Opinie
Dorota Sokołowska

Sokołowska: Niehumanistyczny stosunek do nauk humanistycznych

Gdy ciut mniej niż przed rokiem litewski intelektualista Tomas Venclova, bliski przyjaciel poetów Czesława Miłosza i Josifa Brodskiego, przeniósł się na stałe z powrotem do Wilna, zaznaczył, że tu wre jak nigdzie indziej aktywne życie kulturalne - dużo żywsze niż, na przykład, w Warszawie. Dowody na to widzimy codziennie - prawie bez przerwy trwające festiwale kina bądź teatru, coraz to nowe wystawy plastyczne, publiczne dyskusje czy otwarte wystawy. Ponadto, każdej ostatniej niedzieli miesiąca możemy zwiedzać większość muzeów za darmo. I, ku zdziwieniu mas sceptyków, chętnie reagujących na wszystko dookoła, takie wydarzenia przyciągają o wiele więcej osób, niż wygląda to na pierwszy rzut oka.

Czy możemy robić z tego wniosek, że kultura na Litwie ma się świetnie, wcale nie jest kojarzona wyłącznie z salami teatrów budowanych za czasów sowieckich, szanuje ją zarówno społeczeństwo, jak i władze? Raczej nie odważylibyśmy się. O wiele częściej niż opinie na temat twórczości tego czy innego twórcy, relacje z koncertu ulubionego zespołu bądź wrażenia po przeczytaniu niedawno wydanego tomiku poezji słyszymy frazesy o tym, że kultura to tylko taka sobie forma intelektualnej rozrywki, że poezja i teatr to, oczywiście, nieźle, ale wszystko się kręci wokół polityki, biznesu i, bez wątpienia, inżynerii oraz informatyki. Także w żadnym wypadku nie wolno chcieć studiować filologii czy próbować dostać się na aktorstwo – przecież to całkowicie nie ma perspektyw.

Uniwersytet Wileński/Fot. Joanna Bożerodska

Takie codzienne przykłady, bardziej podobne do stereotypowcyh anegdot, niestety, przekazują stan nie tylko litewskiej kultury, lecz humanistyki na ogół – paradoksalnie, lecz zbyt często “nauki humanistyczne” nie są uważane za naukę. Dyskusja o tym trwa już przez kilka lat, szkoda, że najczęściej tylko w ciasnych akademickich towarzystwach – status quo na większą skalę zachwiało się tylko wtedy, gdy w lutym 2018 w Sejmie odbyła się konferencja zatytułowana “Czy nauki humanistyczne na Litwie mają przyszłość?”. To wydarzenie nie cieszyło się dużą popularnością wśród członków parlamentu (w konferencji wzięła udział tylko garstka polityków), zachęciło jednak znawców humanistyki bardziej aktywnie wziąć sprawy w swoje ręce, bowiem owoc wspomnianych dyskusji całkiem niedawno ujrzał światło dzienne (oraz trafił do rąk nieobecnych na konferencji parlamentarzystów) w postaci publikacji “Czerwona księga nauk humanistycznych Litwy” (lit. Lietuvos humanitarinių mokslų raudonoji knyga), autorstwa Neriji Putinaitė, Rimvydasa Petrauskasa, Mantasa Tamošaitisa i Vytautasa Ališauskasa. Studium dość słynnego zespołu autorskiego jest nie tylko wydane w klasycznym papierowym wariancie, lecz także dostępne w sieci.

We wtorek w wileńskiej Bibliotece im. Adama Mickiewicza odbyła się prezentacja książki, w której, co ciekawe, wzięli udział nie autorzy (byli obecni na sali), lecz osoby z różnych środowisk – nie tylko humanistyki, lecz także matematyki i komunikacji, którzy dzielili się wrażeniami po przeczytaniu “Czerwonej księgi” oraz dyskutowali na temat ogólnej sytuacji kultury i jej środowiska. Opinie na temat książki nie są tak interesujące – jak i każda publikacja, ma swoje silne i słabe strony, jak każdy tekst może być dopisywana i przepisywana bez końca, natomiast na o wiele więcej uwagi zasługują wypowiedzi dyskutujących, dotyczące tak bliskich, a zarazem obcych nam nauk humanistycznych.


Jednym z najczęściej wymienianych problemów był brak więzi pomiędzy sferą humanistyki a gospodarką, zwykle pojmowaną poprzez biznes. Na pierwszy rzut oka całkowicie różne dziedziny, które, naturalnie, z założenia nie mają się przecinać – takie zdanie zręcznie ujął filozof Viktoras Bachmetjevas, mówiąc, iż “biznes i humanistyka egzystują w takich naczyniach, które połączone są jedynie przypadkowo”. W rzeczywistości jednak nie są to tak dalekie od siebie lądy, jak się wydaje. Według Andriusa Baranauskasa, eksperta komunikacji spółki “Tele2”, ani komunikacja, ani marketing, ani kultura korporacyjna, bez których nie da sobie rady żaden biznes, nie są dyscyplinami ścisłymi, dlatego potrzebują specjalistów o wykształceniu humanistycznym. Ponadto, współczesna przedsiębiorczość nie ma na celu jedynie zysku, lecz zwraca uwagę także na problemy społeczne – za przykłady mogą służyć wileńskie kawiarnie “Mano Guru” i “Pirmas blynas”, które zatrudniają osoby niepełnosprawne oraz byłych więźniów.

Kolejno wspomniano także napięte stosunki pomiędzy dyscyplinami humanistycznymi a matematyką. Ten konflikt znany jest nam już z korytarzy szkolnych – klasa się zwykle dzieliła na “matematyków”, “pisarzy” i obowiązkowo “łobuzów”. Rywalizacja pomiędzy tymi sferami w kontekście akademickim, tj. dorosłym, wygląda nieco inaczej. Metody stosowane w matematyce, według dziennikarza Rimydasa Valatki, często są narzucane w humanistyce. Podobna chęć “umatematycznienia” całkiem niematematycznych dziedzin wskazuje na naszą jako społeczeństwa hierarchię wartości – jak to często bywa, nadal myślimy, że, uogólniając, najbardziej potrzebujemy inżynierów, realia jednak często mówią co innego. Jak zaznaczają autorzy “Czerwonej księgi”, właśnie humanistyka ma pomóc w rozwiązywaniu głównych wyzwań naszego stulecia – od problemów z fake news aż po wywołane przez sztuczny intelekt zaburzenia konceptów etycznych, kulturowych oraz prawnych. Podkreślmy: wysokie znaczenie humanistyki we współczesnym świecie nie pomniejsza znaczenia i zapotrzebowania na nauki matematyczne oraz przyrodnicze. Tak naprawdę trudno by było wyobrazić te dziedziny pojedynczo, gdyż symbioza wygląda następująco – posługując się schematycznymi pojęciami – humanistyka jest źródłem tak potrzebnego w ścisłych dziedzinach myślenia przestrzennego, wyobraźni na ogół, matematyka natomiast pomaga usystematyzować filozofię i literaturę. Należy pamiętać, że pierwszymi dyscyplinami naukowymi były właśnie arytmetyka i gramatyka – dwie wspólne.

Studenci UW/Fot. Joanna Bożerodska

“Za problemami nauk humanistycznych kryją się problemy naszej kultury w ogóle, niekoniecznie wyłącznie tej humanistycznej” – ta myśl uczestnika dyskusji, filozofa Arūnasa Sverdiolasa, najlepiej podsumowuje ogół rozmyślań. Podobnie jak w większości wypadków, wszystko się sprowadza do nas samych – przez błędy polityków, niedociągnięcia instytucji, słabości szkół i uniwersytetów, głupotę przestrzeni publicznej i mediów. To, co mówimy i w co wierzymy – już wymienione i mnóstwo  innych stereotypów, także składają się na kiepską pozycję humanistyki, i w tym – kultury. Przecież kultura to nie tylko (surprise!) Matejko i Koršunovas, lecz wszystko, czym żyjemy na co dzień – zaczynając od wymawianych przez nas słów (język), poprzez to, co nimi chcemy powiedzieć (komunikacja), aż po naszą reakcję na wypowiedziane zdania (kultura społeczna). Warto zauważyć, że na ziemi nas trzyma nie tylko Fizyka, lecz zarówno Kultura – wtedy być może czerwona księga stanie się nareszcie zieloną.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!