Sudujko: Reprezentuję Litwę, ale czuję się niedoceniany

Poczuwanie się kimś (czymś) innym niż Litwinem, dyskwalifikuje nas z dyskursu publicznego i możliwości reprezentowania kraju — tak można wnioskować z artykułu Dovilė Šeduikytė (15min.lt), która wręcz zarzuca Agacie Vostruchovaitė odwagę bycia Polką.

15min.lt
Sudujko: Reprezentuję Litwę, ale czuję się niedoceniany

Fot. LTOK

„Ważąca 33 kilogramy Calineczka Agata Vostruchovaitė broni honoru Litwy, ale czuje się Polką” – takim dźwięcznym tytułem swój artykuł zdobi dziennikarka, pisząc o młodej nadziei litewskiej gimnastyki. Przyznam się, to „ale” powaliło mnie z krzesła. Od kiedy Polacy, Rosjanie, Białorusini czy Tatarzy, reprezentujący barwy Litwy, są jacyś inni? Czy również, jeżeli czuję się głodny, to też nie mogę występować z trójkolorową flagą na piersi?

Można mnożyć przykłady sportowców, którzy nie będąc Litwinami (sic!) w pocie czoła bronią barw Litwy i do ostatnich sił walczą o najwyższe pozycje. Są to między innymi (skupię się na Polakach): Karol Dąbrowski, Robert Tworogał, Ernest Kolenda, Krystyna Sałtanowicz, Jan Bakuło i wielu innych. Nie sposób zapomnieć o uwielbianych przez kibiców koszykówki braciach Ławrynowiczach. Owszem, część z nich wyjeżdża za granicę, ale zawsze podkreślają swoje korzenie (Walerian Romanowski czy Eugenia Bujak).

Dużo wody upłynie w Wilii, aż litewska opinia publiczna i formujący ją dziennikarze uświadomią sobie, iż inna narodowość nie czyni z człowieka obywatela niższej kategorii

„Mój tato jest Rosjaninem, ale ja jestem Polką. Chociaż całe życie mieszkam na Litwie, chciałabym reprezentować Polskę. Tutaj tylko trenuję, dlatego występuję teraz w barwach Litwy” – Vostruchovaitė cytuje litewski portal. Wcześniej autorka zauważa, że mama zawodniczki jest Polką, dlatego córka chciałaby się znaleźć w reprezentacji kraju rodzinnego mamy, czyli — zdaniem dziennikarki — Polski. Nie sądziłem, że aż tak trudno jest sobie wyobrazić, iż na Litwie również mieszkają Polacy. Secundo, za wcześnie jest mówić z 14-letnim niedoświadczonym dzieckiem, dla którego był to zapewne pierwszy kontakt z mediami, na takie tematy. Zwykły brak jakiejkolwiek etyki.

Dużo wody upłynie w Wilii, aż litewska opinia publiczna i formujący ją dziennikarze uświadomią sobie, iż inna narodowość nie czyni z człowieka obywatela niższej kategorii. Jeżeli już możemy mieć zarzut do młodej gimnastyczki, że planuje reprezentować Polskę, a nie rodzinny kraj, to najpierw trzeba zapytać, co powoduje takie myślenie. Wielu sportowców trenuje na obczyźnie, bowiem na Litwie po prostu brakuje odpowiednich warunków. W kraju nadal rządzi koszykówka (ostatnio z budżetu państwa przeznaczono 518 tys. euro), a drugie w kolejce pływanie otrzymuje ponad dwukrotnie mniejsze finansowanie (245 tys. euro). Co już mówić o gimnastyce (75 tys. euro).

Pływanie na drugą lokatę wybiło się tylko w tym roku i nie wiadomo, gdzie by było, żeby nie Rūta Meilutytė. À propos mistrzyni olimpijska swój sukces po części zawdzięcza emigracji zarobkowej ojca — w klubie Plymouth Leander trafiła pod opiekę trenera Jonathana Rudda, który pomógł oszlifować pływacki diament. Meilutytė na olimpiadzie w Londynie zadebiutowała mając 15 lat. W takim też wieku będzie Agata, gdy pojedzie na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Tak, tak — mierząca zaledwie 145 cm i ważąca 33 kilogramy Vostruchovaitė ma już wykupiony bilet do Brazylii.

Swój występ na festiwalu olimpijskim w Tbilisi młoda Polka już zakończyła. Wraz z Dianą Balkytė (88,300 pkt) gimnastyczki wyprzedziły rywalki z Polski i Łotwy. Zawodniczki wystąpiły w programie wolnym, wykonały skok, ćwiczenia na drążkach i równoważni. Zdaniem trenerki Iriny Katinienė dziewczyny na zawodach zaprezentowały się z dobrej strony. Zadowolona jest również Agata. Tylko dziennikarzom dogodzić nie w sposób..

PODCASTY I GALERIE