Opinie
Anna Głąb Nowa Europa Wschodnia

W poszukiwaniu straconej Rosji

Podczas tegorocznej rozmowy z narodem Putin chciał zapewnić, że Rosja jest mocna, ale zamiast tego pojawiły się wątpliwości – czy prezydent wciąż jest silnym liderem? Popełnił kilka błędów.

Co roku Rosjanie wysyłają prezydentowi pytania i komentarze dotyczące funkcjonowania kraju, a Władimir Putin w trakcie kilkugodzinnej telekonferencji odpowiada na część z nich. W tym roku rosyjski przywódca często przerywał, wahał się, brakowało mu płynności, stanowczości i pewności siebie. Putin wydawał się zmęczony i słabo przygotowany (a sam przyznał, że miał okazję wcześniej przejrzeć przesyłane zapytania, na co poświęcił cały dzień).

Na wysokości zadania nie stanęła także jego administracja, a jedną z wypowiedzi Putina następnego dnia musiał sprostować i przeprosić za nią rzecznik prasowy Dmitrij Pieskow. Prezydent powiedział, że gazeta „Suddeutsche Zeitung”, która jako pierwsza opublikowała materiały „Panama papers”, należy do amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs. Pieskow przyznał, że ta informacja nie została należycie zweryfikowana przed przekazaniem głowie państwa. Wprowadzenie słuchaczy w błąd mogło być jednak celowe (przepraszał w końcu rzecznik, a nie Putin; nic nie wiadomo też, by ktoś poniósł odpowiedzialność za pomyłkę). Rosyjskie władze czasem sięgają po dezinformację, a przeciętny Rosjanin usłyszał, że za publikacją kompromitujących materiałów stoją Stany Zjednoczone, dążące do destabilizacji sytuacji wewnętrznej w Rosji. Według rosyjskiej narracji będą one stać również za kolejnymi próbami dyskredytacji Kremla, w związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi do Dumy.

Przyjaciele i wrogowie
Poza tym Putin nie wypowiadał się więcej o Zachodzie we wrogim tonie. Rosyjski przywódca wygłosił trzy zaskakujące oświadczenia, które odnosiły się do polityki zagranicznej. W pierwszym zaprzeczył, jakoby Rosja była otoczona przez wrogów. Putin podkreślił, że Moskwa ma dobre relacje z sąsiadami, za przyjaźnie nastawioną uznał nawet Turcję. Kreml ma problem jedynie z niektórymi politykami.

Druga deklaracja odnosiła się do Baracka Obamy. Putin odwołał się do słów amerykańskiego przywódcy, który powiedział, że operacja w Libii była jego największą pomyłką. Zdaniem Putina to kolejne potwierdzenie, że prezydent USA jest „przyzwoitym człowiekiem”. Podkreślił, że nie ironizuje, bo tylko silne osoby potrafią przyznać się do błędu.

Trzecia niespodziewana wypowiedź dotyczyła – raz jeszcze – wrogów Rosji. Putin nie widzi ich „na zewnątrz, tylko wewnątrz kraju”. Wrogami państwa są według niego „brak dróg i niedbalstwo w szerokim znaczeniu tych słów”.

Putin podkreślał, że od partnerów w relacjach międzynarodowych oczekuje szacunku i woli kompromisu, odrzucenia przekonania o swojej wyjątkowości, zaniechania działań z pozycji siły, dyktatu i wyzbycia się ambicji imperialnych. Wówczas Rosja będzie skłonna do szukania rozwiązań, które zadowolą wszystkie strony.

Problemy z matematyką
Telekonferencję zdominowały zagadnienia polityki wewnętrznej. Sytuację gospodarczą w Rosji chciano przedstawić w pozytywnym świetle, jednak by podeprzeć to danymi ekonomicznymitrzeba się było nagimnastykować.

Mieszkanka Moskwy spytała o inflację. Powiedziała, że podczas gdy rząd mówi, iż wynosi ona 12,5 procent, na tygodniowe zakupy dla swojej rodziny zamiast pięciu tysięcy rubli wydaje obecnie dziesięć. Prezydent nie znalazł niestety dobrego wytłumaczenia; przyznał tylko, że wprowadzone przez Rosję embargo miało wpływ na wzrost cen produktów spożywczych (dla tych ostatnich wskaźnik inflacji wyniósł jednak „tylko” 14 procent). W badaniu Centrum Lewady na temat bieżących problemów społecznych wzrost cen znalazł się na pierwszym miejscu – wskazało na niego 77 procent respondentów. Zaraz za nim, wspomniana przez połowę badanych, znalazła się bieda i ubożenie społeczeństwa. Okazuje się jednak, że Putin nie ma w tym temacie nic więcej do powiedzenia.

Wręcz przeciwnie: prezydent prawie ogłosił zakończenie kryzysu gospodarczego. Poinformował, że produkcja przemysłowa w lutym wzrosła w stosunku do lutego ubiegłego roku, co ma świadczyć o odwróceniu złej tendencji. Analitycy wzrost tłumaczyli jednak faktem, że w roku przestępnym luty jest dłuższy. Dzień po konferencji Putina Rosstat opublikował dane produkcji przemysłowej za marzec i pierwszy kwartał 2016 roku. W obu przypadkach produkcja spadła, a więc nie można mówić o odwróceniu trendu. Dodatkowo, niedługo po telekonferencji Rosstat dokonał aktualizacji wskaźników dla lutego, wykazując w ten sposób spadek produkcji przemysłowej w tym miesiącu (tak w statystyce bywa: czasem im dłużej odczekamy, tym dane są bardziej szczegółowe). Pozostaje pytanie: na ile podanie przez urząd danych, na które powołał się Putin, było świadomym zabiegiem, a na ile wynikało z błędu w wyliczeniach? Jeśli było celowe, inżynieria statystyczna wkracza na nowy poziom.

Putina stwierdził też, że rosyjskie fundusze rezerwowe uległy „nieznacznemu” zmniejszeniu. Fundusz Rezerwowy wynosi obecnie 50 miliardów dolarów, Fundusz Narodowego Dobrobytu (FND) – 71 miliardów. Dane o ich wartości publikuje na bieżąco Ministerstwo Finansów. Nie trzeba więc zadawać sobie wielkiego trudu, by dowiedzieć się, że we wrześniu 2008 roku tylko w Funduszu Rezerwowym było około 140 miliardów dolarów – więcej niż obecnie w obu. Nawet jeszcze we wrześniu 2014 roku jego stan wynosił około 92 miliardów dolarów. W ciągu niecałych dwóch lat Fundusz Rezerwowy skurczył się więc o 47 procent, a FND o 16 procent. Jeśli Putin chciał pochwalić się wynikami, lepiej byłoby podać wartość funduszy w rublach. Wtedy, porównując dane z wrześniem 2014 roku, mógłby ogłosić jej wzrost – przemilczając oczywiście fakt, że wynika to jedynie z osłabienia narodowej waluty.

Prezydent zapowiedział, że już w przyszłym roku rosyjska gospodarka znowu będzie rosnąć. Podkreślił, że obecny kryzys nie jest tak silny jak ten z 2008 roku. Zapewnił także, że funduszy rezerwowych wystarczy na kilka lat.

Rozbrajanie miny
Kreml musiał odpowiedzieć na niewygodne pytania, bo właśnie takie zadają sobie teraz obywatele. Lepiej, żeby „właściwą” odpowiedź usłyszeli od prezydenta. Badanie Centrum Lewady pokazuje, że coraz więcej Rosjan uznaje, iż państwo nie wypełnia swoich zobowiązań wobec obywateli. Taką opinię wyraziło ostatnio 39 procent badanych, to poziom porównywalny z tym sprzed przyłączenia Krymu.

Na nieszczęście dla władzy problemami, które obecnie trapią Rosjan, nie można łatwo sterować: inflacji nie da się spacyfikować, zbombardować czy aresztować.

Aresztować można jednak osoby, które podnoszą tego rodzaju kwestie. Gazeta „Kommiersant” podała, że dzień przed konferencją policja zatrzymała Antona Tjuriszewa. Mężczyzna rok temu skarżył się prezydentowi na opóźnienia z wypłatą wynagrodzeń dla osób pracujących przy budowie kosmodromu Wostocznyj. Tjuriszew planował jeszcze raz zwrócić się do Putina: chciał poinformować go, że problem nie został rozwiązany. Osadzono go w areszcie na pięć dni: „prewencyjnie”, za chuligaństwo (zarzut: niecenzuralne słowa w miejscu publicznym).

Tematy wielomiesięcznych opóźnień lub niewypłacania wynagrodzeń i tak pojawiły się w trakcie rozmowy. Pewien Rosjanin skarżył się, że jego pracodawca wstrzymuje wypłatę pensji. Putin obiecał przyjrzeć się sytuacji jego firmy, nie osądzał jednak kierownictwa i nie mówił o odpowiedzialności karnej; dość ogólnie podsumował tylko trudną sytuację w niektórych sektorach gospodarki. Dane Rosstatu pokazują jednak, że zadłużenie z tytułu wynagrodzeń w ciągu ostatniego roku wzrosło o prawie 52 procent. Tylko między lutym a marcem 2016 roku zwiększyło się o około 35 procent. Dla władz to niekorzystne: szczególnie w przededniu wyborów parlamentarnych.

Zabawa w chowanego
Obywatele chcą nawiązać bezpośredni kontakt z Putinem, ponieważ niższe szczeble administracji państwowej działają nieefektywnie. Gdyby na przykład byli pracownicy zakładów rybnych na wyspie Szykotan nie zwróciliby się bezpośrednio i publicznie do prezydenta, do dzisiaj nie otrzymaliby zaległych wynagrodzeń, a prokuratura nie zainteresowałaby się działaniami kierownictwa firmy (zrobiła to jeszcze w trakcie trwania programu). Tydzień po konferencji Putin sporządził listę poleceń, związanych z pytaniami i komentarzami obywateli. Określił w niej osoby odpowiedzialne za wykonanie poszczególnych zadań oraz termin ich realizacji. Za większość odpowiada rząd i właśnie on – a nie prezydent – będzie rozliczany.

Natalia Zorkaja z Centrum Lewady w rozmowie z portalem Sobesednik.ru wskazała, że bezpośrednia rozmowa z Putinem to rytuał, mający na celu udowodnienie, że przywódca rządzi krajem. Większość Rosjan to rozumie i chociaż nie wierzy w poprawę własnej sytuacji, chce się oszukiwać.

Dotrzeć bezpośrednio do prezydenta próbowało wielu – obywatele wysłali około trzech milionów wiadomości. Udało się jednostkom – Putin odpowiedział na osiemdziesiąt pytań, z czego nie wszystkie dotyczyły konkretnych czy ważnych spraw. W większości Rosjanie byli jednak zadowoleni z odpowiedzi – w sondażu Ogólnorosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM) taką opinię wyraziło 76 procent (co jest niższym wskaźnikiem niż rok temu – 84 procent, ale wyższym niż w 2013 roku – 54 procent). Tematykę konferencji znało 54 procent (chociaż tylko 15 procent w zupełności).

Badanie WCIOM pokazało, że Rosjanie w zasadzie nie mają dodatkowych pytań do prezydenta (41 procent trudno było wskazać takie pytanie, 21 procent uznało, że powiedziano o wszystkim). Nie poruszono jednak tematu reformy emerytalnej. To zagadnienie – jeszcze niedawno często omawiane przestało pojawiać się w mediach. Sondaż Lewady, który przeprowadzono jeszcze przed konferencją, pokazał, że 13 procent respondentów chciałoby zadać pytanie właśnie o emerytury. Drugą nieobecną rozmowy była „korupcja”. Nawet samo słowo nie padło ani razu (12 procent badanych chciałoby zwrócić na nią uwagę prezydenta).

***

Bezpośrednia rozmowa z narodem nie była dla Putina łatwa i przyjemna. Fundamentalne „jak żyć?” cały czas wisiało w powietrzu. Przez wiele lat rosyjska gospodarka bazowała na wysokich cenach ropy. Ożywienie gospodarcze, które w Rosji rozpoczęło się kilkanaście lat temu, sprawiło, że poziom życia wielu Rosjan wzrósł oraz uwolniło ich od trosk o dzień jutrzejszy. Obecnie coraz większa część społeczeńśtwa czuje się niepewnie. W dużej mierze wciąż jednak uważa, że Putin gwarantuje, iż państwo wyjdzie z najgorszych kryzysów. To w końcu on doprowadził do odzyskania międzynarodowej pozycji straconej przez Moskwę w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. I właśnie dlatego, niezależnie od jego zaangażowania w rozwiązanie aktualnych problemów obywateli, Putin nie straci ich zaufania.

Anna Głąb jest doktorem nauk ekonomicznych, absolwentką Stosunków międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej.

W POSZUKIWANIU STRACONEJ ROSJI

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!