• Opinie
  • 25 czerwca, 2015 6:04

Romaszewska-Guzy: Z Białorusinami jesteśmy historycznie spokrewnieni

„Mam poczucie, że nie ma sformułowanej konsekwentnej polityki względem Białorusi. To jest problem takiego „kolebania się od ściany do ściany” - powiedziała w rozmowie z zw.lt Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektorka Biełsat TV.

Antoni Radczenko
Romaszewska-Guzy: Z Białorusinami jesteśmy historycznie spokrewnieni

Fot. FB/Agnieszka romaszewska-Guzy

Od jak dawna interesuje się Pani Białorusią? Czy nie zazdrości Pani swym kolegom, którzy obecnie relacjonują z Ukrainy? Bo właśnie Ukraina jest obecnie „na topie”?

W obecnej chwili nie mam czysto dziennikarskich zainteresowań, bo prowadzę instytucję, więc jest to trochę inna sytuacja. Kiedyś, kiedy byłam wyłącznie reporterką, to mogłam się zastanawiać, gdzie jest ciekawiej. Byłam dziennikarką „Wiadomości” w TVP, zajmowałam się sprawami międzynarodowymi. W 2004 r. przez pewien czas relacjonowałam Pomarańczową Rewolucję na Ukrainie. Sytuacja jednak była taka, że do relacjonowania było dużo chętnych, była duża konkurencja i ostatecznie zostałam wysłana na wybory prezydenckie na Białorusi. No i faktycznie wtedy wybory na Białorusi zniknęły, jakby w cieniu spraw ukraińskich. Później w roku 2005 znów pojechałam na Białoruś, kiedy były tam perypetie ze Związkiem Polaków na Białorusi, ponieważ trzeba było na gwałt znaleźć kogoś z akredytacją. Miałam ją, więc pojechałam do Grodna. I tak to się zaczęło. Władzom białoruskim nie podobały się moje relacje i po pół roku zostałam deportowana. Potem przez 9 lat nie mogłam pojechać na Białoruś. Tylko w tym roku dostałam ponownie wizę. Moją podstawową działalnością jest prowadzenie telewizji Biełsat i dlatego moje związki z tym krajem obecnie są bardzo głębokie…

Czy Pani zdaniem Biełsat TV dociera do społeczeństwa białoruskiego? Czy ma wpływ na świadomość obywatelską Białorusinów, na tworzenie społeczeństwa obywatelskiego oraz przemiany demokratyczne?

Z pewnością ma wpływ, to nie ulega  wątpliwości. Oczywiście powstaje pytanie, jak daleko idący. Jestem realistką i wiem, że kształtowanie świadomości społecznej jest procesem długotrwałym. Tego się nie da zrobić w ciągu roku ani kilku lat. Wszystkie pomysły, że jakaś gazeta czy telewizja sama w sobie obali jakiś system są fikcją. Tego muszą dokonać większe grupy ludzi. Zresztą zmiana systemu nie jest celem mediów. Naszym celem jest wpływanie na pewne zmiany świadomości. I te zmiany zachodzą, najpierw w elitach. Wiem, że jesteśmy oglądani…

Czy są prowadzone badania oglądalności Biełsatu na Białorusi? Do jak dużej grupy osób dociera telewizja?

Badania właściwie prowadzimy co roku. Ostatnio nam wychodzi mniej więcej podobny wynik. Mamy kilkaset tysięcy stałych widzów, czyli ok. 8 proc. badanych deklaruje, że nas ogląda. Warto zaznaczyć, że na Białorusi nie ma czegoś takiego, jak telemetria, kiedy się bada włączone odbiorniki telewizyjne. Na Białorusi prowadzimy badania ankietowe. Oczywiście powstaje pytanie, na ile są wiarygodne takie wyniki? Czy część ludzi nie ukrywa swoich prawdziwych wyborów? Tym niemniej, czy są bardziej lub mniej wiarygodne, wychodzi nam jasno,że kilkaset tysięcy ludzi ogląda Biełsat. Przy czym ok. 4- 5 proc. populacji to są nasi stali widzowie. Ktoś nieznający się  nie na rynku telewizyjnym, mógłby sądzić, że takie liczby nie są duże. Jednak w przypadku telewizji głownie informacyjnej i publicystycznej to jest to dobry wynik. Warto podkreślić, że 4-5 proc. to jest ponad 300 tys. osób. Więc 300 tys. osób na „zamkniętej” na wpływy zewnętrznego świata Białorusi, to jest spora liczba.

Jak pracuje się dziennikarzom Biełsatu na Białorusi? Czy władze mocno utrudniają pracę?

Zależy od okresu. Ostatnio mamy kiepski czas. Nie wiem co się stało, ale mamy pewne zaostrzenie. pewnie chodzi o to, że zbliżają się wybory. Generalnie współpracujemy z freelancerami, bo nas jako instytucji nie akredytowano na Białorusi. Ostatnio nasi współpracownicy są systematycznie karani za „nielegalne rozpowszechnianie materiałów filmowych”. Dostają grzywny. Muszę powiedzieć, że takich wypadków w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy mieliśmy więcej niż w ciągu ostatnich pięciu lat. Prawie codziennie mamy tego typu sprawy. Nie wiem skąd taka reakcja, bo wcześniej tak nie było. Poza tym nasi współpracownicy dostają bardzo wysokie grzywny.

Pokevision is a type of technology that helps you to find Pokemon. It acts as a kind of Pokemon tracker or Pokemon locator. It displays the locations of the Pokemon near the player on a map in real time. There are many types of trackers available in the market and here in this post, we will be mentioning the Best Pokevision Alternatives that you can try to start tracking Pokemon.

Jak w ogóle ocenia Pani politykę Polski i Zachodu względem Białorusi i reżimu Łukaszenki? Do niedawna Łukaszenka był nazywany„ostatnim dyktatorem Europy”. Jednak po rosyjskiej agresji na Ukrainie oraz po tzw. mińskich porozumieniach, stosunek Zachodu wobec Łukaszenki się zmienił…

Oczywiście Łukaszenka gra na obecnej sytuacji i warto powiedzieć, że robi to dosyć zręcznie. Usiłuje przejść od pozycji pariasa, którego nikt nie chce przyjmować na europejskich salonach, do pozycji szanowanego polityka. Jak oceniam stanowisko Polski i Europy w tej sprawie? Powiem szczerze, że nie najlepiej. Mam poczucie, że nie ma sformułowanej konsekwentnej polityki względem Białorusi. To jest problem takiego „kolebania się od ściany do ściany”. A to zaczynamy wierzyć, że Łukaszenka zmienił się i będziemy z nim się przyjaźnić. Będziemy się ze wszystkim zgadzali. Jeśli prześladuje Związek Polaków, to trudno, nie będziemy się wtrącali. Będzie chciał prześladować dziennikarzy Biełstau, to trudno, będziemy starali się dogadać. Albo jest odwrotna sytuacja, czyli mamy do czynienia z „ostatnim dyktatorem” i twardo będziemy stawiali swoje warunki, zamrozimy wszelkie relacje. Przecież już przed kilkoma laty Putin prawie niczym nie różnił się od Łukaszenki, ale Łukaszenko to był okropny człowiek , a z Putinem można się było dogadać. Nadmiar hipokryzji szkodzi polityce europejskiej. Szkodzi, nawet nie dlatego, że jest niemoralny, a dlatego, że przeszkadza w wypracowaniu rzeczywistej oceny sytuacji. Bo kiedy wielu rzeczy nie nazywasz swoimi imionami, to później nie możesz zrozumieć, co się naprawdę stało.

Relacje polsko-białoruskie nie były tak dramatyczne, jak relacje polsko-ukraińskie, to mimo wszystko były tu pewne problemy. Zwłaszcza dotyczy to okresu międzywojennego. Jak obecnie Białorusini oceniają Polskę i Polaków?

Być może nie jestem najlepsza osobą, która może o tym mówić, bo za dużo o tym wiem (śmiech). Żeby uogólniać pewne zjawiska, to lepiej wiedzieć mniej. Jednak w danym wypadku pokuszę się o pewne uogólnienie. Moim zdaniem stosunek jest bardzo dobry. Zresztą na Ukrainie Polacy również są raczej szanowani i lubiani, co niestety ludzie w Polsce nie zawsze rozumieją. Na Białorusi także ten stosunek jest generalnie pozytywny, w bardzo szerokich kręgach społecznych. Oczywiście są pewne grupy nacjonalistyczne, które mają do Polski stosunek nie najlepszy. Czasem działa taka tendencja  – jako, że ruchy opozycyjne w dużym stopniu są wspomagane przez Polskę – by „brać i nie kwitować”. Czyli z pomocy trzeba korzystać, ale niech nikt nie myśli, że w przyszłości coś z tego wyniknie. If you are working for Instagram for PC then this will help you.

Uważam, że w zamian za pomoc nie należy niczego konkretnego wymagać, bo nie wszystko musi być taką wymianą ekwiwalentną, ale jednak sądzę, że pozytywne działania muszą napotykać pozytywną odpowiedź. Tak jest po prostu normalnie.  Dlatego, powiem szczerze, że stanowisko takich skrajnych białoruskich nacjonalistów często mnie niepokoi. Tylko warto jednak podkreślić, że to są bardzo niewielkie grupy społeczne.

W odróżnieniu od sytuacji z Ukraińcami – gdzie faktycznie mieliśmy we wspólnej  historii bardzo dramatyczne i przerażające wydarzenia i te mordy na wiele lat rozdzieliły dwa narody (obecnie, miejmy nadzieję, że można już mówić o rozpoczętym  pojednaniu) z Białorusinami jesteśmy w jakimś sensie historycznie po po prostu spokrewnieni. Białorusini dla Polaków, to są bracia i nawet nie wiem, czy cioteczni. To jest bardzo bliska rodzina i jak to w bliskiej rodzinie, jest wiele kłótni o rożne sprawy. Także o to co moje a co twoje i czyje na wierzchu. Nasze etnosy są bliskie, a  przez kilkaset lat mieliśmy w dodatku wspólną historię. Niestety XX-wieczny nacjonalizm kazał nam te wspólne rzeczy traktować z osobna. Na przykład Kalinowski czy Kościuszko – kim są? Oba narody traktują ich „za swoich”. Moim zdaniem obie strony muszą się nauczyć, że pewnych rzeczy nie podzielimy. Po prostu muszą zostać wspólne. Trzeba zrozumieć, że to „nie jest mniej nasze”, z powodu tego, że „jest też ichnie”.Facetime

Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy –  to polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektorka Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Jest córką znanych działaczy opozycji antykomunistycznej  Zofii i Zbigniewa Romaszewskich.

PODCASTY I GALERIE