Opinie
Anna Głąb Nowa Europa Wschodnia

Walka z wiatrakami

W Rosji państwo może przejąć każdą własność. Walka z biznesmenami ciągle trwa: niektórzy się uginają, inni uciekają, jeszcze inni – walczą.

„Nie oddam swojego lotniska. Pójdę do lasu, będę walczyć do końca” – Dmitrij Kamienszczik, właściciel lotniska Domodiedowo, powtarza te słowa od stycznia 2011 roku. Wtedy to w terminalu moskiewskiego portu lotniczego doszło do zamachu terrorystycznego, który doprowadził między innymi do obecnych problemów biznesmena. Z administracją państwową – a szczególnie ze służbami kontrolno-nadzorczymi – Kamienszczik miał styczność już wcześniej. „Kommersant” podaje, że tylko do 2008 roku jego spółka przewinęła się w około 150 sprawach, a jej pracownicy byli przesłuchiwani półtora tysiąca razy.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Widać, że Dmitrij Kamienszczik ma duże doświadczenie w obronie swojej własności. Ostatnie miesiące, które spędził w areszcie domowym, nie zapowiadały niczego dobrego. Areszt domowy to jednak względnie łagodny środek zapobiegawczy – w porównaniu z innymi możliwościami.

Obecnie właściciel Domodiedowa jest oskarżany o nie spełnienie wymogów bezpieczeństwa, co miało przyczynić się do dokonanego na terenie lotniska zamachu. Jeśli iść tym tropem to Ministerstwo Oświaty powinno odpowiedzieć za zamach w Biesłanie, a władze moskiewskiego metra czy szef Rosyjskich Kolei Żelaznych Władimir Jakunin za zamach na Newskij Ekspress.

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej chce pociągnąć Kamienszczika do odpowiedzialności, za oczyszczeniem go z zarzutów opowiada się jednak Prokuratura Generalna. Tym samym biznesmen stał się zakładnikiem wieloletniej konfrontacji między szefami tych organów – Aleksandrem Bastrykinem oraz Jurijem Czajką. Swoje opinie prawne, korzystne dla biznesmena, zgłosili kierownicy dwóch katedr Wydziału Prawa Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego. Wchodzą oni w skład Rady Naukowo-Konsultacyjnej przy rosyjskim Sądzie Najwyższym, ich opinie można więc uznać za wypowiedzi autorytetów w swoich dziedzinach.

W obronie przedsiębiorcy stanął również Igor Trunow, adwokat reprezentujący rodziny ofiar oraz poszkodowanych w zamachu na lotnisku. Trunow wstawił się za Kamienszczikiem, ponieważ rodziny doszły z administracją lotniska do porozumienia: w rezultacie administracja powołała specjalny fundusz, którego celem jest wypłacanie rekompensat. Jego konto od razu zasiliła kwota 150 milionów rubli, strony nie ujawniły jednak, na jaką sumę opiewa całość porozumienia.

W zamian za rekompensaty, bliscy ofiar i poszkodowanych wycofają swoje pozwy i żądania finansowe wobec administracji lotniska. Nie jest to jedyne ustępstwo. Rodziny mają wycofać również pozew przeciwko Federacji Rosyjskiej w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Sprawa przed ETPC dotyczy naruszenia przez Rosję artykułów 2. oraz 6. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (chodzi o prawo do życia oraz prawo do rzetelnego procesu sądowego). W ten sposób rosyjskie państwo może uniknąć kolejnej wizerunkowej porażki. Biznesmen zapłacił więc i za siebie, i za całą Rosję.

Spekuluje się, że takie rozwiązanie sprawi, że Kamienszczik zamiast otrzymać numer więzienny, nadal będzie numerem „29” na liście „Forbes” najbogatszych Rosjan.

Zakulisowe gry

Aby utrzymać swój majątek czasem trzeba się nagimnastykować. Innym przykładem jest Michaił Guceriew, właściciel Rusnefti. W 2007 roku pojawiło się podejrzenie, że przedsiębiorca uchyla się od płacenia podatków. Sprzedał on więc Rusneft Olegowi Deripasce i uciekł do Londynu. Walka o spółkę jednak wciąż trwała, a po dwóch latach okazało się, że Federalna Służba Anymonopolowa odmówiła zatwierdzenia tej transakcji. Ostatecznie 49 procent akcji kupił Władimir Jewtuszenkow, szef AFK Sistema. Guceriew niejednokrotnie publicznie dziękował mu za okazaną pomoc. Po pewnym czasie mógł bowiem wrócić do Rosji i ponownie stanąć na czele Rusniefti. Nie była to jednak dobroczynność. Jewtuszenkow zapłacił za udziały w spółce 100 milionów dolarów, a trzy lata później Guceriew wykupił je za kwotę dwanaście razy wyższą. Niesamowita jak na te czasy stopa zwrotu z inwestycji.

W 2014 roku to Jewtuszenkow stał się podejrzanym o nielegalną prywatyzację naftowej spółki Basznieft. Gdy firma na mocy decyzji sądu została „zwrócona” skarbowi państwa, biznesmena oczyszczono z zarzutów. Właściwie zrobił to sam Władimir Putin. To on jako pierwszy w czasie konferencji prasowej w grudniu 2014 roku poinformował, że biznesmen nie ma już statusu podejrzanego. Wskazał dodatkowo, że miliarder jest również zaproszony na coroczne spotkanie gospodarza Kremla z przedstawicielami wielkiego biznesu. Po tym oświadczeniu wartość akcji AFK Sistemy odbiła się od dna, a w ciągu kilku następnych tygodni wzrosła z poziomu ośmiu do około dwudziestu rubli za akcję.

Najmniej szczęścia w ostatnich latach miał Paweł Durow, założyciel najpopularniejszego serwisu społecznościowego rosyjskojęzycznego internetu – VKontakte. Był on podejrzewany o złamanie przepisów ruchu drogowego oraz potrącenie funkcjonariusza policji. Motyw był polityczny – Durow sprzeciwiał się zewnętrznej ingerencji w działania użytkowników sieci. Federalna Służba Bezpieczeństwa w grudniu 2011 roku zażądała od niego usunięcia grup opozycyjnych wobec władzy, które pomagały mobilizować się protestującym. Niedługo po tym wśród współwłaścicieli Vkontakte pojawił się fundusz United Capital Partners (UCP), zaś reprezentującego go Ilię Szczerbowycza nieoficjalnie wiązano z jednym z bliższych współpracowników Putina, Igorem Sieczinem. Mimo faktu, że współudziałowcem Vkontakte był istotny oligarcha – od 2007 roku poprzez Mail.ru Group był nim Aliszer Usmanow (trzecie miejsce na rosyjskiej liście „Forbes” w 2016 roku) – jedyne co Durowowi się udało, to wyjechać z kraju, by uniknąć więzienia. Później struktury Usmanowa wykupiły i akcje Durowa, i UCP.

Przykłady Kamienszczika, Guceriewa czy Jewtuszenkowa pokazują, że w Rosji nikt nie może być pewny swojej własności. Sprawy nie zawsze są jednak z góry przegrane. Podjęcie odpowiednich kroków daje nadzieję na zachowanie aktywów. Wolność i własność są kwestią ceny. Najtrudniejsza jest konfrontacja z aparatem państwowym. Jego zasoby i możliwości są nieograniczone.

Szare eminencje

Zawsze, gdy majątek któregoś z biznesmenów lub oligarchów jest zagrożony, pojawiają się spekulacje na temat „zamawiających”.

Prywatny fundusz United Capital Partners, który przejął część udziałów Vkontakte, mógł działać na zlecenie praktycznie każdego. Najwięcej zyskała jednak władza, gdyż sieć społecznościowa była jedynym ogólnopaństwowym medium, którego Kreml nie kontrolował. Nic dziwnego, że z przejęciem kontroli nad Vkontakte wiąże się Sieczina, przewodzącego grupie „siłowików”. Usmanow jako obecny właściciel sieci – oligarcha związany z systemem w założeniu jest bardziej skłonny do współpracy ze służbami państwowymi niż niezależny młody programista w osobie Durowa.

W historii Domodiedowa często przewija się nazwisko Arkadija Rotenberga. Przyjaźniący się z Putinem biznesmen od kilku lat zwiększa swoje udziały w branży lotniczej. Prezydent jesienią 2015 roku zdecydował o konsolidacji aktywów lotniska Szeremietiewo, a spółką partnerską w tym projekcie będzie TPS Avia Holding – w której Rotenberg jest udziałowcem.

W przypadku Baszniefti głównym „zamawiającym” miał być sam Kreml. Powodem dążenia administracji do odzyskania kontroli nad tą spółką naftową miały być plany wprowadzenia jej na londyńską giełdę. Ten pomysł Jewtuszenkowa nie uzyskał jednak akceptacji rosyjskiej władzy. Po przejęciu spółki przez skarb państwa, 25 procent udziałów przekazano Republice Baszkirii. W niedługim czasie Basznieft może ponownie zmienić właściciela, znalazła się bowiem na liście podmiotów branych pod uwagę w „wielkiej prywatyzacji”. Kilka dni temu Putin wykluczył ją z listy spółek strategicznych, co otwiera drogę do sprzedaży. Głównym pretendentem jest obecnie Łukoil, którym zarządza Wagit Alekpierow.

***

W Rosji wszystko może stać się własnością państwa. Biznesmeni wiedzą, że nie mogą liczyć na więcej niż względne prawo własności. I nawet taką względność będą wspierać, mając nadzieję na utrzymanie stanu posiadania. Przykład Michaiła Chodorkowskiego i Jukosu pokazał, jak wiele można stracić. Teraz każde łagodniejsze rozwiązanie jest przyjmowane z wdzięcznością.

Anna Głąb jest doktorem nauk ekonomicznych, absolwentką Stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej.

* Walka z wiatrakami

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!