Jeden dzień na obozie harcerskim – maksymalna dawka optymizmu

Na Radarze Wileńskim mamy wiadomość od Agaty Sadowskiej, która przysłała nam relację ze swojego pobytu na obozie harcerskim.

Jeden dzień na obozie harcerskim – maksymalna dawka optymizmu

Fot. Radar Wileński

Już zapadał zmrok, gdy w ciepły letni wtorkowy wieczór przybyłam do obozowiska Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej nad jeziorem Leikštikas w rejonie malackim. Druhowie akurat się szykowali na ognisko i każdy harcerz, już trochę zmęczony dniem, błąkał się z karimatą lub śpiworem szukając idealnego miejsca przy zaraz mającym zapłonąć suchym drewnie, starannie ułożonym w stożek, co świadczyło o odpowiedzialnym strażniku ognia. W pewnej chwili żałowałam, że nie zdążyłam na apel wieczorny, na którym wszyscy sześćdziesiąt uczestników w mundurach stawili się przed komendą i rozkazem komendantki pwd. Joanny Pietkiewicz wędr., bo takie apele lubię najbardziej, ale wnet ujrzałam rozjaśnione szerokim uśmiechem twarze oboźnych dh. Aldony Polońskiej i dh. Tomka Grablewskiego witających przybyłych instruktorów i bardzo się ucieszyłam miłym spotkaniem.

-Przybyliście w najlepszej chwili – mówili – chwytajcie karimaty i za moment zaczynamy!

Po rozpaleniu ogniska rozległ się śpiew młodzieży harcerskiej – taki wesoły, szczery i cudowny -unoszący się ponad drzewa i całą puszczę, aż do gwiazd tak wyraźnie widocznych tej nocy. Blask iskr ogniskowych oświetlał młodziutkie i pełne zapału do życia twarze harcerzy tak energicznie bawiących się podczas różnych pląsów tego wieczoru, mimo że dzień miniony był bardzo wyczerpujący, jednak najwyraźniej gra w paintball’a i inne zadania w terenie leśnym w większości rozpaliły jeszcze większą energię, której nie zabrakło harcerzom aż do końca dnia. Zakończyliśmy ten dzień wspólnie śpiewając tradycyjne ,,Bratnie słowo’’ trzymając się za ręce przy blasku dopalającego się już ogniska i coraz jaśniej na niebie widocznego księżyca – wiernego towarzysza warty tej nocy.
Rano obozowisko wydało się całkiem inne, niż było wczoraj: słońce oddało naturalne barwy leśnej przyrody, a spokojna noc zmyła z twarzy harcerzy i harcerek wczoraj już pojawiające się zmęczenie. Bo każdy harcerz ma być pogodny – i takie to właśnie wesołe twarze spotkałam podczas śniadania. Dobrze, że dobry nastrój jest zaraźliwy – smutnego harcerza w obozie nawet z lampą nie znajdziesz!

Plan upalnego obozowego dnia, jak każdego innego, był pełen ciekawych nowych wyzwań harcerzom, przeplatanych grami terenowymi, sportowymi i umysłowymi. Dziś dodatkowe zajęcia harcerzom prowadzili też wcześniej przybyli instruktorzy Komendantka WHM Hm. Pr. Dorota Lewko i Phm. Marek Tomaszewicz.

Orzeźwieni popołudniową kąpielą w jezierze harcerze zaczęli się szykować do tradycyjny harcerskich ślubów. Jak można wywnioskować z nazwy tej tradycji polega ona na znalezieniu sobie pary obozowej – jakże piękne i trwałe przyjaźnie nierzadko powstają z tej wesołej zabawy w biały firankowy welon i brzozowy niekształtny pierścionek…

Uśmiechy rozbawionej młodzieży harcerskiej, spędzającej wakacje w lesie z dala od cywilizacji, zawsze potrafią rozweselić dusze gości obozu. Byłam na obozie tylko przez jeden dzień, ale wyjechałam pełna pozytywnej energii, za którą dziękuję harcerzom Wileńskiego Hufca Maryi i organizatorom tegorocznego obozu.

Dziękujemy za wiadomość i czekamy na kolejne!

Przypominamy, że w każdy poniedziałek wybierzemy zwycięzcę Radaru Wileńskiego, który za najciekawszą, najbardziej aktualną i operatywną wiadomość tygodnia otrzyma nagrodę w wysokości 50 euro. Zadecyduje między innymi liczba „polubień”, którą uzyska każda radarowa wiadomość.

Zostań reporterem Radaru Wileńskiego!

Redakcja zw.lt nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji nadesłanych przez Czytelników.

PODCASTY I GALERIE