• Opinie
  • 31 stycznia, 2016 7:01

Wojna gruzińsko-rosyjska: Z frontu przed sąd

W tym roku minie osiem lat od wojny rosyjsko-gruzińskiej w Osetii Południowej. Wiele osób zwątpiło już, że Międzynarodowy Trybunał Karny osądzi sprawców najpoważniejszych zbrodni, do których mogło dojść podczas tego konfliktu.

Nowa Europa Wschodnia
Wojna gruzińsko-rosyjska: Z frontu przed sąd

Fot. FB/Maria Zaharova

To szansa dla czekających na zadośćuczynienie ofiar oraz dla samego Trybunału, który do tej pory badał zbrodnie wyłącznie na kontynencie afrykańskim. Przylgnęła do niego niezbyt chlubna etykietka „trybunału dla państw słabych”. Stało się tak także dlatego, że Statutu Rzymskiego do tej pory nie ratyfikowali najważniejsi aktorzy sceny międzynarodowej. Braku Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin czy Izraela nie jest w stanie zrównoważyć 123 państw-stron należących do systemu MTK. Istnieje jednak możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców pochodzących z państw, które nie ratyfikowały podstawowego dokumentu MTK. Tak może stać się właśnie w przypadku Gruzji i zbrodni popełnionych przez przedstawicieli Kremla.

6335 wołań o sprawiedliwość

Gruzja ratyfikowała Statut w 2003 roku, a w następstwie wydarzeń z lata 2008 roku ówczesny prokurator, Argentyńczyk Luis Moreno-Ocampo, rozpoczął pierwszą fazę działania Trybunału w gruzińskiej sprawie. Wstępne zbadanie sytuacji ma na celu zebranie i zweryfikowanie informacji na temat potencjalnych zbrodni, a także ustalenie czy przewinienia mieszczą się w jurysdykcji MTK. Haski Trybunał zajmuje się bowiem tylko przypadkami zbrodni ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych oraz (najwcześniej od 2017 roku) zbrodni agresji, popełnionych przez indywidualnych sprawców, a nie państwa. Pierwszy etap służy również stwierdzeniu, czy lokalny wymiar sprawiedliwości (w tym przypadku gruziński) może sam poradzić sobie z prawną oceną działań zbrojnych. Międzynarodowy Trybunał Karny wkracza bowiem tylko w ostateczności – gdy państwo, w którego kompetencji leży osądzenie zbrodni, nie chce lub nie może tego uczynić.

Prokurator MTK odbył kilka wizyt do obu zainteresowanych krajów: Gruzji i Rosji. Co ciekawe, Kreml stosunkowo chętnie współpracował z Trybunałem, być może licząc na to, że „sprawa Gruzji” nigdy nie wyjdzie poza wstępną fazę aktywności haskiego prokuratora. Ku zaskoczeniu Moskwy 13 października ubiegłego roku Fatou Bensouda, działając na mocy artykułu 15 (3) Statutu Rzymskiego, wystąpiła do Izby Przygotowawczej o zgodę na wszczęcie postępowania przygotowawczego. Miało ono objąć wszystkie przewinienia, do których doszło między 1 lipca i 10 października 2008 roku. Otrzymała zgodę.

Do sekretariatu w Hadze wpłynęły także wnioski od 6335 możliwych ofiar zbrodni, które chcą wziąć udział w dalszych etapach tego postępowania. MTK, w odróżnieniu od innych międzynarodowych sądów karnych (jak te dla byłej Jugosławii czy Rwandy), zezwala na uczestnictwo pokrzywdzonych w swoich pracach. Ofiary mają w ten sposób większe poczucie sprawiedliwości.

Prokurator MTK zbada aktywność wszystkich osób podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej, niezależnie od obywatelstwa. To pierwszy przypadek, kiedy najwyżsi przedstawiciele władz Kremla oraz dowódcy wojsk Federacji Rosyjskiej mogą trafić do Hagi. Ale nie ostatni.

Dziś Gruzja, jutro Ukraina

Decyzja Izby Przygotowawczej MTK w sprawie Gruzji daje nadzieję na podobne rozstrzygnięcie w sprawie Ukrainy. Kijów jak dotąd nie ratyfikował co prawda Statutu Rzymskiego (co zwłaszcza dziś, „po Majdanie”, pozostaje niezrozumiałe), jednak na mocy dwóch „deklaracji ad hoc” Rady Najwyższej Ukrainy – z lat 2014 i 2015, na gruncie artykułu 12 (3) Statutu – prokurator Trybunału rozpoczęła fazę wstępną. Dotyczy ona zarówno zbrodni popełnionych podczas protestów na kijowskim Majdanie Niepodległości, jak i później, na terytorium całego kraju, w tym w szczególności na Donbasie (zobacz: Sąd na wojną).

Niewątpliwie już sama decyzja ukraińskiego parlamentu o poddaniu się jurysdykcji MTK (choć w ograniczonym stopniu, bez ratyfikacji samego Statutu) zasługuje na pozytywną ocenę. Eksperci zwracają jednak uwagę na dwie sprawy, które mogą przeszkodzić w ukaraniu sprawców zbrodni międzynarodowych na Ukrainie. Po pierwsze, mówi się o obawie Trybunału przed podejmowaniem czynności na obszarach będących tradycyjnymi sferami wpływów najważniejszych państw (chodzi nie tylko o obszar poradziecki w przypadku Rosji, ale także na przykład o ewentualne zbrodnie żołnierzy amerykańskich oraz brytyjskich w Iraku). Wydaje się, że przełamanie tej reguły w sprawie gruzińskiej może skutkować podobnymi rozstrzygnięciami wobec innych wrażliwych przypadków. Po drugie, eksperci zastanawiają się, czy możliwe jest zebranie wystarczającego materiału dowodowego, uzasadniającego wszczęcie postępowań przygotowawczych. Problemem może być przede wszystkim brak współpracy ze strony prorosyjskich separatystów.

Problemem jest także brak misji śledczo-badawczej (typu fact-finding) pod kuratelą międzynarodową. Grozi to po prostu porzuceniem sprawy przez Trybunał. Należy tutaj wspomnieć o inicjatywie polskiej posłanki Małgorzaty Gosiewskiej, która wraz z grupą wolontariuszy przygotowała i opublikowała niedawno raport Rosyjskie zbrodnie na wschodniej Ukrainie w 2014 roku (dostępny tu: donbasswarcrimes.org/raport). Raport zawiera zeznania ofiar niejednokrotnie okrutnych zbrodni popełnianych przez separatystów, a także przedstawicieli Federacji Rosyjskiej. Już sam w sobie stanowi akt oskarżenia wobec polityki Kremla i jego donbaskich popleczników. Do sformułowania prawdziwych aktów oskarżenia jeszcze daleka droga, jednak z pewnością raport Gosiewskiej nie powinien zostać przez Hagę zlekceważony. Możemy pokusić się o gorzkie stwierdzenie, że inicjatywa posłanki wyręczyła społeczność międzynarodową i państwo ukraińskie w skomplikowanym procesie zbierania materiału dowodowego.

* * *

Decyzja Izby Przygotowawczej MTK, która aprobuje wszczęcie postępowania przygotowawczego w sprawie zbrodni popełnionych podczas konfliktu w Gruzji, napawa optymizmem. To pierwszy krok do ukarania sprawców najpoważniejszych naruszeń z lata 2008 roku. Należy jednak pamiętać, że MTK przyjrzy się potencjalnym zbrodniom dokonanym przez przedstawicieli wszystkich stron konfliktu – zatem także przez Gruzinów. Podobnie zresztą jest w sytuacji Ukrainy, gdzie zachowania niektórych batalionów ochotniczych (na przykład Batalionu Ajdar) mogą być uznane za zbrodnie międzynarodowe.

Nie zmienia to faktu, że po raz pierwszy w swojej historii haski Trybunał może odegrać istotną rolę jako instrument walki geopolitycznej. I stać się mechanizmem nacisku na Kreml.

Tomasz Lachowski jest redaktorem naczelnym magazynu „Stosunki Międzynarodowe”. Doktorant w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych WPiA UŁ.

PODCASTY I GALERIE