Opinie
Antoni Radczenko Małgorzata Kozicz

Wynik Tomaszewskiego – lekcja dla polityków litewskich

„Ostatni etap kampanii wyborczej Waldemara Tomaszewskiego był wyraźnie skierowany do wyborcy rosyjskiego” - uważa Jacek Jan Komar, polski publicysta na Litwie. „Takiej sytuacji prawdpodobnie by nie było, gdyby polityka zagraniczna Litwy wyglądała inaczej” - jest zdania litewski politolog Raimundas Lopata.

Mimo że Waldemar Tomaszewski podkreśla, że w wyborach prezydenckich głosowali na niego nawet Litwini, cyfry są wymowne – rekordowy wynik (8,36 proc.) lider AWPL zawdzięcza właśnie mniejszościom narodowym. I to nawet nie Polakom, a Rosjanom.

W porównaniu z wyborami prezydenckimi w roku 2009, wyniki Tomaszewskiego w okręgach zamieszkanych przez obywateli rosyjskojęzycznych wzrosły oszałamiająco. Tak np. w Wisagini w 2009 r. polityk uzyskał 6,87 proc. poparcia, w tym roku zaś z 52,56 proc. uplasował się na pierwszym miejscu. W Kłajpedzie w 2009 r. zdobył 1,97 proc. głosów, w tegorocznych wyborach – już 13,71 proc.

Przychylność rosyjskich wyborców W. Tomaszewskiemu udało się zjednać dzięki prorosyjskiej retoryce w obliczu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oraz kilku szeroko opisanym przez media gestom – między innymi wzięciu udziału w obchodach Dnia Zwycięstwa 9 maja i wpięciu gieorgijewskiej wstążeczki.

„Ostatni etap kampanii wyborczej był wyraźnie skierowany do wyborcy rosyjskiego, ale także do wyborcy litewskiego, który odczuwa jakąś nostalgię za Związkiem Radzieckim, do elektoratu rozczarowanego. Tak wysoki wynik w Wisagini i Kłajpedzie pokazuje, że ta część kampanii odniosła sukces” – mówi w rozmowie z zw.lt Jacek Jan Komar.

„Do tej pory retoryka skierowana do Rosjan, której używali politycy litewscy, była retoryką socjalną. Nie podnosili oni żadnych haseł politycznych. Tomaszewski tak naprawdę po raz pierwszy podniósł kwestie polityczne, głośno mówił o stosunku do Rosji, o tym, że nie wolno jej potępiać, że trzeba z nią współpracować. Na tle napięcia na Ukrainie to się podobało litewskim Rosjanom” – komentuje Komar.

Zdaniem politologa Raimundasa Lopaty, sukces Tomaszewskiego obnaża wady litewskiej polityki zagranicznej.

„Podstawową rolę odegrał tu czynnik zewnętrzny – sytuacja poza granicami Litwy, ale w jej pobliżu. Tę sytuację Tomaszewski wykorzystał i uważam, że wykorzystał cynicznie. Nie wątpię, że zachowałby się inaczej, gdyby cały obecny system polityczny, polityka zagraniczna dotycząca stosunków z Polską, a co za tym idzie także z Rosją, była inaczej ukierunkowana. Na wyniki wyborów bezpośredni wpływ miały problemy polityki zagranicznej” – mówi ekspert.

Jego zdaniem, oprócz czynników zewnętrznych, na zachowanie wyborców miał wpływ także stosunek litewskich elit politycznych do obywateli należących do mniejszości narodowych.

„Wynik Tomaszewskiego w wyborach to lekcja zarówno dla polityków litewskich, jak i dla polityków z Polski. Dla wszystkich tych, którzy myślą o normalnych stosunkach dwóch państw, eurointegracji. Jest to wyraźny sygnał, że należy rozwiązywać problemy, których do tej pory nie rozwiązaliśmy” – uważa Raimundas Lopata.

Sięgnięcie po głosy elektoratu rosyjskiego nie odebrało Tomaszewskiemu głosów stałych wyborców – Polaków. W rejonie solecznickim, gdzie zdobył najwyższe poparcie (73,19 proc.), polityk usyskał o prawie 7 proc. więcej niż w roku 2009, a w rejonie wileńskim (53,48 proc.) polepszył swój wynik o 4 proc. Lepiej poszło także w Wilnie – tu lider AWPL zajął drugie miejsce, prawie podwajając swój wynik (18,31 proc.) w porównaniu z tym z roku 2009. W ogiągnięciu tego sukcesu niewątpliwie również pomogły głosy mieszkających w Wilnie Rosjan.

„Za wcześnie na stwierdzenie, że teraz Tomaszewski bardziej reprezentuje interesy Rosjan litewskich niż Polaków. To była kampania, założył że może zdobyć więcej głosów Rosjan i udało mu się. Na razie to są słowa i deklaracje wyborcze, trudno mówić o jakichś działaniach. Teraz Tomaszewski skupi się na wyborach do Europarlamentu. Trzeba obserwować, jakie będą teraz jego deklaracje i hasła. Czy nadal będzie walczył przede wszystkim o wyborcę rosyjskojęzycznego, czy spróbuje swoją kampanię podzielić na pół – część skieruje do polskiego wyborcy, część do rosyjskiego” – podkreśla Jacek Jan Komar.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!