• Opinie
  • 5 sierpnia, 2014 7:11

„Ważne jest otwarcie się na inne perspektywy”. Rozmowa z Martinem Kaiserem.

„Szczerze mówiąc nigdy poważnie nie myślałem o karierze politycznej. Moim zadaniem jest analiza polityki i jej różnych aspektów” – powiedział w rozmowie z zw.lt Martin Kaiser, kierownikiem Instytutu Gustawa Stresemanna w Bad Bevensen.

Bartek Borys
„Ważne jest otwarcie się na inne perspektywy”. Rozmowa z Martinem Kaiserem.

Fot. Bartek Borys

Bad Bevensen to niewielkie miasteczko w Dolnej Saksonii. Byłoby może jednym z wielu miejsc, na mapie Niemiec, gdyby nie działalność Instytutu Gustawa Stresemanna (nie. Gustav Stresemann Institut). Jest to placówka badawcza zajmująca się szeroko pojętą edukacją obywatelską oraz organizacją spotkań międzynarodowych. W tym roku po raz kolejny odbyło się seminarium, w którym wzięli udział młodzi ludzie z Litwy, Polski, Niemiec, Irlandii Północnej i USA. Tematem trwającego kilkanaście dni spotkania było „100 lat wojny i pokoju 1914 – 2014”. O swoim przemyśleniach na temat zakończonego seminarium dla zw.lt opowiedział Martin Kaiser, kierownik Instytutu.

Instytut Gustawa Stresemanna od wielu lat organizuje seminaria, na których spotykają się młodzi ludzie z różnych krajów i środowisk. W tegorocznym letnim spotkaniu w Bad Bevensen wzięli udział reprezentanci pięciu krajów: Litwy, Polski, Niemiec, Irlandii Północnej i Stanów Zjednoczonych. Zastanawiam się, jak wyglądały Twoje oczekiwania wobec tego seminarium i czy uważasz, że udało się je spełnić?

Cel seminarium nierozerwalnie związany był z jego tematem. Zawierają się w nim zarówno wydarzenia wielkiej wagi, jakie jak chociażby dwie wojny światowe, jak i osobiste doświadczenia oraz biografie rodzin uczestników tego spotkania. Zakładałem sobie, że ludzie wykorzystają te historie i problemy do szeroko pojętego dialogu międzykulturowego, który może pomóc we wzajemnym zrozumieniu naszej historii. I to, moim zdaniem, tu, w Bad Bevensen, miało miejsce. Widziałem, jak ludzie dzielili się historiami swoich dziadków, jak opowiadali o ważnych wydarzeniach z ich historii. Potrafili dyskutować i wymieniać się argumentami. Mieli okazję spojrzeć na historią także z innej perspektywy, z perspektywy innych krajów, w międzynarodowym kontekście. Ta właśnie wielopłaszczyznowa perspektywa była moim celem. I jestem zadowolony ze sposobu, w jaki udało się ją osiągnąć.

Interesujący był wybór krajów, z których przyjechali uczestnicy. Z jednej strony mamy trzy sąsiednie kraje: Niemcy, Polskę i Litwę. Z ich długą historią wzajemnych relacji, o których można dyskutować bez końca. Z drugiej strony jest Irlandia Północna i Stany Zjednoczone, które z wyżej wymienionymi nie mają, wydawało by się, zbyt wiele wspólnego.

Taki wybór krajów był celowy. Chodziło mi o to, o czym już wcześniej wspomniałem. O podejście do historii z różnych perspektyw. Oczywiście wiem, że Niemcy i Polska, a także Polska i Litwa połączone są wiekami wspólnej historii. Uważam jednak, że bardzo ważne jest otwarcie się na inne perspektywy, na spojrzenie na historię naszego kraju, a także innych państw, z drugiej, a nawet trzeciej strony.Nie chciałem, by na seminarium spotkali się tylko ludzie z krajów, których mieszkańcy znają, przynajmniej w teorii, swoją historię. Zależało mi na tym, żeby uczestnicy dowiedzieli się czegoś nowego. Stąd mój wybór padł m.in. na Irlandię Północną, gdyż niewielu ludzi wie coś więcej na temat tego kraju i konfliktu, który podzielił północnoirlandzkie społeczeństwo na pół.

Jak zaczęła się współpraca Instytutu z Litwą?

Współpracujemy z Reprezentacją Studentów Uniwersytetu Wileńskiego (lt. Vilniaus universiteto Studentų atstovybė). Początki naszych kontaktów sięgają roku 1991, kiedy to zorganizowaliśmy pierwszy program wymiany dla litewskich studentów. Nasze relacje trwają już więc blisko ćwierć wieku i idą, moim zdaniem, w dobrym kierunku.

A jak to wygląda w przypadku Polski?

W Polsce naszą partnerską organizacją jest Dom Spotkań im. Angelusa Silesiusa we Wrocławiu. W latach 90. Przy okazji programu warsztatów dla polskich dziennikarzy poznałem ludzi, którzy tam pracują, a w 2005 roku udało się nawiązać współpracę, której celem była i jest nadal organizacja seminariów międzynarodowych i międzykulturowych.

W czasie seminarium wcieliłeś się w rolę „świadka historii” i opowiedziałeś uczestnikom seminarium o podziale Niemiec i Berlina ze swojej, zachodnioniemieckiej, perspektywy. Taka liczba przeżyć i przemyśleń powinna wystarczyć do napisania książki, w której mógłbyś podzielić się swoimi wspomnieniami z szerszym gronem odbiorców. Zapytam więc wprost – czy myślisz poważnie o napisaniu i wydaniu takiej książki?

Cóż, mam już na swoim koncie kilka książek, ale ich tematem jest dialog międzykulturowy i międzyreligijny. Powstały one na bazie seminariów, w których wzięli udział uczestnicy z państw europejskich, arabskich oraz Stanów Zjednoczonych. Biografie były oczywiście ważnym elementem tych publikacji, ale nie mam tu na myśli historii, którą opowiedziałem w czasie seminarium. Nie ukrywam jednak, że myślę nad wydaniem takiej książki, ale póki co moim największym problemem jest brak wolnego czasu. Niedawno skończyłem pisać książkę poświęconą Egiptowi i wiem, ile czasu zajmuje przygotowanie dobrego materiału do publikacji.

Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie Egiptem?

W Instytucie współpracujemy z egipskimi organizacjami już od dwudziestu lat. Po wydarzeniach określanych mianem „Arabskiej Wiosny” doszedłem do wniosku, że powinienem w jakiś sposób podsumować moje przemyślenia i zdobytą na temat Egiptu oraz egipskiego społeczeństwa wiedzę. Tym bardziej, że niewielu ludzi ma długoterminowe doświadczenia w relacjach z Egiptem. W książce opisałem coś, co określić można mianem długoterminowych efektów współpracy pomiędzy Instytutem a krajami arabskimi na przykładzie Egiptu.

Wygląda na to, że podjąłeś się bardzo trudnego zadania. Jakie perspektywy na sytuację polityczną w Egipcie wziąłeś pod uwagę? Pytam, bo tych perspektyw jest wiele. Inną wizję egipskiej przeszłości i teraźniejszości mają ludzie związani z reżimem Hosniego Mubaraka, a inną zwolennicy Bractwa Muzułmańskiego. Różnice występują w poglądach egipskich muzułmanów oraz tamtejszych chrześcijan, a i to nie wyczerpuje tematu egipskich różnic.

Muszę zaznaczyć, że pisałem przede wszystkim ze swojej własnej perspektywy. Nie chciałem się porywać na przedstawienie egipskiej perspektywy, ponieważ nie jestem Egipcjaninem. Ale opisałem zmiany, które nastąpiły w Egipcie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i to, jak zmieniła się egipska koncepcja demokracji, biorąc pod uwagę szerokie spektrum politycznych opinii. Na seminariach organizowanych przez Instytut miałem okazję poznać różnych ludzi. Tych, którzy żyli w Egipcie Mubaraka i tych, którzy żyją w Egipcie „po Mubaraku”. Przysłuchiwałem się także perspektywie egipskich muzułmanów oraz chrześcijan, w większości Koptów, których doświadczenia życia w tamtym Egipcie były zupełnie inne, gdyż ze względu na swoją religię nie mogli liczyć na żadne przywileje ze strony władzy.

Obserwując Cię przez niemal dwa tygodnie zauważyłem, że jesteś osobą, która unika radykalnych opinii, zawsze stara się zaprezentować swoje poglądy w sposób wyważony, a przysłuchując się temu, co mówią inni, bierze pod uwagę opinie wszystkich stron. Powiedziałbym, że są to cechy dobrego polityka i zastanawiam się, czy rozważałeś kiedyś poważne zaangażowanie się w niemiecką politykę.

Nie. Szczerze mówiąc nigdy poważnie nie myślałem o karierze politycznej. Moim zadaniem jest analiza polityki i jej różnych aspektów. W mojej pracy bardzo ważne jest to, by spoglądać na wszystko z różnych perspektyw. Pozwoliło mi to zrozumieć, że prawda nigdy nie leży w stu procentach po jednej stronie. Jest to coś, do czego politykowi trudno byłoby się przyznać, choćby dlatego, że musi on być lojalny wobec linii politycznej swojej partii. To nie dla mnie. Politycy, którzy zajmują się współpracą międzynarodową i biorą udział w najważniejszych wydarzeniach potrzebują ludzi, takiej oddolnej siły, dzięki której podpisywane przez nich układy i porozumienia mogą wejść w życie. Tam właśnie widzę swoje miejsce.

Czym, tak ogólnie, zajmuje się Instytut Gustawa Stresemanna?

Spotkania i współpraca międzynarodowa, projekty europejskie przy współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i państwami arabskimi. Tak, w dużym skrócie, można opisać to, czym zajmuje się Instytut. Naszym patronem jest Gustaw Stresemann, były kanclerz i minister spraw zagranicznych Republiki Weimarskiej, laureat nagrody Nobla. Był to człowiek, który opowiadał się za pokojowym rozwiązaniem sporów między Francją i Niemcami w czasach, kiedy niewielu ludzi wierzyło w taką możliwość. Jednak udało mu się to osiągnąć dzięki podpisaniu Paktu Reńskiego w 1925 roku, który gwarantował nienaruszalność granicy niemiecko – francuskiej. Poza tym Instytut zajmuje się edukacją na temat tolerancji, demokracji oraz budowy społeczeństwa obywatelskiego. Skupiamy się na pracy z różnymi grupami ludzi, począwszy od studentów i nauczycieli po urzędników i pracowników socjalnych. Podsumowując. Spotkania międzynarodowe i edukacja obywatelska to główne obszary naszej działalności.

Dziękuję za rozmowę!

http://www.gsi-bevensen.de/index.php – Oficjalna strona internetowa Instytutu Gustawa Stresemanna w Bad Bevensen http://www.silesius.org.pl/aktualnosci/194 – Informacje na temat letniego seminarium

PODCASTY I GALERIE