Opinie
Zbigniew Samko

Samko: Moje minus 16 kilogramów

Lepiej być młodym i ładnym niż starym i brzydkim. Teza brzmi atrakcyjnie i absurdalnie. Młodość mija wraz z wiekiem. To nieuniknione. Uroda mija wraz z młodością, która mija wraz z wiekiem. To również nieuniknione. Pozostają „lokalne walki" o swój wygląd zewnętrzny, najbardziej popularna z których jest walka o wagę ciała. Czyli próby jej utrzymania w normie, jeżeli takowa w ogóle istnieje. 

Wszystko jest niby w porządku i jak zwykle. Tylko wieczorami zjadasz coraz większe kolacje, koniecznie z deserem. O dziesiątej wieczór potrafisz zaspanego psa ciągnąć do marketu i z powrotem, bo masz zachciankę na żelki. Coraz częściej twoja lodówka jest w szoku od ilości i różnorodności zjadanego o 2-3-ej w nocy jedzenia. Co z piramidą zdrowej żywności, tak chętnie pokazywanej przez dietologów? Cóż, czy na pewno w weekendy w podstawie owej nie powinny znaleźć się pizze, hamburgery, hot dogi, croissanty i ptasie mleczko?

I powoli, w średnim tempie, twoje jeansy slimy stają się „nieodpowiednie” do wieku średniego. T-shirty „bardzo szybko tracą formę i w ogóle jest moda na oversize”. Garnitury „owszem, są dwa, ale bez większego zapotrzebowania. W pracy mamy casual”. Zadyszka? Hm, możliwe, ale trochę. I tak w tym roku raczej nici z 10 km podczas „Vilniaus maratonas”. Mam 45 lat i staję się mądrzejszy. Jak dąb. Gdzie wy widzieliście dąb, biegający maratony?! No i coraz pokaźniejszy brzuszek. Voila! Solidność i dobrobyt. Człowiek z brzuszkiem jest solidny i majętny. Każdy mądry to wie. Począwszy od osiemnastego wieku Anno Domini.

Ty zaś stajesz na wagę i … 109 kg! Uwzględniając wiek i wzrost, jesteś w połowie drogi do otyłości drugiego stopnia, gdzie z utęsknieniem czekają na ciebie cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie, zaburzenia pracy pęcherza, oddychania, seksualne, psychiczne, zwyrodnienie stawów, choroby nowotworowe. I to tylko TOP 10.

Świadomie i nieświadomie rozumiesz, że oto jest twoja własna „wagowa czerwona linia”, twój Rubikon. Chwila zwątpienia, szukasz sposobów. Osobiście wypróbowałem tradycyjnych ponad dziesięć. Skutecznym okazał się jedenasty. Post Daniela.

„Poddaj sługi twoje dziesięciodniowej próbie: niech nam dają jarzyny do jedzenia i wodę do picia (…) A po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców, którzy spożywali potrawy królewskie”, Księga Daniela (Dn1, 12-15).

Od połowy sierpnia stałem się takim sługą na 42 dni. 

Ciężko? Cholernie, zwłaszcza na początku. Warto? Oczywiste, zwłaszcza na zakończenie. Wagę od miesiąca mam w granicach 93 kg. Moje ulubione pieciokilometrówki biegnę w 25 minut. Not too bad, jak na wiek średni.

Czasami monogamia w jadłospisie była okropna, ale dwa aspekty były moimi gwiazdami przewodnimi. W ciągu postu bez tłuszczów, olei, sosów rozumiesz jak rzeczywiście smakują warzywa, jarzyny, grejpfrut. Drugim aspektem jest codzienne ważenie się, które czasami doprowadzało do małych desperacji, czasami do mikroeuforii.

Również jak najbardziej wskazana jest modlitwa albo medytacja. Przemyśl tylko co jesz, po co jesz i czy na prawdę jesz. Przerażający jest na przykład fakt, że współczesnemu przemysłowi spożywczemu i gastronomii, których podstawą są trzy wieloryby: cukier, sól i tłuszcz; absolutnie nie zależy na tym, żebyś jadł zdrowo i był syty. Ich cele nadrzędne to abyś był głodny i kupował często. Podobnie jak producenci papierosów dodają do mieszanki saletrę, produkując papierosy nie po to, abyś palił, tylko abyś częściej kupował.

Teraz, gdy jest już po wszystkim, najbardziej obawiam się efektu jojo, i że w komentarzu noworocznym AD 2020 będę pisał w kolumnie obietnic „mniejszyć wagę ze 115 kilogramów do 95”. Ta obawa jest jednocześnie moją codzienna przestrogą.

Śpij odpowiednio i możliwie długo.

Czyli odpoczywaj w nocy, od 22-23-ej i minimum sześć – siedem godzin.

Ćwicz regularnie.

Grozą mistrzostw piłkarskich już się nie będę. Codziennie ciężarki, brzuszki, jogging pozwolą zachować formę sprawnego fizycznie patrząc na mnie z boku, z tyłu i z przodu. 

Bądź cierpliwy.

Zmiany przyzwyczajeń gastronomicznych i apetytu utrwalają się w okresie około dwóch lat.

Nie jestem całkowicie beznadziejny, jeżeli od czasu do czasu pozwolę sobie na kebaba.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!