Opinie
Jadwiga Siedlecka-Siwuda

Słowo o „agencie” Leonie Brodowskim

Na portalu wpolityce.pl ("Wschodniopolska Republika Ludowa na Litwie i Białorusi? Tej prowokacji wojennej już próbowano, a Polska się uodporniła", 21 lutego 2015 r.) Grzegorz Kostrzewa-Zorbas zasugerował, jakoby dr Leon Brodowski, polski prawnik rodem z Mińska Litewskiego, wieloletni działacz społeczny, założyciel, jak twierdzi Zorbas, "koncesjonowanego" Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Litwy (1990-2007), był wykonawcą „brutalnych ataków KGB” na przeciwników autonomii Polaków na Litwie i Białorusi oraz że znajdował się w „głębokiej agenturze wpływu” Moskwy.

„Ogólnopolski” (klub) oznaczało – monopolistyczny, aby kanalizować energię społeczną i dialog polsko-litewski” – pisze Zorbas. Brodowski w artykule przedstawiony jest jako „działacz Stowarzyszenia PAX”, choć skreśliło go ono z listy członków w 1981 r.

Koncesjonowany klub?

Warto podkreślić, że ten ponoć „koncesjonowany przez PRL” monopolistyczny klub powstał na fali „pieriestrojki” Michaiła Gorbaczowa 10 grudnia 1988 r. Wtedy odbyło się zebranie założycielskie w Instytucie Historii PAN przy Rynku Starego Miasta w Warszawie. Klub zarejestrowany został 6 lutego 1989 r., w dniu przełomowym dla Polski i Europy, w tym dniu bowiem rozpoczęły się rozmowy Okrągłego Stołu, które doprowadziły po powstania wolnej Polski. Młode jeszcze wówczas wilki, nie patrzące na dziedzictwo Rzeczpospolitej Jagiellońskiej z zatęchłej perspektywy, stały się potrzebnym elementem budowy nowego ładu miedzy Polską i Litwą. Cytuję za L. Brodowskim: „Pierwszy minister spraw zagranicznych III Rzeczypospolitej Krzysztof Skubiszewski zaaprobował działalność Klubu na własną odpowiedzialność jako dyplomacji społecznej, która rzeczywiście utorowała drogę do dyplomacji profesjonalnej, rządowej. Największym osiągnięciem rządu polskiego w tej dziedzinie było opracowanie, wynegocjowanie i podpisanie Traktatu między Republiką Litewską a Rzecząpospolitą Polską o Przyjaznych Stosunkach i Dobrosąsiedzkiej Współpracy przez prezydentów Algirdasa Brazauskasa i Lecha Wałęsę w dniu 26 kwietnia 1994 r., który wszedł w życie pod koniec tego roku w momencie wymiany dokumentów ratyfikacyjnych.” Cytat pochodzi z książki Leona Brodowskiego „Sacrum et profanum”, która ukazała się w 2009 r. jako 93 pozycja w serii EPISTEME wydawanej przez Wydawnictwo Wszechnicy Mazurskiej Acta Universitatis Masuriensis i Wydział Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Elity obydwu narodów

Pamiętajmy o trudnym sąsiedztwie Polski i Litwy wybijających się na niepodległość po 123 latach rosyjskiej niewoli, po I wojnie światowej, o trudnym, nie do końca rozliczonym dziedzictwie II wojny światowej i izolacji politycznej i kulturalnej między Polską i Sowiecką Republiką Litewską w latach powojennych. W trudnych sprawach dyplomacja rządowa wykorzystuje po cichu dyplomację społeczną. Tak było w przypadku ratyfikacji wspomnianego traktatu, otwierającego nowy rozdział w stosunkach polsko-litewskich. Ogólnopolski Klub Miłośników Litwy oraz redakcja litewskiego miesięcznika „Kultūros barai” („Strefy kultury”) (czy ona też była agenturą Moskwy?) rozpoczęły działalność wśród elity obu narodów – wśród twórców kultury estetycznej (kompozytorzy, poeci, plastycy), moralnej (duchowieństwo) i politycznej (przywódcy państwowi).Nastąpiły liczne kontakty osobiste (cytat jw.), które zaowocowały trwającymi do dziś przyjaźniami, kilkoma konferencjami międzynarodowymi w Domu Pracy Twórczej w klasztorze nad jeziorem Wigry, w Druskienikach na Litwie i w Warszawie, niezliczonymi inicjatywami i przykładami współpracy. Szczegółowo informowało o nich pismo „Lithuania”, poświęcone problemom Europy Środkowo-Wschodniej. Jego redaktorem naczelnym był przez cały czas dr Leon Brodowski.

Popierał polski MSZ

Spośród tych 50 numerów „Lithuanii” wydawanej przez Klub w latach 1990-2007 przynajmniej kilka zostało dofinansowanych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, np. numer podwójny, tzw. bałtycki z roku 1992, 1994, 2001 i 2004 r. Z okazji 10-lecia powstania Klubu Minister Spraw Zagranicznych RP prof. Bronisław Geremek i Minister Spraw Zagranicznych Republiki Litewskiej Algirdas Saudargas wystosowali na ręce dr Leona Brodowskiego, przewodniczącego Klubu pisma gratulacyjne. Numer 1(38) z 2001 r. ukazał się w Polsce i na Litwie w polskiej i litewskiej wersji językowej z okazji X-lecia odnowienia stosunków dyplomatycznych między Polską a Litwą. Kilka numerów wyszło w polskiej i angielskiej wersji językowej.

Wychodząca w niewielkim nakładzie 1600 egz. „Lithuania” była rozsyłana jako egzemplarze obowiązkowe do bibliotek polskich, ministerstw, w tym do MSZ, do ambasad RP i Instytutów Polskich w Europie i USA, znajduje się także w Lüneburgu, w bibliotece podległego Uniwersytetowi w Hamburgu – Nordost-Institut. Dla osób o przeciętnie lotnym umyśle lektura 50 numerów „Lithuanii” (w istocie mniej, bo część numerów jest podwójna) nie będzie więc specjalnym wyczynem intelektualnym, a świetnie wpisuje się w popularną wśród internautów akcję internetową „Przeczytam 52 książki”. Pozwoli to skonfrontować zawartą tam treść z zarzutami o wysługiwanie się Moskwy „agentem” Leonem Brodowskim i jego współpracownikami. Czy ich też zalicza autor do „głębokiej rezerwy agentury wpływu” Moskwy? A wśród współpracowników i sympatyków OKML byli Czesław Miłosz, Tomas Venclova, Andrzej Gieysztor, Juliusz Bardach, Henryk Samsonowicz, Henryk Wisner, Tadeusz Wasilewski, Jerzy Kłoczowski, Alfredas Bumblauskas, Česlovas Kudaba, Aldona Dvarionaité, Andrzej Strumiłło, Halina Kobeckaité, nie wymieniając nazwisk wybitnych polityków i biznesmenów. I jak wytłumaczyć wspieranie działalności Klubu – „głębokiej agentury wpływu” Moskwy przez rodzime Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w którym autor odpowiadał ponoć za politykę wschodnią? Czy jest to przysłowiowy strzał we własną stopę?

Monopol upadł, cieszmy się?

Działalność Klubu została wielokrotnie doceniona przez najwyższe władze litewskie, także inicjatywy, służące poznaniu się społeczeństw i obalaniu stereotypów. Weźmy pod lupę tylko te ostatnie, już po oficjalnym zakończeniu działalności Klubu – program Brodowskiego nauczania przedmiotu Etyka dla młodzieży szkół średnich, Szkoły Życia im. Cypriana Norwida, której celem byłoby wychowanie dzielnych i twórczych Polaków, czy wreszcie ostatnia, z maja 2011 r. program kompleksowej, interdyscyplinarnej polityki społecznej wobec rodziny. Została z entuzjazmem przyjęta na Litwie, zaś polskie władze ją … zignorowały.

Podsumowując, działalność Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Litwy była akceptowana nawet przez takich „polakożerców” jak prof. Vytautas Landsbergis. Monopolistyczna? W wolnej Polsce po 1989 r. nie zabraniano działać na niwie stosunków polsko-litewsko-białoruskich. A tymczasem obywatel RP miał do wyboru Wspólnotę Polską, różne Towarzystwa Miłośników Ziemi Wileńskiej, Grodzieńskiej i innych, w tym pismo Kostrzewy-Zorbasa „Nowa Koalicja” oraz Ogólnopolski Klub Miłośników Litwy, który współpracował zarówno z Litwinami, jak i Polakami na Wileńszczyźnie, przekonując, że „Litwa jest dla nich Ojczyzną, a Polska Macierzą”. Oj, nie podobało się to, bardzo nie podobało. Monopol upadł. Cieszmy się. Ale nie powstało nic podobnego.

Dla kogo więc działalność Klubu Leona Brodowskiego na polu dyplomacji społecznej była niebezpieczna? Weźmy pod lupę różne metody niszczenia przeciwnika: oczernianie, wypatroszenie finansowe i emocjonalne metodą na Romea i Julię, tworzenie celowych negatywnych asocjacji, jak np. pojawiający się w artykule straszak: czarna ospa z laboratoriów KGB, potężna broń biologiczna, która może zostać użyta w przyszłości i „agent” Leon Brodowski, perfidnie oplątujący swymi mackami osobistości ze świecznika III RP. Ale, proszę mi wybaczyć, autor nie ma bladego pojęcia, kim był Leon Brodowski, ani co zrobił dla pojednania Polaków i Litwinów. Nie kojarzę go z żadnego ze spotkań czy konferencji OKML, a byłam ich świadkiem od 1995 r. do chwili śmierci Leona Brodowskiego 21 lipca 2013 r.

Rosyjscy agenci w Klubie

Wiem natomiast, skąd Kostrzewa-Zorbas czerpał inspiracje. Otóż był wśród członków OKML niejeden rosyjski agent. Jeden z nich szczególnie skutecznie wcielił się w rolę skunksa i po wykonaniu swego zadania czmychnął na zachód. Skąd to wiem? Z odpowiedzi Leona Brodowskiego na pytanie wywołane treścią niektórych wykładów na studiach magisterskich w Studium Europy Wschodniej, które podjęłam w 2009 i ukończyłam w 2011 r. Mnie też ktoś zarzucał, że „nie lubię Ruskich” (!?). Leona Brodowskiego Litwini ponoć nie lubili, bo miał powiedzieć na jednym ze spotkań w Wilnie, że wywodzą się z chłopów. Ktoś inny mówił o jego roli ruskiego agenta. Smród pozostał i znów jest idealną pożywką. To oznacza, że my wszyscy, członkowie i sympatycy OKML jesteśmy zdrajcami Polski? Oj, nieładnie, człowieku, nieładnie, oj nieładnie, człowieku, brzydko, ty się tylko bawisz, bawisz, czasem sobie zmieniasz bawidko – śpiewał mój nieżyjący mąż, Tadeusz Siedlecki, który wspierał mnie w pracy społecznej dla OKML i Towarzystwa Kulturalno-Naukowego im. Ćiurlionisa, które razem zakładaliśmy.

Zgodnie z wyznawaną przez Leona Brodowskiego filozofią chrześcijańską Po owocach ich poznacie je. I tak należy go oceniać. Podobnie jak ludzi po obu stronach nieistniejącej już od 2004 r. granicy polsko-litewskiej, zastąpionej wewnętrzną granicą Unii Europejskiej.

Owoce stosunków polsko-litewskich

Przykład? W Zakroczymiu k. Warszawy rodzi się idea zorganizowania rajdów starych samochodów na trasie Zakroczym-Druskieniki-Kowno-Troki-Wilno. Pierwszy rajd odbywa się w rocznicę Bitwy pod Grunwaldem (2010), drugi rok później. Patronem pierwszego jest książę Witold (1354-1430), brat stryjeczny Jagiełły patronem drugiego Mikalojus Konstantinas Čiurlionis (1875-1911), Litwin studiujący w Warszawskim Instytucie Muzycznym na Tamce (1884-1899) i w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych(1904-1907). Przyjaźń z Eugeniuszem Morawskim wiąże go z Zakroczymiem, choroba z Markami.

Litwa przyjmuje nas serdecznie, władze miast udzielają wszelkiej pomocy organizacyjnej, prezentacja starych samochodów na Rynku w Kownie i w Alei Giedymina w Wilnie staje się wydarzeniem medialnym z udziałem wileńskiej publiczności, Polaków i Litwinów. W złożeniu kwiatów w Markach, miejscu śmierci najwybitniejszej postaci w kulturze litewskiej przełomu XIX i XX w. Vytautasowi Landsbergisowi, który rozsławił imię Čiurlionisa w świecie towarzyszą pracownicy Ambasady, dwuosobowa reprezentacja Towarzystwa Kulturalno-Naukowego im. Čiurlionisa i … cisza.

„Gnębiciel Polaków” niemile widziany w Markach

Jeden nauczyciel z mareckiej szkoły sterroryzował władze miasta, które nie zechciały podać ręki „gnębicielowi Polaków na Litwie”. Czy w tej sytuacji władze Warszawy, w której Čiurlionis spędził trzecią część życia, znalazłyby odwagę, żeby zaznaczyć jego obecność tablicą pamiątkową lub popiersiem? Do tego trzeba odwagi. Czy będzie tak jak dziś w Wilnie, kiedy posłowie AWPL opuścili uroczystości sejmowe z okazji Dnia Obrońców Wolności, kiedy na mównicy pojawił się Vytautas Landsbergis? Można pogratulować skuteczności niszczenia.

Na takie sytuacje poluje Sfinks, ten straszny stwór, który pustoszył okolice Teb i pożerał ludzi, którzy nie rozwiązali postawionej przez niego zagadki. Zagadkę wymyślił sobie sam, więc ginęli wszyscy w brzuchu Sfinksa, który rósł coraz większy i stawał się coraz bardziej okrąglutki, aż znalazł się odważny i mądry Edyp i Sfinks rzucił się ze skały. Zginął? Nie, odradza się co jakiś czas, a wtedy giną w jego brzuchu ludy i ich terytoria. Dziś też Sfinks uśmiecha się tajemniczo…. I pełznie w stronę Litwy.

Tekst o Sfinksie był jednym z ostatnich, który napisał Leon Brodowski, urodzony w 1918 r. w Mińsku (dziś stolica Białorusi), zmarły w Warszawie 21 lipca 2013 r. kilka miesięcy przed wybuchem rewolucji „Euromajdanu” w Kijowie humanista integralny. Gdyby żył, zrobiłby wszystko, by stanąć na miejscu Edypa i pomóc Ukraińcom w ich drodze do godności.

Zło zwyciężaj dobrem

Wojna informacyjna trwa. To brudna wojna, sięgająca po pomówienia, kalumnie, a jej celem jest poniżenie przeciwnika. W wojnie informacyjnej przeciwko Litwie i innym państwom bałtyckim Sfinks wytacza armaty i strzela z grubej rury. Odwieczna walka sacrum i profanum trwa. Brońmy się przed nią tak, jak to robił Leon Brodowski: „Nugalék pikta gerumu”, czyli „Zło dobrem zwyciężaj”.
Znałam dr Leona Brodowskiego, brałam udział w większości wydarzeń w Ogólnopolskim Klubie Miłośników Litwy i wiem, podobnie jak ci, którzy go znali, że był to człowiek prawy i szlachetny i nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby takie obrzydliwości w stosunku do niego insynuować.

——————-

Jadwiga Siedlecka-Siwuda – polska krajoznawczyni, tłumaczka i redaktorka, działaczka na rzecz osób niepełnosprawnych, autorka licznych przewodników po Litwie (Druskieniki, Połąga). Filolog germański, absolwentka specjalistycznych studiów wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. W 2001 r. odznaczona Orderem Wielkiego Księcia Giedymina V klasy. Od 1994 roku działaczka Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Litwy (OKML) założonego przez Leona Brodowskiego. Badaczka i popularyzatorka związków Mikołaja Konstantego Čiurlionisa z Polską (Warszawa, Marki).

Tekst jest odpowiedzią na atak na dr Leona Brodowskiego na portalu wpolityce.pl zamieszczony 21 lutego b.r. Na zdjęciu: Ogólnopolski Klub Miłośników Litwy. Międzynarodowa Konferencja w klasztorze nad jez. Wigry z udziałem Czesława Miłosza i Tomasa Venclovy. Foto: Jadwiga Siedlecka

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!