Zobaczyć milionera w trolejbusie

Jedną z wielu, a jednocześnie jedną z najbardziej znaczących wad w litewskim systemie podatkowym jest brak podatku od samochodów osobistych. Podatek ten jest wyjątkowo efektywny - pisze w komentarzu dla zw.lt Nerijus Mačiulis, główny ekonomista banku Swedbank.

Zobaczyć milionera w trolejbusie

Fot. BFL/Tomas Lukšys

Dobro luksusowe opodatkowane jest progresywnie, co świadczy o odpowiedzialności społecznej. Podatek promuje korzystanie z transportu ekologicznie przyjaznego dla otoczenia. Zmniejsza również korki i zwiększa ilość miejsc parkingowych.

Podatek od samochodów osobistych jest prosty w administrowaniu i prawie niemożliwe jest uchylenie się od niego. Jest on znacznie lepszy niż podatek od nieruchomości, który nie jest podatkiem dóbr luksusowych i opodatkowuje obiekt podstawowej potrzeby, nie mający zamiennika. Nie brakuje w nim również wad, aczkolwiek zalety przebijają wszelkie możliwe niedogodności.

Oto jak wyobrażam sobie założenia i realizację danego podatku w Litwie.

Dla wszystkich samochodów osobowych, niezależnie od tego, czy ich właścicielem jest osoba fizyczna, czy prawna, jest ustalona podstawowa stawka w wysokości 100 euro rocznie.

Za każdy dodatkowy kW mocy silnika powyżej 50 jest stosowany podatek 1 euro za 1 kW. Na przykład, właściciel auta o mocy silnika 150 kW oprócz 100 euro stawki podstawowej zapłaci dodatkowo 100 euro (daną opcję można zamienić lub kombinować z emisją CO2 bądź wartością samochodu. To tworzy zdrową progresję podatku).

W wypadku samochodu o tylnym napędzie bądź „terenowca“ również stosowany jest dodatkowy roczny  podatek 100 euro.
Dodatkowe 100 euro powinien zapłacić właściciel auta, którego nadwozie jest „upiększane“ dowolnymi elementami tuningu. Dodatkowemu opodatkowaniu powinny podlegać auta różnokolorowe, oklejone nalepkami, „obwieszane“ dodatkowymi spoilerami, mające neony dookoła rury wydechowej i inne dowolne aberracje, ukazujące niedojrzałość właściciela, jego  nadwyżkę testosteronu, a czasami i zagrożenie w ruchu drogowym.

Także dodatkowe 100 euro powinni zapłacić wielbiciele driftingu i członkowie podobnych klubów. Samochód osobowy powinien być przede wszystkim środkiem lokomocji, lecz nie częścią planu realizacji własnej osoby bądź image’u w oczach otoczenia. Jeżeli się z tym nie zgadzacie i uważacie, że śmierdzący ślad po oponie na asfalcie jest jednym z najważniejszych osiągnięć w życiu, proszę bardzo. Aczkolwiek za niego trzeba dodatkowo zapłacić.

100 euro ekstra zapłaci także właściciel auta, który w ciągu ostatnich 3 lat był winien wypadku drogowego.

W taki  sposobem podatkiem od samochodów osobowych opodatkujemy nie tylko dobra luksusowe, ale i nieodpowiednie zachowanie i wartości, cuchnące zgnilizną. Podatek stałby się także dodatkowym instrumentem regulacji norm społecznych.

Ile samochodów w Litwie można by było opodatkować i ile przychodów z podatku uzyskać? Na Litwie jest zarejestrowane około 1,8 mln samochodów osobowych. Co prawda, okazuje się, że mniej więcej połowa z nich nie posiada przeglądu technicznego – czyli zajmuje miejsca na parkingach przy blokach bądź rdzewieje w zardzewiałych garażach (ładny kalambur, aczkolwiek brzydki fakt). Więc w rzeczywistości w Litwie mamy około 1,2 mln samochodów osobowych, a ich opodatkowanie przyniosłoby około 200 mln euro wpływów do budżetu. Większość podatkowych wyjątków i ulg niosą za sobą jedynie nadużycia i nie dają rzeczywistej korzyści przewidywanym adresatom, więc i w wypadku danego podatku nie należy je tworzyć.

Jedynym możliwym wyjątkiem mogą być rodziny mające dwoje albo więcej dzieci i zwolniony od podatku może być tylko jeden lub pierwszy samochód (więc podatek może stać się dodatkowo narzędziem, promującym politykę demograficzną!). Emeryci najczęściej nie posiadają samochodu (wbrew powszechnej opinii) i korzystają z transportu publicznego. Dla tych, którzy korzystają z aut, nie jest ono dobrem podstawowej potrzeby.

Jakie byłoby celowe wykorzystanie wpływów od danego podatku? Można byłoby organizować bezpłatny przejazd transportem publicznym dla mieszkańców miast (nie gości albo turystów), budować sieci dróg rowerowych i/albo podwoić wysokość przychodów nieopodatkowywanych.

Najważniejszym jest to, że podatek od samochodów osobistych jest z natury podatkiem dóbr luksusowych i jego wpływy można wykorzystać w celu zmniejszenia podziału społeczeństwa i regionów.

Uważam, że 300 euro, zapłacone przez młodzieńca (planującego swoją samorealizację w formie auta o tylnym napędzie), które pozwolą na bezpłatny przejazd nauczyciela bądź siostry położnej do pracy, stałyby się dobrym początkiem tworzącym zdrowsze i lepiej funkcjonujące społeczeństwo.

Pamiętam, że pewnego razu jadąc w Zurychu tramwajem jeden mój znajomy oświadczył, iż według ostatnich badań każdy szósty korzystający z danego środku lokomocji jest milionerem. Fakt ten tym bardziej robi na mnie wrażenie, im częściej o nim myślę.

Wówczas oszacowałem, że w tramwaju jechało około 60 osób, co daje około dziesięciu milionerów. Wygląd zewnętrzny nie pozwolił mi zidentyfikować żadnego z nich.

Pragnę mieszkać w kraju, gdzie milionerzy jeżdżą trolejbusami i autobusami. To cecha wielostronnie bogatego i dojrzałego społeczeństwa.

PODCASTY I GALERIE