Opinie
zw.lt

Salwiński: Mam Cię tam, gdzie słońce nie dochodzi, czyli krótko o internetowej dyskusji

Rok 18/19 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Bo w drugiej połowie roku 2019, kiedy świat polityczny zajmował się brexitem, nowym premierem na Wyspach albo szansami hybrydowej wojny, wileńska młodzież tudzież inteligencja pewnej okolicy Góry Zamkowej nie mniej gorąco interesowała się przyszłością nadobnego kuriozum pod nazwą [Polskie] Szkolnictwo na Litwie. I słusznie.

Bo świadectwa powodują na trybunach bóle w dłoniach, na placach grzmią dwa pantadeuszowe polonezy, wszystko jest takie piękne, polskie i wspaniałe, aż tu nagle na scenę tej gładkiej twarzy pompatycznie wdziera się pryszcz. Zaczyna cichuteńko powrzaskiwać, że może wystarczyłby i jeden polonez, a nieboszczyk Ogiński wraz ze swym CV i partnerami z miejsca pochówku bardziej pasuje do klimatów starej stolicy Giedyminowej niż czarujące filmowe fantazje lwowianina. Zresztą Biedaczyna z Kondratowiczówki może i nie miała tego na myśli, ależ w zaciszu zuckerbergszczyzny ostre klawiatury cenzorów muszą stanąć na wysokości zadania ­– popisać się znajomością teorii interpretacji cudzych wypowiedzi. I słusznie.

Bo z magicznych powodów opinia istnieje po to, aby u jednych wylądowała na śmietniku historii, a u innych znalazła swe honorowe miejsce w Encyklopedii wiedzy o życiu. W tym jednak wypadku nie wyrok, lecz proces jest ciekawy. Toż to sól na krwawiącą ranę, kalanie rodzimego gniazda, oznaka geniuszu! W tej chwili na ekranie wyskakuje komunikat: „Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją…”, procesory otrzymują dozę adrenaliny, a internauci chwytają colę z popcornem i zaczynają oglądać tysięczny odcinek humorystycznego serialu grozy P jak polskość. Z Nożem w roli głównej. Jedni kroją nim ciasto zwycięstwa. Inni odgrzebują pionierów, którzy niegdyś wbijali go swoim matkom w plecy. Jeden chmyz nawet sugeruje, że nie ma tu przecież żadnej perwersji. Mówiło wielu i brzydko, ale pozostał ten, kto mówił rzeczy najsprośniejsze. W tej chwili Sir Ridley Scott zzieleniał. I słusznie.

Bo są rzeczy w Wilnie i pod Wilnem, o których się filozofom nie śniło. Wywołanie rozgardiaszu w próżni jest z pewnością jest jedną z nich. Czym się bijemy? O co się bijemy? Po co się bijemy? Zaprawdę smutne to i boleściwe, huczne i znamienne, abyśmy zawsze i wszędzie sobie składali nabluźnienie… Fakty w pigułce: donna uważa, że polska szkoła stała się gettem kulturowo – edukacyjnym, które się przy okazji zatrzymało w czasie; a eksbloger kurtuazyjnie odpowiedział, że taki stan rzeczy jest lepszy niż guzik z pętelką. Interrete locutum, causa finita. Wszelkie fekaliowylewanie na głowę bliźniego jest niewskazane. I słusznie.

Bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszelkie uzasadnione opinie są mile widziane. W końcu one też się składają na podejmowane przez nas decyzje. A decyzje są nośnikiem zmian. Trudno w to uwierzyć, ale na lepsze też.

I słusznie.

Sebastian Salwiński

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!