Zdalnego nauczania dzień pierwszy. Podwójny koszmar nauczycielki i matki

Na „Radarze Wileńskim” mamy wiadomość od Agaty, nauczycielki, która dziś rozpoczęła pracę zdalnie. Jednocześnie zdalnie uczą się jej dzieci. Jak minął pierwszy dzień?

zw.lt
Zdalnego nauczania dzień pierwszy. Podwójny koszmar nauczycielki i matki

Fot. pixabay.com

Jestem nauczycielką, ale mam też dwójkę własnych dzieci. Dziś po raz pierwszy miałam okazję się przekonać, co oznaczają zdalne lekcje.

Od rana przeżywam koszmar. Na 50 m2 zdalnie pracuję ja, jako nauczycielka, mój mąż i jeszcze próbuje się uczyć moja córka, która jest w początkówce i we wszystkim potrzebuje naszej pomocy. Już na samym początku wysiadł system, nic nie działa. Z kilku lekcji udało nam się usłyszeć trochę litewskiego. Poza tym, zamiast innych nauczycieli – szum.

Do prowadzenia dzisiejszych lekcji przygotowywałam się przez ostatnie 2 tygodnie, więc poszło sprawnie, tym bardziej, że uczę w starszych klasach, gdzie możliwa jest indywidualna praca. Wysłałam materiały, już wiem, kto do nich zajrzał, teraz czekam na prace uczniów. Nie mogę jednak ręczyć za efekt. Nie wiem, czy pracują, nie wiem, czy mają do tego warunki.

W międzyczasie odrabiam lekcje z córką i pomagam mojej mamie, która na nieszczęście też jest nauczycielką. Jest już po 60., ale dalej uczy i teraz musi pracować zdalnie, choć zupełnie tego nieogrania.

To jeszcze nie wszystko, bo mam 4 letniego syna, któremu zadano prace w przedszkolu! Tak, nie dość, że nie mam z kim zostawić dziecka, to jeszcze musimy malować obrazki, które wyślemy do kontroli pod koniec tygodnia.

Oczywiście – „stołówka” też jest tyko na miejscu, więc w międzyczasie robię obiad itd.

Nigdy tak jeszcze nie czekałam na wakacje, jak w tym roku.

Dziękujemy za wiadomość i czekamy na kolejne! Zostań reporterem Radaru Wileńskiego! Przysyłaj swoje materiały na adres: radar@zw.lt

Redakcja zw.lt nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji nadesłanych przez Czytelników.

PODCASTY I GALERIE