Opinie
Tomasz Samsel

Samsel: Tablica obrotowa

Emocje wokół tablicy upamiętniającej Jonasa Noreikę ciągle nie opadają. Najpierw została powieszona. Potem wandal ją zniszczył. Potem ją odnowiono. Następnie mer Šimašius ją zdjął cichaczem. Teraz, wcale nie cichaczem, niejaki Burokas ją znowu powiesił. Normalnie cyrk. Sytuację tę zauważył nawet sam Prezydent Pan Nausėda i załkał, bo mu smutno. Ponieważ, mianowicie dostrzegł, że sprawa ta dzieli społeczeństwo i powoduje konflikty. Prosi on zatem, żeby jakoś wspólnie się dogadać. Niestety mam złe wieści dla Pana Prezydenta. Są takie sytuacje kiedy nie da się dogadać. To jest jedna z nich.

Jonas Noreika – Generał Vėtra dla jednych będzie bohaterem walki o wolność Litwinów. Przetrzymywany przez hitlerowców w obozie Stutthoff, potem walczący z komunistami i zamordowany przez NKWD. Natomiast dla innych będzie kolaborantem hitlerowskim i jednym z organizatorów zagłady Żydów. Jak tu się dogadać? Upamiętniać go czy nie? Jedynym wyjściem wydaję się umieszczenie takiej obrotowej tablicy. Jednego dnia będzie ona upamiętniała tę postać, a drugiego się obróci i … będzie na przykład reklamą środków na uspokojenie na melisie zrobionych. I tak w kółko. To oczywiście żart, ale widać, że niestety w takich sprawach trzeba się opowiedzieć po jednej ze stron. A przy okazji uświadomić sobie, że historia nie jest czarno-biała. Najczęściej ma dość smutne, różne odcienie szaroburości.

Tutaj powstaje dalsza kwestia – ogólnego honorowania postaci z przeszłości. No bo jak zakazywać tablic, pomników czy nazw ulic kolaborantów hitlerowskich, to czemu nie sowieckich? Jestem za tym, aby skasować i jednych i drugich. Odrzucam argumenty, że zatrzemy ślady historii miasta. Historii i wielokulturowości Wilna, zatrzeć się nie da. Pamiątki historii są na każdym kroku. Polskości nie da się zatrzeć choćby dlatego, że w Wilnie żyją Polacy, podobnie jak Litwini czy Rosjanie. Są cmentarze i kościoły, cerkwie. Po sowietach zostały wstrętne bloki. Nawet bo hitlerowcach został „pomnik”, najbardziej wymowny i nie mam na myśli Ponarów. „Pomnik” którego nie ma. Nie ma Żydów i ich dzielnicy.

Wracając do tej nieszczęsnej tablicy. Mnie najbardziej dziwi postawa dyrekcji Biblioteki Wróblewskich, na której budynku się te cyrki z zawieszaniem i zdejmowaniem, odprawiają. W końcu to ich budynek i ich ściana. A tu ciągle się ktoś kręci i majstruje. Przytoczę stary dowcip: „Z pamiętnika partyzanta. Dzień pierwszy – wygoniliśmy Niemców z lasu. Dzień drugi – Niemcy się wzmocnili i nas wygonili z lasu. Dzień trzeci – przegrupowaliśmy się i wygoniliśmy Niemców z lasu. Dzień czwarty – przyszedł gajowy i wszystkich wygnał z lasu”. Może warto by było aby dyrekcja Biblioteki rozważyła czy nie zachować się jak ów gajowy?

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!