Opinie
Antoni Radczenko

Rosyjski opozycjonista: Pokładam duże nadzieje w Polsce

Polska staje się liderem tego wschodnioeuropejskiego antyputinowskiego ruchu – powiedział w rozmowie z zw.lt Konstantin Borowoj, rosyjski opozycjonista, lider partii „Zachodni wybór”. W ubiegłym tygodniu Borowoj był uczestnikiem Forum Wolnej Rosji, które odbyło się w Wilnie.

Antoni Radczenko, zw.lt: Przyjechał Pan do Wilna na Forum Wolnej Rosji. Jest to jedno z największych spotkań rosyjskich opozycjonistów w ostatnim czasie. Czy tego typu inicjatywy mają sens? Czy mają wpływ na sytuację wewnątrz Rosji?

Konstantin Borowoj: Zaproponowałem właśnie uczestnikom forum przyjęcie rezolucji, w której wobec Rosji zostanie wystosowane ultimatum.

Kto ma wystosować ultimatum?

Opozycja

Jednak z tego co wiem, obecnie rosyjska opozycja nie mówi jednym głosem. Czy uda się przyjąć taką rezolucję?

Oczywiście nie ma. I nie powinno być. Na forum zasiada Ilja Ponomariow (lewicowy rosyjski polityk – przyp.red.), który jest komunistą i stalinistą. Gdybym to ja organizował spotkanie, to bym go nie zaprosił. Natomiast z Garrim Kasparowem mogę się dogadać.

Jak Pana zdaniem będzie rozwijała się sytuacja w Rosji?

Obecnie mamy sytuację bardzo podobną do sytuacji, która była kiedyś w Niemczech…

Jak w latach 30-tych XX wieku?

Raczej, jak w 1945 roku.

Jednak na razie nikt Rosji nie wypowiedział wojny?

Dlatego proponuję, aby liderzy państw zachodnich wystosowali ultimatum: albo Rosja wyprowadza wojska z Syrii i Ukrainy, albo absolutna blokada kraju.

Myśli Pan, że zachodni politycy was wysłuchają?

Tak. Obecnie bardzo mocno wsłuchują się w to, co mówimy. Za kilka dni będę w Stanach Zjednoczonych, gdzie odbędę dwa spotkania z politykami wysokiej rangi. Dlatego bardzo bym chciał, aby jakieś dokumenty albo rezolucje zostały przyjęte.

Jednak jeśli mówimy o relacjach Rosja-Zachód, to odnośnie Rosji kraje zachodnie nie mówią jednym głosem…

Oczywiście, że nie ma i nie będzie jedności. Mocno działa lobby proputinowskie. Presja jest wywierana poprzez środki masowego przekazu oraz przekupstwo urzędników. Dlatego państwa Europy Wschodniej muszą dźwigać ten proces o własnych siłach. Bo dla Francji to jest czymś nieciekawym, a Niemcy chcą handlować z Rosją.

Czyli, jak mawiał Lenin: Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy….

Są pewne podobieństwa. Jednak podstawowa różnica polega na tym, że Putin rozpoczął szantaż atomowy. Tego wcześniej nie było. Więc pokładam bardzo duże nadzieje w Polsce. Polska staje się liderem tego wschodnioeuropejskiego antyputinowskiego ruchu. Wcześniej jeśli ktoś coś mówił na temat katastrofy samolotu Kaczyńskiego, to go nazywano radykałem i zaliczano do marginesu. Teraz jednak przychodzi zrozumienie.

Co według Pana wydarzył się 2010 roku?

To był zamach. Tam można było dostrzec metodologię putinowskich służb specjalnych. W taki sposób Putin pozbył się mnóstwa problemów. Bo później do władzy w Polsce doszli ludzie bez kręgosłupa moralnego, którzy chętnie poszli na współpracę. W ten sposób pomogli Putinowi. Dali mu szansę rozwoju. Chociaż trzeba było dobijać się blokady reżimu.

W związku z tym jaką rolę muszą odgrywać państwa bałtyckie?

Moim zdaniem kraje bałtyckie, będąc krajami postsowieckimi, przeszły modelową drogę, jeśli chodzi o dekomunizację i lustrację. Do pewnego stopnia podobną drogę przebyła Gruzja. Faktycznie te kraje pokazały, że rozwój jest możliwy bez trybunałów. I generalnie te kraje wspierają polską i wschodnioeuropejską politykę względem Rosji. Być może nie są zbyt aktywne. Tak się dzieje z różnych powodów. Jakiś czas temu brałem wywiad u Landsbergisa. W trakcie rozmowy znaleźliśmy wspólny mianownik: bo przecież od dawna wszystkich uprzedzaliśmy. Mówiliśmy w 2000 roku, w roku 2003 o tym, że odradza się niebezpieczne, imperialne myślenie. Nikt nam nie chciał jednak uwierzyć. Nazywano nas „inwalidami komunizmu”. Kongresman Curt Weldon, który był szefem komitetu bezpieczeństwa, mówił mi: ,,Konstantin, zimna wojna się skończyła”. Zresztą on mi opowiadał, że do pomocy wynajął siedmiu byłych pracowników KGB, bo jego zdaniem to byli wysokiej kwalifikacji eksperci. Chociaż mu mówiłem: ,,Byłych kgb-istów nie bywa”.

Obecnie z jaką reakcją się Pan spotyka?

Moi zachodni rozmówcy mówią dzisiaj to samo co ja, tylko chcą mi udowodnić, że doszli do tego własnym tropem. Wmawiają mi, że już wcześniej wiedzieli o zagrożeniach wynikających z imperialistycznych aspiracji. To nieprawda. Tak naprawdę Putin ich zaskoczył. Po śmierci Kaczyńskiego podobna sytuacja była w Polsce. Wówczas polityczne elity stawiały na współpracę z Rosją. Jednak polskie elity polityczne muszą być wdzięczne Putinowi, ponieważ on udowodnił, iż żadna współpraca z nim nie jest możliwa.

Jednak część zachodnich politologów oraz polityków twierdzi, że dla zachodniej cywilizacji większym zagrożeniem jest ISIS, a nie Rosja…

To jest to samo…

Putin niemniej jednak mówi światu, że walczy właśnie z Państwem Islamskim.

On może mówić co tylko chce. Jednak w rzeczywistości to jest to samo. Być może teraz to jeszcze nie jest tak bardzo widoczne, jednak po pewnym czasie ten sojusz może się sformalizować. Trzeba zrozumieć, że każdy wróg zachodniej lub w ogóle cywilizacji, jest sojusznikiem Putina. Obecnie Rosja pozostała bez sojuszników. Nikt jej nie wspiera w wojnie z Ukrainą lub w Syrii. Bo do sojuszników nie można zaliczyć Asada, ponieważ władza którą reprezentuje praktycznie nie istnieje. Dlatego Putin powinien znaleźć sojuszników. Więc Państwo Islamskie pod tym względem jest naturalnym sojusznikiem. Teraz to oczywiście wygląda na coś szalonego.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!