Wielu ojców pracuje za granicą. Zostaje czekanie na lot i spotkanie ukochanych osób

Na „Radarze Wileńskim” mamy wiadomość od Piotra, któremu dziś nad ranem udało się przylecieć z Dublina i dołączyć do żony i syna w Wilnie. "Wielu ojców pracuje za granicą. Zostaje czekanie na lot i spotkanie ukochanych osób" - napisał do zw.lt.

zw.lt
Wielu ojców pracuje za granicą.  Zostaje czekanie na lot i spotkanie ukochanych osób

Fot. Arnas Strumila/BNS

Zacznijmy od początku. Jestem obywatelem Polski. Mam żonę i syna mieszkających na stałe w Wilnie. Pracuję w Irlandii. Po nagłośnieniu w mediach o rozwijającym się koronawirusie postanowiłem dołączyć do mojej rodziny w Wilnie.

W bardzo krótkim czasie kupiłem bilet na lot z Dublina do Wilna. Trzy dni dzwonienia pytania jak wygląda sytuacja w Litwie. Wpuszczają, nie wpuszczają, brak obywatelstwa… Panika. Po przyjeździe na lotnisko w Dublinie wszystko przeszło gładko. No ale zawsze coś musi się zdarzyć. Okazało się samolot opóźniony 3 godziny. Myślę będzie dobrze.

Osoby będące w samolocie, trzeba przyznać zachowywały się spokojnie. Żadnej paniki. Wszystko przebiegało bardzo sprawnie żadnych przepychanek i kłótni. Na pokładzie było sądzę max 100 osób w tym może dziesięcioro dzieci.

Po wylądowaniu w Wilnie oczekiwanie w samolocie około 3 godziny, aby wypuścili nas do środka. W tym czasie forma do wypełnienia, adres gdzie będziesz przebywać na kwarantannie. Po tym czasie grupami zostaliśmy wpuszczeni do środka. Jak wymaga procedurą sprawdzenie temperatury papierki itp.

Obywatele Litwy przechodzą przez bramki bez problemu. Znów  strach w oczach co będzie i jak się tłumaczyć obywatel Polski w tak trudnym okresie robi w Litwie. Starsza Pani, funkcjonariusz służb mundurowych po zadaniu kilku pytań sprawdzeniu danych osobowych, dokumentów jakie przedstawiłem z jakiego powodu chcę zostać w Wilnie. Grzecznie i miło wszytko wytłumaczyła jak postępować i udało się.

Chciałem podziękować mojej kochanej żonie, która mnie wspierała duchowo, wykonała dużo telefonów z zapytaniem, czy mąż może dołączyć do nich w tak trudnym czasie. Dotarłem cały i zdrowy do domu, do rodziny, żony i syna. Po wszystkich perypetiach które spotkałem po drodze jest OK.

Dziękujemy za wiadomość i czekamy na kolejne! Zostań reporterem Radaru Wileńskiego! Przysyłaj swoje materiały na adres: radar@zw.lt

Redakcja zw.lt nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji nadesłanych przez Czytelników.

 

PODCASTY I GALERIE