Wilnianka z Mediolanu: Zostaje nam tylko czekać…

"Nie można ani wjechać ani wyjechać. Zostały anulowane kongresy, meetingi, wycieczki szkolne i inne imprezy z udziałem dużej ilości ludzi, zamknięte kina, teatry. Między osobami ma być utrzymywany dystans co najmniej 1 metra. Zabronione są publiczne śluby i pogrzeby. Gospodarka kraju na pewno stanie na kolana. Jeżeli wcześniej bylo trudno, teraz będzie niemożliwie" - pisze w specjalnej relacji dla zw.lt Krystyna Kuncewicz, Polka z Wilna, od lat mieszkająca we Włoszech, w Mediolanie. W poniedziałek zgodnie z decyzją władz kraju kwarantanna objęła całe Włochy.

zw.lt
Wilnianka z Mediolanu: Zostaje nam tylko czekać…

Fot. Archiwum prywatne

Już w styczniu zaczęły się pojawiać wiadomości o epidemii koronawirusa w Chinach, tragiczne tony o budowie w ekspresowym tempie 2 szpitali, o izolacji Wuhan i o dużej liczbie zmarłych. W styczniu zaczęły się we Włoszech kontole paseżerów przybywających z zakażonych miejsc, a następnie ograniczenie przybywających lotów. Turyści, Włosi wracający z Chin do kraju i inni podróżujący często wybierali loty z przesiadką w innym kraju, a loty przybywające z innych krajów nie były poddawane takiej samej kontroli… W końcu stycznia mieliśmy pierwszych pacjentów z koronawirusem – parę Chinczyków i Włocha w szpitalu Spalanzani w Rzymie.

Zaczęła się psychoza – Włosi zaczęli unikać miejscowych Chińczyków, przestali chodzić do restauracji i sklepów chińskich, politycy z kolei apelowali o unikanie dyskryminacji.

Mieszkam na północy Mediolanu, około 50 km od jednego z najwiekszych międzynarodowych lotnisk Malpensa i około 100 km od Codogno, miasteczka, w którym w piątek, 21 lutego został potwierdzony pierwszy przyypadek zachorowania na koronawirus we Włoszech. W pierwszej kolejności lekarze próbowali zrekonstruować pochodzenie tego zakażenia, a następnie sprawdzić wszystkie osoby, które mogły mieć do czynienia z tym pacjentem. W taki sposób zostało wykryte pierwsze ognisko zachorowań we Włoszech. Zostały potwierdzone kolejne zarażenia i określona tzw czerwona strefa, która włączyła 11 gmin między Lodi e Cremona oraz osobną gminę Vo’.

Jedną z pierwszych reakcji premiera Conte po wykryciu następnych przypadków zakażenia było oskarżenie szpitala Codogno o nieostrożność i niedopatrzenia w takiego rodzaju wypadkach. Z kolei z odpowiedzi struktury sanitarnej wyszło na jaw, że wykrycie tego zakażenia było przypadkowe, ponieważ protokoły medyczne nie przewidywały niektórych kroków.

A właściwie jak to się zaczęło? Z rekonstrukcji 38-letniej lekarki anestezjolog z Codogno, Mattia – atleta w świetnej formie, źle się poczuł 14 lutego. Wyglądało to jak normalna grypa. 18 lutego przyszedł na pogotowie, gdzie rentgen wykazał lekkie zapalenie płuc. Z takim profilem nie jest przewidziana hospitalizacja, więc Mattia został wysłany do domu. Dopiero kilka godzin później, 19 lutego wrócił do szpitala i zapalenie płuc wyglądało bardzo poważnie. Jednej młodej lekarce przyszło do głowy, że jeżeli ciało nie reaguje na normalne leczenie, trzeba sprawdzić też najgorsze podejrzenia. Według protokołu ministerialnego test na koronawirus miał być robiony tylko dla osób, które podróżowały ostatnio do Chin albo mogły mieć do czynienia z osobami zakażonymi. Wypadek Mattia według tych protokolów nie dawał wolnej ręki lekarzom na przeprowadzenie testu, musieli oni prosić na własną odpowiedzialność o specjalną autoryzację. W taki sposób 21 lutego przyszło potwierdzenie o pierwszym zakażeniu.

Mam dwójkę dzieci, w niedzielę 23 lutego po grupach Whatsapp zaczęły krążyć alarmujące wiadomości innych mam w rodzaju „róbcie większe zakupy, znam kogoś w zarządzie regionalnym, sprawa zaczyna być poważna”. W niedzielę po południu otrzymaliśmy oficjalny komunikat o zamknięciu na tydzień w północnych regionach uniwersytetów, szkół, żłobków, sal gimnastycznych, basenów, bibliotek, muzeów. Dzieci zadowolone… W poniedziałek półki sklepów były półpuste, nie uwierzyłabym, gdybym nie zobaczyła na własne oczy. Na półce z mięsem została tylko wątróbka… We wtorek sklepy znów były pełne.

Poniedziałek, 24 lutego – komunikat zarządu ochrony ludności: 219 osób zakażonych ( 163 w Lombardii, 26 w Veneto, 18 w Emilii Romagnie, 4 w Piemonte, 3 w Lazio) 5 zmarłych (4 w Lombardii i 1 w Veneto), w tym 99 hospitalizowanych, 23 na intensywnej terapii, 91 w izolacji w domu.

Niektóre firmy dały możliwość pracy z domu, ale w moim przyypadku to nie jest możliwe, bo pracuję w firmie spedycyjnej. Zagraniczni kierowcy się dziwili, bo w telewizji widzieli Włochów w maskach, ale my pracujemy bez masek. Mój mąż pracuje jako taksówkarz, już we wtorek wrócił zdesperowany – po 10 godzinach czekania na lotnisku bez klienta, tak samo we czwartek, tak samo w piątek… American Airlines skasowały loty do Mediolanu aż do końca kwietnia z powodu braku rezerwacji, podobnie British Airlines i inne mniejsze linie lotnicze. Samoloty przylatują puste. Zaczęły też mocno cierpieć hotele, większość rezerwacji anulowanych aż do sierpnia. Centrum Mediolanu puste, gospodarka stoi. Dowiedzieliśmy się też o przeniesieniu na czerwiec ogromnej międzynarodowej wystawy mebli, która dawała pracę dużej liczbie.

Sobota, 29 lutego – komunikat zarządu ochrony ludności: 1049 osób zakażonych, 29 zmarłych, 54 wyleczonych, wśród zakażonych: 401 hospitalizowanych, 101 na intensywnej terapii, 52 proc w izolacji w domu. Wykonano 18500 tamponów.

29 lutego otrzymujemy oficjalny komunikat o przedłużeniu zamkniecia szkół do 8 marca. Świętowanie karnawału anulowane w Mediolanie, Wenecji i innych gminach. Nasze dzieci publikują swoje maski na stronach internetowych. Kościoły nie odprawiają mszy, są otwarte tylko dla osobistej modlitwy. Niektóre gminy zaczynają odprawiać mszę online. W ślubach i pogrzebach może uczestniczyć tylko grono najbliższych osób. Obrony magisterek przeprowadzane są przez internet.

Środa, 4 marca – komunikat zarządu ochrony ludności: 2706 osób zakażonych, 107 zmarłych, 276 wyleczonych, wśród zakażonych: 1346 hospitalizowanych, 295 na intensywnej terapii.

4 marca otrzymujemy oficjalne potwierdzenie o zamknieciu szkół do 15 marca. W związku z wypadkami zakażeń na południu Włoch, zostają zamknięte też szkoły w innych regionach.

Nauczycielki zaczynają wysyłać zadania przez dziennik elektroniczny i whatsapp. Także nasza szkoła muzyczna zaczyna opracowywać plan, aby zacząć lekcje przez skype.

W ciągu tych dni słyszeliśmy różne opinie lekarzy. Na początku mówiło się, aby nie panikować, i że procent śmiertelnych wypadków jest tylko trochę wyższy niż w przypadku grypy. Powoli jednak, w miarę jak zaczęły się wypełniać sale na intensywnej terapii, lekarze zaczęli apelować o ograniczenie kontaktów, aby zapobiec rozpowszechnieniu się zakażenia. W drugim tygodniu zakażeń dosyć dobre struktury sanitarne na północy Lombardii zaczęły odczuwać mocną presję. I cała ta izolacja jest potrzebna, aby wysoka ilość zakażeń i odpowiednio krytycznych pacjentów nie spowodowała zapaści tych struktur. Szpitale w północych regionach są mocne i personel jest przygotowany, ale gdyby zakażenie się rozpowszechniło z taką samą potęgą na południu, to będzie bardzo trudna sytuacja. Z jednej strony podkreśla się, że średnia wieku osób zmarłych we Włoszech wynosi 81 lat, przede wszystkim są to osoby, które miały już inne poważne problemy ze zdrowiem, szczegółnie wysokie ciśnienie, problemy kardiopatyczne, cukrzyca, problemy onkologiczne i inne. Z drugiej strony nie zapominajmy, że pacjent numer 1 z Codogno, to 38 letni mężczyzna bez problemów zdrowotnych, maratończyk, który już od 2 tygodni leży na intensywnej terapii. Na początku był leczony koktajlem preparatów przeciwko HIV, hepatytowi C i Eboli, następnie nastąpiło przejście na leki eksperymentalne, na razie sytuacja jest stabilna ale bez polepszenia.

Sobota, 7 marca – komunikat zarządu ochrony ludności: 5061 osób zakażonych, 233 zmarłych, 589 wyleczonych, wśród zakażonych: 2651 hospitalizowanych, 567 na intensywnej terapii, inni w izolacji w domu. Najbardziej dotknięte regiony to Lombardia z 3420 ilością zakażeń, Emilia Romagna – 1010 zakażeń i Veneto – 543.

Zostały przyśpieszone obrony prac magisterskich studentów medycyny, zostało potwierdzone zatrudniene dodatkowych 5 tys. lekarzy, 10 tys, pielegniarek i 5 tys; operatorów sanitarnych na terytorium całego kraju.

Wieczorem zaczęly krążyć informacje o możliwym rozszerzeniu czerwonej strefy do całej Lombardii. Ostatnie pociągi na południe były pełne, ludzie wsiadali nawet bez biletów, płacąc karę, aby tylko wyjechać.

Niedziela, 8 marca – otrzymaliśmy oficjalny komunikat, że Lombardia i część Piemonte, Veneto, Emilia Romagna i Marche zostały ograniczone jako czerwona strefa. Nie można ani wjechać ani wyjechać aż do 3 kwietnia. Zostały anulowane kongresy, meetingi, wycieczki szkolne i inne imprezy z dużą ilością ludzi, zamknięte kina, teatry. Między osobami ma być utrzymywany dystans co najmniej 1 metra. Zabronione publiczne śluby i pogrzeby.

Jeżeli wcześniej gospodarka kraju była chwiejna, teraz na pewno stanie na kolana. Regiony najbardziej dotkniete – Lombardia, Veneto i Emilia Romagna – produkują trzecią część PIL całego kraju: turystyka, biznes, produkcja, eksport itd. Już się zaczął efekt domino od jednego sektora do drugiego, jeżeli wcześniej było trudno, teraz będzie niemożliwie. Od ponedziałku nasza firma, aby ograniczyć kontakty między pracownikami wprowadziła system pracy na zmianę. Zostaje nam tylko czekać..

PODCASTY I GALERIE