Couchsurfing, czyli surfowanie na kanapie

Couchsurfing, w wolnym tłumaczeniu „surfowanie po kanapie”, to projekt i portal społecznościowy dzięki któremu, w dużym skrócie, możemy znaleźć darmowy nocleg na całym świecie oraz poznać ludzi od Władywostoku, przez Wilno i Warszawę, po Waszyngton. Całkowicie za darmo!

Bartek Borys

Zapewne wielu z Was czyta książki podróżnicze, zachwyca się pięknem opisywanych przez podróżników miejsc i nieraz po cichu marzy o tym, by być na ich miejscu. Dzięki wspomnianej idei nie stanowi to żadnego problemu. Możemy poznawać ludzi, ich unikalne historie, a także kulturę
odwiedzanych krajów w stopniu o nieporównywalnym do zorganizowanych wycieczek, w których gonimy z punktu A do punktu B zaliczając najważniejsze zabytki i… niewiele więcej.

Dobrze. Ale o co w tym wszystkim chodzi? Nic prostszego. Krok pierwszy to rejestracja na portalu www.couchsurfing.org. Tworzymy i uzupełniamy swój profil, począwszy od danych osobowych, krótkiej informacji o naszych zainteresowaniach i liście odwiedzanych krajów przez

plany podróżnicze i zdjęcia po opis naszej „kanapy”, o ile chcemy ją udostępnić dla podróżników z innych miast i krajów. Później ustawiamy odpowiedni status, który informuje innych użytkowników o tym, że możemy kogoś przenocować lub że jesteśmy chętni na spotkanie, kawę i wspólne spędzenie czasu.

To właściwie wszystko. Możemy zaczynać surfowanie! Idea jest taka, że – o ile chcemy – udostępniamy swoją kanapę (materac, łóżko, czy po prostu kąt w swoim pokoju) ludziom z innych miast i krajów, którzy chcieliby nasze miasto odwiedzić. I tego samego możemy oczekiwać od tysięcy innych ludzi na całym świecie. Zupełnie za darmo!

Jeśli już wiemy, gdzie chcielibyśmy pojechać, wpisujemy w wyszukiwarce na stronie nazwę miasta i sprawdzamy listę osób wraz ze statusami dostępności ich kanapy. Warto czytać uważnie profile użytkowników, gdyż wybór osoby o podobnych do nas zainteresowaniach najczęściej jest o wiele lepszym rozwiązaniem, niż ślepe wysyłanie próśb („requestów”) tylko po to, aby znaleźć tani nocleg. Przecież sami nie chcemy, żeby ktoś traktował naszą kanapę jako tani hotel, prawda?

Jeśli chcemy i możemy kogoś przenocować, również ustawiamy w naszym profilu odpowiedni status. Możemy się wtedy spodziewać, wcześniej lub później, requestów od innych użytkowników, chcących odwiedzić nasze miasto, na które w zależności od naszych możliwości i chęci, zgadzamy się lub nie. Jeśli zdecydujemy się kogoś przenocować i spędzić z kimś czas dobrze jest ustalić szczegóły spotkania i wymienić się numerami telefonów, aby uniknąć nieporozumień.

A co jeśli nie możemy lub nie chcemy zapraszać kogoś do naszego mieszkania? Nie ma problemu. Jeśli chcemy po prostu poprawić nasze umiejętności językowe, oprowadzić gości z innego kraju po swoim mieście lub po prostu poznać nowych ludzi z różnych kręgów kulturowych, to na pewno znajdziemy na Couchsurfingu coś dla siebie. Szukamy na forum dyskusyjnym naszego miasta lub kraju informacji zostawianych przez osoby, które chciałyby je odwiedzają lub sami piszemy wiadomość, że chętnie zaopiekujemy się przybyszami z bliskich i dalekich krain. W wielu miastach odbywają się cotygodniowe couchsurfingowe spotkania. Tak jest również w Wilnie, gdzie miejscowi i przyjezdni spotykają się w każdy piątek. To oczywiście nie jedyne atrakcje i wydarzenia, a jedynym ograniczeniem jest ludzka kreatywność.I teraz pytanie, które zadaje sobie zapewne wielu z Was. Czy to w ogóle jest bezpieczne?

Moim zdaniem, zdecydowanie tak! Możemy w kilku prostych krokach zweryfikować swój profil poprzez dokonanie, za pomocą karty płatniczej zarejestrowanej na nasze nazwisko, symbolicznej opłaty 5 $. Po kilkunastu dniach dostajemy list z fajnymi couchsurfingowymi naklejkami oraz unikalnym kodem. Po jego wpisaniu na naszym koncie pojawi się informacja, że jego właściciel jest faktycznie tą osobą, za którą się podaje. Jeśli mamy jakiekolwiek obawy zawsze możemy nasze wybory ograniczyć do osób, które tą prostą procedurę przeszły. Jednak zdecydowanie więcej niż ta informacja dają nam komentarze od innych użytkowników, którzy daną osobę już spotkały, gościły u siebie lub spały na jej kanapie.

Oczywiście chętniej zaprosimy do siebie osobę, która ma przynajmniej kilka komentarzy, dlatego przed wyjazdem dobrze zacząć swoją aktywność chociażby od spotkań z innymi Couchsurferami lub goszczenia ludzi, którzy się do naszego miasta wybierają. Nie oznacza to, że osoby bez komentarzy nie mają żadnych szans, jednak dobrze wypełniony profil i opinie od innych są tym, na podstawie czego inni wyrabiają sobie o nas opinię przed zaakceptowaniem naszej prośby lub wysłaniem swojej.

No dobrze, ale ludzie są różni, więc jaką możemy mieć gwarancję? Oczywiście, jak to w życiu, wszystko się może zdarzyć, ale zdrowy rozsądek oraz lektura komentarzy od innych użytkowników pozwalają bez problemu zweryfikować daną osobę. Bo jeśli ktoś gościł u siebie wielu ludzi, spośród których wszyscy byli bardzo zadowoleni i to zadowolenie można zobaczyć na zdjęciach, czy powinniśmy mieć jeszcze jakieś obawy? Moim zdaniem, nie. Osobiste, kilkuletnie doświadczenie Autora niniejszego tekstu, związane z serfowaniem po kanapach w różnych miejscach, od Iranu, przez Armenię i Bałkany, po Finlandię, było zawsze pozytywne.

Właśnie, Iran. Kilka lat temu, zafascynowany „Szachinszachem” Ryszarda Kapuścińskiego oraz filmami takich reżyserów jak Jafar Panahi czy Asghar Farhadi postanowiłem pojechać do Iranu. Początkowo wydawało mi się to czymś nieosiągalnym, ale rozmowy na couchsurfingowych spotkaniach z ludźmi, którzy nie tylko tam pojechali, ale i zachwyceni opowiadali o irańskiej gościnności i pięknej architekturze pokazując piękne zdjęcia, przekonały mnie do realizacji tego pomysłu. Na miejscu okazało się, że większość sensacyjnych informacji w mediach przedstawiających Iran jako imperium zła pełne brodatych muzułmańskich radykałów nijak ma się do rzeczywistości pełnej ciepła i bezinteresownej gościnności ludzkiej, o którą już nieraz ciężko w Europie.

Później było już z górki, kolejne kraje, kolejne przyjaźnie i masa świetnych wspomnień. Gdyby nie Couchsurfing nie byłoby mnie w Wilnie, dokąd przeprowadziłem się z Wrocławia. Gdyby nie Couchsurfing, nie odwiedziłbym tych wszystkich miejsc, o których wcześniej tylko marzyłem i nie poznałbym tych wszystkich ludzi w miejscach, o których wcześniej tylko czytałem. Podobne wrażenia ma zdecydowana większość znanych mi ludzi, którzy po pierwszym serfowaniu po kanapie nie wyobrażają sobie podróżowania w inny sposób. Nie wierzycie? Nic prostszego. Rejestracja to tylko kilka minut. Znalezienie informacji o spotkaniach w Waszym mieście też. A później zostaje już tylko wybór miejsca, do którego chcemy pojechać, wysłanie kilku wiadomości i początek przygody, która sprawi, że następnym razem nie przyjdzie Wam nawet do głowy spanie w hotelu. Zdecydowanie polecam!

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej