• Opinie
  • 18 czerwca, 2014 6:00

Tutejszy, to brzmi dumnie?

Zawsze byłem ciekaw, jak na określenie „tutejszy” reaguje mniejszość polska na Litwie. Interesowało mnie też dlaczego niektórzy Litwini tego terminu w ogóle używają, skoro w oficjalnych statystykach taka grupa społeczna w ogóle nie istnieje. Kim wreszcie jest tutejszy? To Polak? Czy Białorusin? Czy krzyżówka? A może to taka krzyżówka, nie-krzyżówka ludzi dla których punktem odniesienia nie jest Litwa tylko Rosja, na przykład? Czy tutejszy to prosty chłop z Solecznik? Czy może nim być np. Polak z Wilna nie posługujący się biegle językiem litewskim? Ewentualnie Białorusin spod Wilna mówiący łamanym polskim? Tutejsi to ludzie bez właściwości i korzeni? Tutejsi – to nie-Litwini? – ale tacy nie-Litwini, którzy Litwinami mogą się stać w przyszłości, dlatego właśnie, że swoich korzeni nie mają?

Nowa Europa Wschodnia
Tutejszy, to brzmi dumnie?

Głowę daję, że gdyby zrobić odpowiednie badania otrzymalibyśmy sto różnych definicji. W Wilnie wszyscy wiedzą, że tutejsi gdzieś istnieją, ale jak wyglądają – nie wie nikt. A może tutejszy to także stan umysłu? To taki obywatel Litwy, który do Londynu nie poleci przez Frankfurt, tylko przez Moskwę? Wydaje się, że bowiem, że dla części Litwinów – tutejszy to ten, który bliżej sytuuje siebie granic wschodnich aniżeli północnych i zachodnich. Dotyczy to także mentalności.

Jeszcze bardziej interesująca jest kwestia, dlaczego Litwini „wpychają” tzw. tutejszych w objęcia „tuteizmu” odmawiając im prawa do samookreślenia? Prawdopodobnie dlatego, że tak jest łatwiej: w ten oto sposób prawa mniejszości np. polskiej chowają się na dalszy plan. Mówicie o mniejszości polskiej ale przecież oni sami nie wiedzą kim oni są – i takie opinie słyszałem.

Problem w tym, że mniejszość polska na Wileńszczyźnie posiada świadomość przynależności narodowej. I nie zawsze – z ich punktu widzenia – spoiwem łączącym ich z Polską musi być dzisiaj język – aczkolwiek w większości jest. Oni wiedzą doskonale, że są obywatelami Litwy; wiedzą doskonale, że są Polakami; mają też świadomość, że ich język różni się od języka używanego w RP. Z litewskiego punktu widzenia to język jest najważniejszy. Z mojego punktu widzenia – niekoniecznie.

Jakiś czas temu pisałem o badaniach dotyczących postrzegania Polaków przez Litwinów i narzekałem, że nie były dość profesjonalne. Teraz czytam właśnie ciekawy i solidny raport „Badania nad identyfikacją tożsamości mniejszości polskiej na Litwie” przygotowany przez Instytut Nauk Politycznych na Uniwersytecie Michała Romera.

Badania – jak podaje portal zw.lt – były prowadzone od listopada 2012 do lipca 2013 roku. Ogółem rozdano 570 ankiet, z których zwrócono 411. Badania skupiły się na trzech jednostkach terytorialnych Wilnie, rejonie wileńskim i solecznickim, czyli na terenach zwarcie zamieszkałych przez mniejszość polską.

Co z nich wynika? Ano wynika, że „36,7 proc. [przedstawicieli mniejszości] uważa siebie za Polaka, 24,6 proc. odpowiedziało „jestem Polakiem mieszkającym na Litwie”, 11,2 proc. nazwało siebie litewskim Polakami, a 12,9 – Polakami z Wileńszczyzny. „Termin litewski Polak wśród miejscowych Polaków raczej nie jest popularny. Mówią o sobie po prostu Polak” – skomentował dr Gediminas Kazėnas. Tylko 5,8 proc. nazwało siebie Litwinem polskiego pochodzenia, a 1,2 Polakiem litewskiego pochodzenia”.

Okazało się też, że 50 proc. respondentów używa języka polskiego w domu, 4,6 proc. posługuje się językiem rosyjskim, 10,1 proc. litewskim, 14,6 proc. rosyjskim i litewskim.

Podczas dyskusji nad raportem zorganizowanym przez naukowców – jak podaje zw.lt – padło pytanie: „czy miejscowi Polacy nie uważają siebie za tutejszych lub „zakamuflowanych Białorusinów”. „Pytanie o „tutejszych” respondenci odbierali jako obrazę, że jest to termin wymyślony przez Litwinów. (…) Na granicy z Białorusią ten termin jest odbierany bardziej neutralnie. Generalnie spotkałem się z wypowiedziami, że „tutejszymi” byli nasi dziadkowie. To już jest raczej historia” – wytłumaczył dr Gediminas Kazėnas”.

Święte słowa, chciałoby się napisać. Warto o nich pamiętać w każdej dyskusji o mniejszości polskiej na Litwie. Warto pamiętać, że ludzie mają prawo do samookreślenia. Warto wreszcie pamiętać, że badania te pokazują jak złożona jest to kwestia. I jeżeli dodam tylko, że zdecydowana większość polskiej mniejszości na Litwie nie ma nic przeciwko językowi litewskiemu, chce się go uczyć; jeżeli dodam, że większość Polaków uważa się za lojalnych obywateli litewskiego państwa – to czego więcej chcieć? Może trzeba to po prostu zauważyć? Że to nie „tutejsi” tylko obywatele Litwy pochodzenia polskiego.

I jedna uwaga na sam koniec, która dobrze ilustruje moje rozważania. Córka mojego przyjaciela Polaka z Wilna chodzi do przedszkola (polskiego). Pewnego dnia pani zadała dzieciom zadanie: narysujcie swoją flagę narodową. I co wszystkie dzieci (polskie) narysowały? Państwo myślą, że flagę polską, zapewne. Otóż, błąd. Dzieci, jak jeden mąż, narysowały flagę litewską. Jak na tutejsze dzieci przystało…

Link do strony.

Piotr Kępiński – poeta, krytyk literacki, eseista, juror Nagrody Literackiej Europy Środkowej – Angelus. Pracował m.in. w „Czasie Kultury”, „Newsweeku”, „Dzienniku”. Współpracuje z „Nową Europą Wschodnią”. Mieszka w Warszawie i w Wilnie.

PODCASTY I GALERIE