Rozmaitości
Łukasz Czunkiewicz

Barcelona bez ściemy: Subiektywny przewodnik po mieście

Od kolorowych dzieł Gaudiego, przez trybuny legendarnego stadionu Camp Nou, aż po spacer uliczkami dzielnicy gotyckiej. Barcelona to miasto wykraczające poza wszelkie schematy, pełne różnorodności i kolorytu. Stolica Katalonii pozwala siebie poznać w całej okazałości jednak tylko tym, którzy zejdą ze szlaku turystycznego i spojrzą na nią okiem krytycznym.

Niebiański cud architektury

Przed wejściem zdejmujemy okrycie wierzchnie, paski, zegarki, opróżniamy kieszenie, przechodzimy przez bramkę i wreszcie przepuszczamy plecaki przez rentgen. To nie jest, jak mogłoby sięwydawać, procedura lotniskowa, a tylko kontrola przed wejściem do świątyni. Większość turystów za bilet do Sagrady Familii wydaje od 25 do 32 euro w zależności od typu biletu. Mało kto jednak wie, iż w soboty oraz niedziele istnieje możliwość udziału w ogólnodostępnej mszy świętej. Ze względu na duże zainteresowanie i ograniczoną liczbę miejsc, warto stanąć w kolejce nawet o godzinę wcześniej. Warto także pamiętać, iż od uczestników wymagany jest odpowiedni strój. Liturgia odprawiana jest głównie po łacinie, jednak pod swoimi krzesłami znaleźliśmy ulotki z tłumaczeniem psalmów i czytania na języki takie jak angielski, włoski, francuski, niemiecki, hiszpański oraz kataloński. Jest to obrzęd niezwykle ciekawy nie tylko dla katolików, ale także dla wyznawców innych religii i ateistów. Eucharystia jest odprawiana nadzwyczajnie uroczyście, a znak pokoju chcą tu ci przekazać ludzie z całego świata, a nawet z takich odległych krajów jak Nowa Zelandia, Kolumbia czy Japonia. Sagrada Familia to miejsce, w którym czuć jedność jak nigdzie indziej.

Fot. Łukasz Czunkiewicz

Coś dla miłośników piłki

Odpadający tynk, poszarpane krzesła i zardzewiałe poręcze – stan techniczny największego stadionu w Europie pozostawia wiele do życzenia. Słabym punktem obiektu jest również dach, który pokrywa zaledwie jedną trybunę. Od wielu lat Camp Nou nie przestaje jednak być powodem do dumy Katalończyków. To właśnie tu rozgrywane są mecze drużyny FC Barcelona. Wycieczka po obiekcie zaczyna się od muzeum. Można tu poznać historię klubu od momentu powstania, obejrzeć trofea i historyczne stroje. Dużo uwagi poświęca się również identyfikacji klubu z regionem. Jak się okazało, klub sportowy posiada również reprezentacje w siatkówce, hokeju, rugby i futsalu. Nasze ogromne zdziwienie wzbudził transmitowany na telewizorach mecz piłki halowej w Janowie. Katalońska drużyna zmagała się tego dnia z kowieńskim FK Vytis. Po obejrzeniu eksponatów udaliśmy się na trybuny. Mieliśmy również okazję przejść tunelem na murawę, wejść do sali konferencyjnej oraz do podwieszonego tuż pod dachem pomieszczenia dla komentatorów. Wycieczka kończy się sklepem z pamiątkami. Ceny koszulek z nazwiskiem grającego w tej drużynie argentyńskiego piłkarza Lionela Messiego mogą tu wynosić nawet 160 euro. W mieście nie brakuje też sklepów drużyny Real Madrid, te jednak świecą pustkami.

Fot. Łukasz Czunkiewicz

Miasto, które boi się zmierzchu

Trudno znaleźć coś bardziej romantycznego od spacerów po wyślizganym bruku między wysokimi ścianami średniowiecznych kamienic. Baśniowość dzielnicy gotyckiej szybko jednak popada w ruinę, gdy wkroczymy tam późnym wieczorem. Za mrocznych kątów na turystów polują tu dealerzy narkotyków, których woń można nieraz czuć w odległości kilku kwartałów. Proponują je każdemu, kto przynajmniej na kilka metrów zboczy ze szlaku turystycznego. Na ulicach ogarniętych ciemnością pojawia się również coraz więcej nielegalnych migrantów przybyłych znad portu. Sprzedają wachlarze, bransoletki, parasole, chusty z indyjskimi wzorami, a nierzadko używane już buty. Robią to bezceremonialnie, nieraz na gołym chodniku. Policja obserwująca prowizoryczne targowiska wydaje się bezradna.

Fot. Łukasz Czunkiewicz

Cisza na wagę złota

Barcelona to jedno z najbardziej zadeptanych przez turystów miast na starym kontynencie. Stolicę Katalonii liczącą 6,2 milionów mieszkańców odwiedziło w ubiegłym roku ponad 32 milionów osób. Ominąć tłumy nie sposób nawet w październiku. Przy najbardziej znanych zabytkach wystrajają się ogromne kolejki do zrobienia zdjęć. Stragany z pamiątkami, restauracje, kluby nocne i wynajmowane skutery znacząco przyczyniają się do wysokiego poziomu hałasu. Zauważyliśmy, iż mieszkańcy katalońskiej stolicy w walce z szumem masowo wywieszają na swoich balkonach różowe banery z napisem „Respect Silenci” (przyp. red. szanuj ciszę). Napisy te są wszędzie, gdzie można spotkać większe skupiska turystów.

Fot. Łukasz Czunkiewicz

Pod Katalońskim słońcem

Do Barcelony miliony turystów przyciągają nie tylko cuda architektury, ale również Morzem Śródziemne i przede wszystkim ciepły klimat. Średnia temperatura dzienna od maja do października w tym mieście wynosi około 25 °C. Przy najbardziej uczęszczanych ulicach można znaleźć zadaszenia przeciwsłoneczne. Tak czy owak, miasto jednak nie wydaje się odpowiednio dostosowane do takich warunków. Na przejściach i stacjach metra jest duszno i gorąco. Wentylacja nie działa sprawnie nawet na lotnisku. To wszystko nie przeszkadza jednak mieszkańcom miasta ubierać już jesienne swetry, a nawet kurtki. Większość turystów w tym czasie preferuje mimo wszystko szorty i koszulki z krótkim rękawem.

Fot. Łukasz Czunkiewicz

W walce o niepodległość

Przy Komendzie Głównej Policji Katalonii stały już metalowe bramki i radiowozy. Hiszpański Sąd Najwyższy w Madrycie skazał liderów Katalonii na 9-13 lat więzienia. Przywódcy ruchu niepodległościowego zostali skazani za podżeganie do zamieszek i niewłaściwe wykorzystanie funduszy publicznych. Po kilku minutach na ulice wychodzą pierwsze osoby z flagami regionu. Na balkonach mieszkańcy wywieszają separatystyczne symbole i banery z napisem „wolność więźniom politycznym”. Zmierzamy na główny plac miasta. Tam czekają na nas już tysiące protestujących. Nasze zaniepokojenie wzbudzają błękitne plakaty z napisem „wszyscy na lotnisko”. Po chwili dziesiątki ulic w kierunku obiektu zostają przejęte przez protestujących. Nad miastem co chwilę latają helikoptery policji, a z oddali słyszymy już nawet pierwsze strzały. Próbując zablokować manifestację, zawieszony zostaje cały transport na lotnisko. Niektórzy podróżujący idą z walizkami na piechotę. Ponad 120 lotów zostaje odwołanych. Mieliśmy samolot następnego dnia nad ranem, gdy tłumy jeszcze nie zdążyły tam dotrzeć. Całe szczęście, bo z każdą godziną było tam tylko gorzej.

Fot. Łukasz Czunkiewicz

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!