Opinie
Aleksander Radczenko rojsty.blox.pl

Radczenko: W obronie rury

Nie ma chyba w Wilnie innego dzieła sztuki — niektórzy zresztą wątpią nawet czy jest to sztuka — które wzbudzałoby więcej kontrowersji i dyskusji niż tzw. rura.

Powstała w 2009 roku, gdy Wilno pełniło zaszczytną rolę stolicy kultury europejskiej. Postmodernistyczna rzeźba Vladasa Urbanavičiusa pt. „Nadbrzeżna arka” przedstawia sobą wygiętą rurę gazową jednym końcem opartą o nabrzeże, a drugim zanurzającą się w wodach Wilii, została wówczas na zlecenie władz stołecznego samorządu ustawiona między mostami Zielonym i Mendoga. „Czuję się zupełnie niepełnosprawny intelektualnie i estetycznie. Jedni geniusze stworzyli, inni – recenzowali, a trzeci – genialni i utalentowani – postawili tę rzeźbę, żeby ciemni politycy i tłumy się cieszyli i zachwycali? Zwołam ludzi i spróbujemy rozbić te rurę młotkami” — grzmiał wówczas na posiedzeniu wileńskiej rady samorządowej radny Gediminas Rudžionis. Ostatecznie nikogo nie zwołał, a rura, która początkowo miała stać jedynie tymczasowo, przez rok lub dwa, jak wiemy trwa w swoim miejscu do dzisiaj. Nie zważając na rdzę i protesty. Gdy w 2015 roku Vladas Urbanavičius został laureatem państwowej nagrody w dziedzinie kultury i sztuki powiedział: „Teraz może będzie spokojniej – nie usuną tej arki”. Wątpię jednak, żeby miał rację. Przed miesiącem dyrektorce administracji samorządowej Wilna Almie Vaitkunskienė wymsknęło się, że samorząd rozważa możliwość usunięcia rzeźby. I chociaż mer Wilna Remigijus Šimašius natychmiast to zdementował, a wicemer Gintautas Palucvkas stwierdził wprost, że „rura powinna pozostać, prowokować i zadziwiać”, niepewność co do losu najsłynniejszej wileńskiej rzeźby pozostała.

Przypuszczam, że największe oburzenie wzbudza zresztą nawet nie sama rura, tylko kasa, jaką dostał za nią rzeźbiarz Vladas Urbanavičius — 100 tysięcy litów czyli blisko 30 tysięcy euro. Z jednej strony może i jest to wygórowana cena, z drugiej jednak, jeśli uznamy, że sztuka, szczególnie sztuka postmodernistyczna, musi wzbudzać dyskusje — to te pieniądze zwróciły się z nawiązką. Od siedmiu lat „Nabrzeżna arka” budzi kontrowersje i dyskusje. Nie tylko w Wilnie, nie tylko na Litwie, ale we wszystkich krajach, z których turyści docierają do grodu nad Wilią. Przypomina to trochę historię wieży Eiffla. Jak wiadomo wieża ta powstała w roku 1889 z okazji paryskiej Wystawy Światowej. Plan zakładał, że po 20 latach zostanie rozebrana. Przetrwała już lat 127 i nawet stała się… wizytówką Paryża. Najbardziej rozpoznawalnym na świecie symbolem stolicy Francji. A w swoim czasie wzbudzała kontrowersje porównywalne z tymi, które wzbudza rura Vladasa Urbanavičiusa. Intelektualiści, artyści, robotnicy i mieszczanie podpisywali niezliczone petycje, domagając się zniknięcia żelaznej konstrukcji. Protestowali zresztą już w trakcie budowy, usiłując doprowadzić do jej odwołania. Bezskutecznie. Na szczęście.

Zgadzam się z historykiem sztuki i znakomitą polską publicystką Andą Rottenberg, która twierdzi: „To, co nazywamy sztuką współczesną, ma zawsze bardzo wąski krąg odbiorców. Zawsze, w każdym społeczeństwie. Ale inne społeczeństwa chcą się uczyć, nie wstydzą się zadać pytania. Kiedy do muzeum w Nowym Jorku przychodzi farmer z Teksasu, patrzy na jakieś dzieło i głośno mówi: „Ja tego nie rozumiem, może ktoś mi wytłumaczyć o co chodzi”. I ktoś z muzeum mu wyjaśnia. Pamiętam, jak kiedyś oprowadzałam George’a Sorosa po wystawie Mirosława Belki w Wenecji. Słuchał, słuchał i w końcu mówi: „Zrozumiałem, ale nie przekonałaś mnie.” Ale nie powiedział, że wycofuje się ze sponsorowania sztuki. Rozstaliśmy się w zgodzie i nie było problemu. W ogóle nie ma problemu, jeśli jest pluralizm. (…) Gorzej kiedy będzie tylko jeden rodzaj sztuki”. „Nabrzeżna arka” jest właśnie dowodem na taki pluralizm. Projekt został wybrany przez międzynarodową komisję ekspertów i warto im zaufać. Bo gdyby o sztuce decydowali jedynie radni wileńskiego samorządu, to mielibyśmy na każdym rogu same bohomazy rodem z ulicy Zamkowej.

Wiem, że jestem w zdecydowanie mniejszości, ale mnie się „Nabrzeżna arka”… podoba. Moim zdaniem jej wygięte kształty, symbolizujące kręte brzegi Wilii, doskonale uwypuklają — na zasadzie kontrastu — konstrukcje mostu Mendoga. Przypominają też mi moje ulubione paryskie Centrum Georges’a Pompidou, jedną z najsłynniejszych na świecie galerii sztuki współczesnej. Być może tylko należałoby ją — w ramach prowadzonej obecnie przez miasto renowacji nabrzeża Wilii — nieco odnowić. Bo rdzawe dzieło sztuki — nawet postmodernistyczne i nawet w już w byłej europejskiej stolicy kultury — to jednak swojego rodzaju faux pas…

Komentarz ukazał się 13 września w Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!