została zmuszona do ograniczenia swojej swobody podejmowania decyzji m.in. odnoszących się członkostwa w NATO, została także w dużej część zrujnowana i pozbawiona siły.

Jarosław Kaczyński: są tacy, którzy musieliby tak dalece zweryfikować swoją politykę

„Celem jest także podporządkowanie Ukrainy, chociaż realizacja pierwszego celu nie stwarza automatyzmu realizacji celu drugiego, ale stwarza poważne przesłanki” – wskazał.

Kaczyński ocenił, że wśród części państw zachodnioeuropejskich było początkowo przekonanie, że Ukraina przegra bardzo szybko, trzeba się z tym pogodzić i myśleć o tym, co później. Zastrzegł, że „różne państwa różnie myślały, jedne chciały się z tym pogodzić, a inne chciały prowadzić w jakiś formach walkę dalej”.

„Jeżeli chodzi o sytuację w tej chwili, na pewno są tacy, którzy musieliby tak dalece zweryfikować swoją politykę i swoje plany, jeśli doszłoby do ostrego zerwania z Rosją, że scenariusz, w którym Ukraina jakoś zostaje zachowana, a oni mogą wracać do dawnej, a przynajmniej podobnej do dawnej polityki wobec Rosji, jest dla nich, w ich przeświadczeniu, korzystna” – oświadczył.

Wicepremier stwierdził, że jeśli Rosja zrealizowałaby swoje plany – „upokarzającej klęski Ukrainy, ze strasznymi stratami” – byłaby to klęska nie tylko Ukrainy, ale całego Zachodu. „To jest w jakiejś mierze walka między Zachodem a Rosja” – powiedział.

Czy będą kolejne sankcje wobec Rosji?

Pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia, czy jest szansa w najbliższym czasie na kolejne sankcje wobec Rosji, o co postuluje Polska, a jesteśmy teraz skoncentrowani na zablokowaniu kupowania rosyjskiej ropy i zablokowaniu portów dla rosyjskich statków, prezes PiS wskazał na konsekwentny wciąż nacisk opinii publicznej, ale też przeciwdziałanie temu przez Rosję.

„Jest coś takiego i ciągle to jednak trwa, jak nacisk opinii publicznej. Rosjanie oczywiście wszystko robią, żeby tę opinię publiczną w różnych krajach wystraszyć. Tutaj, w Polsce, niestety, pomaga im także w tym opozycja. Natomiast ten nacisk ciągle jest faktem, i to jest największa nadzieja na to, że jednak pewne rzeczy będę musiały być załatwione. I w tym kierunku działamy” – akcentował.

Jak przyznał przy tym, „oczywiście efekt nie jest pewien”. „Ale mogę powiedzieć tak: Ukraina może obronić się zbrojnie, ale tutaj potrzebna jest większa determinacja Zachodu. Ukraina może być także, w nieco dłuższym okresie, obroniona przy pomocy sankcji, ale pod warunkiem, że to będą takie rzeczywiście masywne, potężne sankcje” – podkreślił.

Tymczasem dzisiaj, jak zauważył, „mamy taką sytuację, że właśnie rubel jest już mocniej usytuowaną walutą, niż był przed wojną”. „Przez jakiś moment (rubel) spadał, już było 150 rubli za jeden dolar, a w tej chwili jest już zdaje się 82 (ruble za dolara)” – oświadczył.

Jarosław Kaczyński: to też może być skuteczny sposób na ocalenie Ukrainy

Według prezesa PiS jest to „proste zjawisko, (bo) oni (Rosjanie) mniej kupują, bo są różne blokady, za to w dalszym ciągu dużo sprzedają i wobec tego rubel się umacnia, bo mają po prostu dużo pieniędzy”. „I jeżeli się z tym skończy, jeżeli się odetnie te największe źródła pieniędzy, szybko bardzo ropę i wolniej — bo z natury rzeczy nie może być takie bardzo szybkie — gaz, węgiel, ale także inne surowce, to rzeczywiście Rosja znajdzie się w sytuacji bardzo trudnej, można powiedzieć przymusowej” – ocenił.

Kaczyński przekonywał, że „i to też może być skuteczny sposób na ocalenie Ukrainy, i to w takim stanie, który pozwoli na odbudowę państwa po zniszczeniach, i umocnienie jego pozycji międzynarodowej, także i tej militarnej; może nie przez przyjęcie (Ukrainy) do NATO, ale w każdym razie jakimiś innymi metodami, poprzez gwarancje na przykład innych państw, ale także poprzez odpowiednie wzmocnienie armii ukraińskiej”.

„Tylko to trzeba robić, a jak się tego nie robi, to oczywiście to się kończy tak, jak w tej sytuacji może się skończyć. To znaczy, że Rosjanie swoje cele, przynajmniej w poważnym stopniu, osiągną” – powiedział. Jak podkreślił, osiągnięcie celów Rosji na Ukrainie, „to będzie ogromna klęska Zachodu”.

Kaczyński pytany był też o propozycję Rosji, by za rosyjski gaz państwa płaciły w rublach, ocenił, że z punktu widzenia ekonomicznego propozycje rosyjskie nie mają wielkiego znaczenia. „Bo i tak w ostatecznym rachunku ma być to wymieniane […], jeżeli oczywiście jest sprzedawana ropa i gaz, i te inne surowce, bo to jest na ogół ten towar, którym Rosja dysponuje” – mówił prezes PiS.

Według niego chodzi tutaj o uzyskanie pewnej przewagi. „Takiej przewagi typu psychologicznego, politycznego, bo to się przekłada na polityczną przewagę” – oświadczył.

Kaczyński pytany był też w audycji radiowej, czy moglibyśmy być gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy. „Jeżeli byłoby to poważne zabezpieczenie, czyli z udziałem Stanów Zjednoczonych, bo one są tutaj najważniejsze, ale także innych dużych państw europejskich, to nie widzę tutaj żadnych przeciwwskazań” – mówił.

We wtorek w Stambule, podczas ukraińsko-rosyjskich rozmów pokojowych, władze Ukrainy zaproponowały przyjęcie przez ich kraj statusu państwa neutralnego w zamian za gwarancje bezpieczeństwa, co oznacza, że Ukraina nie mogłaby dołączyć do żadnego sojuszu militarnego, a na jej terytorium nie zostałyby rozlokowane obce bazy wojskowe. Wśród gwarantów bezpieczeństwa Ukrainy mieliby być stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ (USA, Wielka Brytania, Chiny, Francja, Rosja) oraz Turcja, Niemcy, Kanada, Włochy, Polska i Izrael.

Jarosław Kaczyński: wniosek o odwołanie Grodzkiego to moralne zobowiązanie

Marszałek Grodzki zamieścił w ubiegły piątek na Twitterze nagranie, skierowane do Rady Najwyższej Ukrainy, w którym przepraszał, że „niektóre firmy w haniebny sposób kontynuują działalność w Rosji, że nadal przez Polskę jadą tysiące tirów na Białoruś” i dalej, że „nadal rząd importuje rosyjski węgiel i nie potrafi zamrozić aktywów rosyjskich oligarchów”. „W ten sposób z niedającą się zaakceptować hipokryzją nadal – nawet wbrew intencjom — finansujemy zbrodniczy reżim, który zdobyte pieniądze zużywa na mordowanie niewinnych ludzi” – oświadczył senator PO.

W reakcji na tę wypowiedź senatorowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli wniosek o dymisję marszałka.

Jarosław Kaczyński zapytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia o powodzenie głosowania nad wnioskiem o odwołanie marszałka odpowiedział: Czasem wnioski się stawia przyjmując wysoki poziom ryzyka, że się nie uda, ale jest po prostu moralne zobowiązanie. Ta wypowiedź była tak haniebna, że trzeba było coś takiego zrobić — mówił.

Kaczyński przyznał, że dla części polityków Platformy Obywatelskiej Grodzki może być obciążeniem. „Co bardziej rozgarnięci politycy tej partii pewnie tak sądzą, tylko że wykorzystanie tej okazji, żeby tego obciążenia się pozbyć, jest z ich punktu widzenia w najwyższym stopniu nieporęczne. Ale może się mylę. Jeżeli się mylę, to będę się bardzo cieszył” – oświadczył.

PODCASTY I GALERIE