Opinie
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

Radczenko: Zamknięcie rosyjskiej TV bardziej oburza niż reorganizacja szkół

Sprowadzanie wpływów rosyjskich na Polakow na Litwie do kwestii wstążki gieorgijewskiej jest tak samo logiczne, jak sprowadzanie naszych problemów do problemu literki „w". O wiele większym są np. „kremliny" na listach wyborczych AWPL oraz przyzwolenie na ich obecność ze strony wyborców.

Przyzwolenie wynikające z wpływów kremlowskiej propagandy. Od dwóch lat jestem stałym komentatorem w audycji „Szósty Dzień Tygodnia” Radia „Znad Wilii”. Co tydzień, w sobotę, zbieramy się — według nomenklatury trolli opcji miłościwie nam panującej — na sabacie i komentujemy najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia.

Okno na świat

Audycja jest nadawana na żywo, więc mogą do studia dzwonić także słuchacze i wypowiadać swoje zdanie. Zazwyczaj telefon jednak milczy. Jedynym wyjątkiem są kwestie związane z rosyjską telewizją. Gdy tylko litewskie instytucje zawieszają tymczasowo nadawanie jednego lub drugiego rosyjskiego kanału telewizyjnego — linie telefoniczne natychmiast rozgrzewają się do białości, a oburzeni słuchacze zadają tylko jedno pytanie: „Dlaczego nam Litwini odbierają okno na świat?!!!”.

Ostatnio Litewska Komisja ds. Radiofonii i Telewizji (LKRT) nakazała przesunąć rosyjski kanał telewizyjny RTR do pasma kanałów dodatkowo płatnych w ofercie litewskich telewizji kablowych (z powodu propagowania nienawiści i wojny). Decyzja LKRT zbiegła się w czasie z decyzją kierownictwa prokremlowskiego Pierwoj Baltijskij Kanał (PBK) o zawieszeniu od 1 stycznia 2016 roku nadawania codziennego programu informacyjnego „Litovskoje Wremia”.

Sądząc po reakcji słuchaczy audycji „Szósty Dzień Tygodnia” te decyzje wywołały w sporej części polskiej wspólnoty na Litwie szok. Tak burzliwej reakcji nigdy nie wywoływały ani kwestie reorganizacji szkół polskich w Wilnie, ani pisowni imion i nazwisk, ani dwujęzycznych napisów. Szczerze mówiąc te kwestie zazwyczaj w ogóle nie wywołują ŻADNEJ reakcji. Radny miasta Wilna z ramienia AWPL i dyrektor Domu Kultury Polskiej w Wilnie Artur Ludkowskiego komentując sytuację stwierdził, iż jest przeciwnikiem ograniczania nadawania rosyjskich telewizji na Litwie, bo „ludzie są wystarczająco mądrzy i sami są w stanie wybrać co dla nich dobre”. Artura Ludkowskiego cenię i szanuję, ale pozwolę z nim się nie zgodzić.

„Ukropy” i „Watniki”

Niestety ani żadne badania opinii publicznej, ani moje własne obserwacje nie potwierdzają empirycznie twierdzenia, że „ludzie wybierają mądrze”. Pomijając garstkę śmiesznych inteligentów w rodzaju mnie czy Ludkowskiego, którzy rzeczywiście próbują czytać źródła polskie, rosyjskie, ukraińskie, brytyjskie, oglądać i RTR, i BBC, i LTV, i TVP i wyrobić sobie na świat jakiś zrównoważony pogląd, większość wybiera jedną opcję — zazwyczaj tę która jest bliższa językowo, estetycznie lub zrobiona na lepszym poziomie technicznym — i ją darzy ślepym zaufaniem, odrzucając wszelkie inne opcje jako „propagandowe”, a osoby wyznające inne poglądy niż własne wyzywając albo od „ukropów”, albo od „watników”.

Profile na Facebooku

Poszukiwanie prawdy nic a nic ich nie interesuje. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Litewską Komisję Radia i Telewizji 61 proc. przedstawicieli mniejszości narodowych odpowiedziało, że przynajmniej raz dziennie ogląda rosyjskie kanały telewizyjne. Efektów nie trzeba daleko szukać. Wystarczy przejrzeć profile swoich znajomych Polaków z Wilna na Facebooku — jakimi memami się dzielą, jakie i skąd wiadomości podają dalej, w jakim języku żartują, jakiej muzyki słuchają, jakie filmy oglądają, jakie książki czytają (i w jakim języku), ile like’ów dostają od nich wypowiedzi Władimira Żyrinowskiego, a ile jakiegokolwiek zachodniego lidera…

Oni wybrali. Nie wiem, czy mądrze, ale na pewno ani polsko, ani litewsko (a przecież lituanizacją straszą nas politycy z wstążkami gieorgijewskimi od 25 lat). Gdy pewien znajomy Polak zaczyna mi tłumaczyć z niemal pianą na ustach, iż Katyń był tylko wypadkiem przy pracy, a tak ogólnie „to Polacy zaczęli tworzyć w 1920 roku obozy koncentracyjne, mordując wziętych do niewoli czerwonoarmistów” — wiem skąd te „rewelacje” pochodzą. Na przykład z propagandowej audycji Władimira Sołowjowa na tej samej opłakiwanej przez część litewskich Polaków jako jedyne „okno na świat” telewizji RTR Planeta.

Notabene popularność rosyjskich mediów nie jest tylko problemem litewskich Rosjan i Polaków. Jak podaje (za „Re: Baltica”) „Przegląd Bałtycki” Litwa ma najmniejszą społeczność rosyjskojęzyczną spośród krajów bałtyckich a kanały rosyjskie stanowią połowę udziału w ogólnej oglądalności. Także wyniki poszczególnych kremlowskich telewizji na Litwie, gdzie mniejszość rosyjska stanowi mniej niż 6 proc. ogółu mieszkańców, nie są dużo gorsze od wyników tych telewizji na Łotwie i w Estonii, gdzie Rosjanie stanowią około 1/3 ludności:

Telewizja/Kraj (udział w ciągu 9 miesięcy 2015 roku)

Litwa: PBK – 2,8 proc., NTV Mir – 5,0 proc.; Ren TV – 1,1 proc.
Łotwa: PBK – 8.8 proc.; NTV Mir – 7,4 proc.; Ren TV – 3,5 proc.
Estonia: PBK – 5,8 proc.; NTV Mir – 5,2 proc. ; Ren TV – 1,8 proc.

W jednym z krytykami zawieszania nadawania rosyjskich telewizji się zgadzam — pomijając fakt, iż takie działania mogą zostać odczytane, jako cenzura, to są nieskuteczne. Dane TNS pokazują, że udział kanałów rosyjskich podczas czasowych „zawieszeń” w ogólnej oglądalności spada. Kiedy jednak kary są zdejmowane, widzowie wracają do swoich ulubionych stacji. Dlatego uważam, że o wiele lepszym rozwiązaniem jest pójście drogą nie zawieszania, tylko przekonywania reklamodawców do wycofania reklam z tych kanałów (najpewniej to między innymi jest podstawową przyczyną wycofania przez PBK audycji „Litowskoje Wremia”; codzienny program informacyjny przerósł możliwości nawet hojnie sponsorowanej przez rosyjskie i białoruskie czynniki oraz AWPL telewizji) oraz przesuwania kremlowskich kanałów telewizyjnych do dodatkowo płatnych pakietów.

Informacyjna pornografia

Jeśli ktoś chce oglądać pornografię — musi za to dodatkowo zapłacić, jeśli ktoś chce oglądać pornografię informacyjną — również powinien liczyć się z dodatkowymi kosztami. Jednak ograniczając dostęp do prokremlowskich informacji w języku rosyjskim należy jednocześnie zadbać o rosyjsko- i polskojęzyczną alternatywę, przede wszystkim lokalną. Aby ludzie wybrali mądrze, trzeba przynajmniej dać im szanse wyboru. Wprowadzenie do sieci kablowych zamiast rosyjskojęzycznej telewizji RTR angielskojęzycznego kanału ukraińskiego na pewno takiej szansy nie stwarza.

Estonia stworzyła nowy rosyjskojęzyczny kanał telewizji ETV+ w ramach nadawcy publicznego ERR, który jest nadawany od 28 września 2015 roku. Łotewscy politycy również byli zdeterminowani, by zrobić coś i zatwierdzili środki finansowe na zwiększenie ilości rosyjskojęzycznych programów w ramach publicznej platformy nadawczej LTV. Badania wykazały, że tym co stale przyciągało uwagę rosyjskojęzycznych widzów były programy informacyjne, ale miejscowe kanały telewizyjne mają dziesięć razy mniej takich programów niż telewizje kremlowskie.

W związku z tym, rok temu, we wrześniu 2014 roku, rozpoczęto nadawać poranne i wieczorne programy informacyjne oraz trzy programy analityczne, co stanowi łącznie 12 godzin oryginalnych treści rosyjskojęzycznych w tygodniu. Na Litwie nadal o tym… dyskutujemy, a dofinansowanie na przeciwdziałanie rosyjskiej propagandzie dostają prawie wyłącznie media litewskojęzyczne na tworzenie audycji w języku litewskim.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!