Opinie
Dominik Wilczewski

Wilczewski: Duda nie zrobił afrontu Litwie

Wybór Tallinna jako celu pierwszej wizyty zagranicznej prezydenta jest zaskakujący. Można byłoby się spodziewać którejś z dużych europejskich stolic – Londynu, Paryża czy Berlina. Tymczasem Andrzej Duda sprawił niespodziankę.

Uważam jednak, że to trafna decyzja. Wydaje mi się, że jest to próba znalezienia pewnego „złotego środka”. Z jednej strony wizyta w Tallinnie to wyraźny gest pod adresem państw naszego regionu. To oznacza, że deklaracja prezydenta w orędziu inauguracyjnym o umacnianiu sojuszu „od Bałtyku do Adriatyku”, to nie były tylko puste słowa.

Z drugiej strony niecały tydzień później prezydent będzie w Berlinie, co oznacza, że nie ma zamiaru lekceważyć relacji z najważniejszymi graczami w Unii Europejskiej, wbrew obawom części publicystów, także niemieckich, że prezydentura Dudy może przynieść ochłodzenie relacji polsko-niemieckich. Ale wydaje się, że priorytetem pozostaną stosunki z mniejszymi krajami regionu środkowoeuropejskiego.

Zwraca uwagę wybór daty wizyty w Tallinnie, co zresztą podkreślił doradca prezydenta Krzysztof Szczerski, 23 sierpnia, rocznica zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow, który podzielił Europę Środkową, a kraje bałtyckie oddał pod panowanie sowieckie. Wiadomo, jaki wymiar symboliczny ma ta data w krajach bałtyckich, pamiętamy słynną „Bałtycką drogę” w 50. rocznicę zawarcia paktu w 1989 r. Wojna na Ukrainie pokazuje, że dziś nie jesteśmy wolni od podobnych zagrożeń, a kraje bałtyckie to obecnie ostatni bastion NATO na Wschodzie. Wizyta w Tallinnie w takim dniu to wyraźny gest poparcia i solidarności.

Jednocześnie nie dramatyzowałbym, że w najbliższych miesiącach prezydent będzie omijał Wilno. Andrzej Duda i Dalia Grybauskaitė będą mieli okazję spotkać się na szczycie prezydentów państw regionu w Bukareszcie na początku listopada, być może takie spotkanie, w szerszym gronie, będzie nawet bardziej owocne i konstruktywne niż spotkanie dwustronne. Nie jest to żaden afront pod adresem Wilna. Na wizytę na Litwie jeszcze przyjdzie czas i oby była to wizyta dobrze przygotowana, Andrzej Duda powinien wybrać się do Wilna ze szczegółowo dopracowaną agendą dotyczącą z jednej strony kwestii bezpieczeństwa czy współpracy energetycznej, a spraw polskiej mniejszości z drugiej.

Przypominam, że Bronisław Komorowski jako prezydent z pierwszą wizytą udał się właśnie na Litwę, do Nidy, ale nie przełożyło się to wcale na dobre osobiste relacje z prezydent Litwy, nie doprowadziło też do trwałego rozwiązania znanych powszechnie problemów. Ważne są bowiem nie tylko cele wizyt, ale przede wszystkim to, co w czasie tych podróży udaje się załatwić, jakie rozwiązania, jakie decyzje zostają podjęte. Miejmy nadzieję, że w przypadku podróży zagranicznych Andrzeja Dudy nie skończy się tylko na uśmiechach, uściskach dłoni i poklepywaniu po ramieniu.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!