Rozmaitości
PAP

Badaczka sprawdza, co się stanie, jeśli w Ziemię uderzy asteroida

Pod koniec lipca w pobiliżu Ziemi przemknęła asteroida 2019 OK. Gdyby miała uderzyć w Warszawę, zagrożona byłaby cała centralna Polska. Po uderzeniu asteroidy powstałby krater o średnicy kilku km i do 400 m głębokości - mówi badaczka kraterów dr Anna Łosiak.

Pod koniec lipca obok Ziemi przeleciała asteroida 2019 OK. Znalazła się bardzo blisko: zaledwie w jednej piątej odległości, która dzieli Ziemię i Księżyc. Średnica tego obiektu wynosi pomiędzy 60 a 130 m (dokładniejsze wyliczenia nie są jeszcze znane). W ciągu jednej sekundy pokonywała aż 24 kilometry – prędkość, jaką osiągają jedynie najszybsze statki kosmiczne.

Dr Łosiak w łamach swojej pracy bada kratery uderzeniowe po asteroidach i pracuje nad skutkami uderzenia w Ziemię obiektów kosmicznych w przyszłości. „Chcę zrozumieć, jak bardzo niebezpieczne są to zjawiska. Jeżeli więc wiemy, że np. za trzy dni uderzy w konkretne miejsce na Ziemi asteroida o średnicy 50 m – to powinniśmy też wiedzieć, czy ewakuować ludzi z obszaru 5 km, 100 km czy 10 tys. km. To ważne, aby uniknąć tragedii” – podkreśla.

Dodaje, że gdyby wiadomo, że asteroida taka jak 2019 OK spadnie na Warszawę – trzeba byłoby ewakuować całe Mazowsze. Zagrożeniem byłaby nie tylko sama upadająca bryła wielkości boiska, ale i skały, wyrzucone z miejsca upadku. „Byłyby one rozrzucane po okolicy z prędkością większą, niż kule z pistoletu” – opowiada badaczka. Dodaje, że upadek asteroidy przyczyniłby się również do powstania fali uderzeniowej, niosącej się w promieniu kilkuset kilometrów. „Dla większości świadków byłaby ona widoczna jako bardzo silny wiatr łamiący drzewa i wybijający szyby” – opowiada.

Dopytywana, czy już kiedyś naukowcom udało się przewidzieć skutki uderzenia asteroidy – dr Łosiak potwierdza. „W 2008 r. wiadomo było, że asteroida spadnie na teren Sudanu. Naukowcy z wyprzedzeniem prognozowali, że spadnie ona na pustynię i ewakuacja nie będzie potrzebna. Przewidzieli, że to, co uderzy w Ziemię, będzie niewielkie” – opowiada. Jak dodaje, przewidywanie te potwierdziły się.

Dr Łosiak w łamach swojej pracy bada skały z niewielkich kraterów uderzeniowych, powstałych przy uderzeniu asteroid z różnych części świata. Takie skały to jedyni świadkowie dawnych katastrof. „Polska ma udokumentowane kratery tylko po uderzeniu jednej asteroidy – Morasko. Powstały one ok. 5 tys. lat temu” – mówi badaczka. Asteroida ta miała 3-4 m, ważyła około 900 ton i wpadła w atmosferę, gdzie rozpadła się na kilka kawałków. „Największy krater ma 100 m średnicy i znajduje się w Poznaniu, gdzie można go zobaczyć na własne oczy” – informuje.

Dlaczego Ziemia nie jest tak poorana kraterami tak mocno, jak choćby Księżyc? Dr Łosiak mówi, że jest to zasługa naszej atmosfery, ale również aktywnej geologii naszej planety. Płyty tektoniczne Ziemi są stale aktywne, a kratery po uderzeniach mogą być zgniatane, roztapiane i wciskane pod powierzchnię Ziemi. Znaczenie ma też erozja, która rozmywa ślady po dawnych kraterach. Nie mniej ważny jest fakt, że większość powierzchni naszej planety pokrywa woda. A na dnie zbiorników wodnych kratery albo nie powstają (bo asteroidy są wyhamowywane przez wodę), albo nie w sposób je znaleźć.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!