Rozmaitości
PAP

Dieta antynowotworowa z odrobiną alkoholu

Jak podkreślił w rozmowie z PAP specjalista z Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii w Katowicach, dieta antynowotworowa to jedno z Więcej >>

Dieta antynowotworowa  z odrobiną alkoholu
Fot. PAP/EPA / HOW HWEE YOUNG

Jak podkreślił w rozmowie z PAP specjalista z Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii w Katowicach, dieta antynowotworowa to jedno z budzących największe emocje zagadnień we współczesnej medycynie.

„Tylu różnic poglądów, zmieniających się często koncepcji nie ma chyba w żadnej dziedzinie dotyczącej codziennego życia. Jest tak dlatego, że bardzo trudno zweryfikować przy pomocy metod naukowych, jak dieta wpływa na ryzyko zachorowania, ewentualnie później na przebieg choroby” – powiedział prof. Nawrocki.

Badania na ten temat mają zwykle charakter wstecznej analizy – ich uczestnicy wypełniają ankiety dotyczące tego, jak się odżywiają. Trudno jednak powiązać jednoznacznie ich dietę z zachorowaniami na różne choroby, bo oprócz jedzenia wpływa na to wiele innych czynników – środowiskowych i genetycznych.

„Co wiemy na pewno? Że są rzeczy szkodliwe w diecie, które powodują powstawanie w naszych zdrowych i prawidłowych komórkach zmian, mogących w perspektywie wielu lat prowadzić do choroby nowotworowej. To np. tłuszcze i białka zwierzęce przetwarzane termicznie w wysokich temperaturach. Jak usmażymy na grillu kawał karkówki, to fundujemy sobie dość dużą dawkę tzw. karcynogenów chemicznych, które powstają podczas smażenia karkówki z zawartych w niej tłuszczów i białek. Odżywiając się regularnie jedzeniem z grilla, mamy o wiele większe ryzyko zachorowania na raka jelita grubego, niż osoba, która takich pokarmów nie je. To jest udowodnione” – podkreślił prof. Nawrocki.

Istnieje jednak druga grupa pokarmów, które zabezpieczają nas i niwelują do pewnego stopnia negatywne skutki innych. „Trudniej udowodnić, że coś chroni, niż, że szkodzi. Są jednak pośrednie dowody na to, że wszelkie kolorowe warzywa i owoce – marchew, sałata, truskawki, brokuły, jeżyny, maliny – mają ochronny albo nawet detoksykujący wpływ” – mówił onkolog.

Okazuje się, że nie wszystkie powszechnie krytykowane używki są aż tak szkodliwe. „Są konkretne badania wskazujące, że kawa pita w rozsądnych ilościach – do 6 filiżanek dziennie – jest korzystna dla zdrowia, wpływa na przedłużenie życia. Co ciekawe, ta kawa może być bezkofeinowa, a więc tym dobroczynnym składnikiem nie jest kofeina, ale inne związki pochodzenia roślinnego, tzw. antyutleniacze. Nie trzeba więc walczyć z kawą” – zapewnił prof. Nawrocki.

Wspomniał też przeprowadzony pod jego kierownictwem eksperyment podczas zajęć ze studentami. Pili oni kawę z kofeiną i bezkofeinową w różnych stężeniach i mierzyli sobie ciśnienie. Doświadczenie wykazało, że kawa spożywana przez młode, zdrowe osoby, bez chorób układu sercowo-naczyniowego, nie podnosi ciśnienia.

Prof. Nawrocki przypomniał, że wysokoprocentowy alkohol spożywany w dużych ilościach, jako toksyna ma fatalny wpływ na organizm. Natomiast niskoprocentowe alkohole w niewielkich ilościach mogą być wręcz korzystne dla zdrowia.

„Sam alkohol, jako substancja chemiczna nie daje pozytywnych efektów. Natomiast piwo czy wino zawierają inne dobroczynne substancje pochodzenia roślinnego, które mają pozytywne znaczenie dla naszego zdrowia” – mówił.

Prof. Nawrocki przestrzegł przed nadmiarem soli, obecnej w wielu produktach, oraz cukru, choć jego powiązania z chorobami nowotworowymi nie stwierdzono. Bardziej niewskazany jest on dla osób ze skłonnością do chorób metabolicznych, np. cukrzycy.

W świetle najnowszych doniesień mniejszym problemem dla naszego zdrowia niż kiedyś sądzono jest nadwaga. „Przez długi czas lansowano tezę, że człowiek zdrowy jest szczupły. W publikacjach z ostatnich tygodni podważa się ten pogląd. Jeśli się nie ma dużej nadwagi, to wcale nie ma dowodów, że bycie szczupłym do bólu – mięśnie obciągnięte skórą – jest aż takie zdrowe. Trochę tkanki tłuszczowej jednak potrzebujemy. O wiele ważniejsze jest to, żeby nawet osoby z nadwagą były aktywne fizycznie – to w dużej mierze je zabezpiecza przed negatywnymi skutkami nadwagi” – wyjaśnił naukowiec.

Dodał, że aż 98 proc. diet nie daje trwałego skutku i prowadzi do tzw. efektu jojo. „Przykro to wiedzieć, ale większość ludzi nie odchudzi się tak, jak by chciała – będzie to efekt chwilowy, a potem powrót, często z nadwyżką. O wiele lepiej jest promować regularny rekreacyjny wysiłek fizyczny, sport rekreacyjny – to daje o wiele więcej benefitów zdrowotnych, niż restrykcyjna kalorycznie dieta” – podkreślił prof. Nawrocki.

Odradził też suplementację syntetycznymi witaminami. „Są duże badania, przeprowadzone na dziesiątkach tysięcy ludzi, które pokazują, że suplementacja witaminami prowadzi do negatywnych skutków, a nie pozytywnych. Jest jeden wyjątek – grupa witamin D. Są nam one potrzebne do wielu rzeczy – chronią nas przed chorobami układu krążenia, również przed wieloma nowotworami. Naturalnym źródłem witaminy D są tłuste ryby morskie i słońce – sami ją produkujemy, przebywając na słońcu. W okresie jesienno-zimowym przyjmowanie witaminy przez jedzenie ryb czy nawet w formie syntetycznej jest wskazane” – powiedział onkolog.