Opinie
Nowa Europa Wschodnia

Zagrożona niepodległość

Z okazji dwudziestosześciolecia niepodległości Litwy z sygnatariuszem Aktu Przywócenia Niepodległości i prezesem jedynej polskojęzycznej rozgłośni na Litwie Czesławem Okińczycem rozmawia Zbigniew Rokita.

ZBIGNIEW ROKITA: Był Pan jednym z sygnatariuszy Aktu Przywrócenia Niepodległości Litwy – dokumentu z 1990 roku, który podkreślał odnowienie i prawną kontynuację państwa litewskiego z okresu międzywojennego. Czy dziś uważa Pan, że niepodległość Litwy jest zagrożona?

CZESŁAW OKIŃCZYC: O niepodległość stale należy dbać, zawsze może być zagrożona. Od momentu, kiedy ją wywalczyliśmy, stale musieliśmy jej bronić. Po Akcie z 1990 roku rozpoczął się dwuletni okres, gdy cały świat nas obserwował, ale nikt nie przychodził nam z pomocą. W największym stopniu pomogła nam Polska, gdy doszło do największego zagrożenia – rok po ogłoszeniu niepodległości miał miejsce atak na wileńską wieżę telewizyjną [zginęło wówczas kilkanaście osób – przyp. red.]. Później Związek Radziecki rozpoczął blokadę gospodarczą. Jako pierwsza Litwę uznała Islandia. Ciągle trwała walka o niepodległość. Później doszło do walki wewnętrznej, trzeba było odpowiedzieć na pytania: w jaki sposób to państwo ma się rozwijać; jakim będzie krajem. Stale stykaliśmy się z zagrożeniami dla demokracji.

A dziś Litwa jest zagrożona?

Tak – szczególnie w dzisiejszym kontekście geopolitycznym. Musimy dbać o dobre funkcjonowanie instytucji demokratycznych. Ważną kwestią są tutaj mniejszości narodowe na Litwie, które wykorzystuje Rosja. Dzieje się to przede wszystkim za sprawą rosyjskiej propagandy. Przejawem tego stanu rzeczy jest na przykład fakt, że w litewskiej telewizji kablowej dostępnych jest kilkanaście kanałów rosyjskich – w tym państwowe stacje Rosji.

Był czas, że dostępnych było ponad pół setki rosyjskich kanałów i raptem kilkanaście litewskich.

Żeby kilkanaście – kilka. Ogromny napływ informacji z Rosji sprawia, że ludzie zaczynają w nie wierzyć. Jeśli porozmawiać z „prostymi” ludźmi na przykład o sprawach ukraińskich, to okaże się, że prezentują jeden pogląd – moskiewski. To przykład walki o niepodległość i walki o dusze.

I dlatego wydaje się, że priorytetem polityki Warszawy w stosunku do mniejszości polskiej na Litwie powinna być przede wszystkim „walka o umysły” litewskich Polaków, a nie o niektóre symboliczne postulaty wysuwane przez AWPL.

Trzeba walczyć jednocześnie o wszystkie te kwestie. Sprawy polskie na Litwie muszą być jak najszybciej załatwione, bo tak długo, jak nie będą rozwiązane, tak długo Rosja będzie posiadała instrumenty wpływu. Hasło „czym więcej Polski na Litwie, tym mniej Rosji” jest niezmiennie aktualne.

A czy widzi Pan różnice w podejściu rządów Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości do relacji z Litwą?

Polskie władze nigdy nie zapominały o Polakach na Litwie. Tkwię w tym temacie dwadzieścia pięć lat i wiem, że zawsze tę sprawę poruszano. Nie wszystkie postulaty udało się zrealizować, ale PiS mówi teraz wyraźnie: czeka nas nowe otwarcie na Litwę. I widać, że do niego dochodzi: mówi się dużo o tym, że Polska północno-wschodnia będzie istotną kwestią dla nowej ekipy, Litwie zależy na realizacji projektów infrastrukturalnych, a jednocześnie PiS nie zapomina o postulatach mniejszości. Myślę, że Wilno w obecnej sytuacji geopolitycznej uświadomi sobie, że załatwienie spraw polskich na Litwie leży w jej interesie.

Czyli nie widzi Pan póki co różnic między PiS a PO w tym kontekście?

Raz jeszcze – PiS z jednej strony wyraźniej podkreśla chęć nowego otwarcia w relacjach polsko-litewskich, a z drugiej wyraźniej głośniej mówi, iż Litwa musi wykonać zadanie domowe.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!