Radczenko: Powrót do plemion poprzez samowykluczenie

Każda mniejszość narodowa, niezależnie od tego czy mieszka w Finlandii, Polsce, Litwie czy Sri Lance, narzeka na dyskryminację i wykluczenie społeczne. Winowajcą jest zawsze władza sprawowana przez większość narodową. Bardzo często tak właśnie jest, ale naukowcy, którzy badali w ramach projektu „Mobility and Inclusion in Multilingual Europe” sytuację mniejszości rosyjskiej na Łotwie z pewnego rodzaju zdziwieniem zaobserwowali, iż część łotewskich Rosjan wybiera absolutnie dobrowolną izolację od większości łotewskiej, tzw. self-exclusion.

Aleksander Radczenko
Radczenko: Powrót do plemion poprzez samowykluczenie

Fot. Joanna Bożerodska

Bo w Rydze i Łatgalii można bez większych problemów przeżyć nie znając języka łotewskiego, nie trzeba wchodzić w jakiekolwiek interakcje z wspólnotą łotewską i wtedy samowykluczenie jest wybierane jako bardziej wygodna. Bo tak jest prościej. „Uniwersalna polityka integracyjna, proponowana przez władze łotewskie, nie działa. Nie możemy liczyć na to, iż położymy na stół piękny program — i natychmiast 25 proc. rosyjskojęzycznych, którzy wybrali dobrowolne wykluczenie ze społeczeństwa, ucieszą się i powiedzą: hurra, weźmy w tym udział! Nie – im i tak jest dobrze. Oczywiście to nie oznacza, ze rzeczywiście mają się dobrze. Ale mają się wystarczająco komfortowo. Jest szkoła, w której się uczysz w języku rosyjskim, socjalizujesz się z rówieśnikami w rosyjskim środowisku, wpadasz do sklepu, gdzie obsługują cię po rosyjsku, idziesz do klubu, a tam spotykasz zazwyczaj również tylko przedstawicieli swojej wspólnoty. W sieciach społecznościowych rosyjskojęzyczna młodzież również przebywa w swoim środowisku, nie obcując z Łotyszami. Ogląda i czyta rosyjskie massmedia” — wyjaśnia w wywiadzie dla Radia Swoboda Žaneta Ozoliņa, jedna z autorek wspomnianego badania. W wyniku self-exclusion tworzy się tzw. powerful minority – silna mniejszość, która czuje się całkowicie samowystarczalna i nie potrzebuje żadnych kontaktów z większością. Interesujące, że podobny proces można zaobserwować, chociaż i na mniejszą skalę, także na Litwie. Nie tylko w środowisku mniejszości rosyjskiej, ale i Polaków na Litwie.
Nieudolna polityka integracyjna (w zasadzie zaś jej brak) w połączeniu z liczebnością i zwartym zamieszkaniem mniejszości narodowych wytworzyły zamknięte, w dużym stopniu dobrowolnie wykluczone ze społeczeństwa, samowystarczlne środowiska. W wyniku zaś exclusion i self-exclusion większość i mniejszości zaczynają się zachowywać jak światy równoległe, ich wzajemne kontakty i interakcje są sprowadzane do niezbędnego minimum, a to z kolei prowadzi do wzrostu uprzedzeń, podejrzliwości i wrogości.

Wydaje mnie się, że proces self-exlusion mniejszości narodowych oraz związanego z nim wzrostu nastrojów nacjonalistycznych i izolacyjnych jest częścią składową bardziej globalnego procesu, który socjolog Zygmunt Bauman nazywa „powrotem do plemion”: „Z nadania globalizacji i jednoczesnego rozwodu mocy i polityki, państwa stają się niczym więcej niż nieco większymi sąsiedztwami, zamkniętymi w nieprecyzyjnie zarysowanych, nieszczelnych i nieefektywnie chronionych granicach – podczas gdy wczorajsze osiedla, które miały razem z innymi pouvoirs intermédiaires wylądować na śmietniku historii, wykorzystują wszystko, co zostało z quasi-lokalnej polityki i przeradzają się na ile to możliwe w małe państwa. Przejmują niegdyś zazdrośnie strzeżoną przez państwo prerogatywę oddzielania „nas” od „nich” (i, oczywiście, vice versa). „Naprzód” do „małych państw” sprowadza się w swej istocie do „z powrotem do plemion”. Na terenie zaludnionym przez plemiona, zwaśnione strony stronią od wzajemnych kontaktów i wystrzegają się przekonywania, nawracania, ewangelizowania swych przeciwników. No i nie dziwi, że wolą uciekać się do obelg niż do argumentów, skoro wadliwości obcoplemieńców muszą pozostawać raz na zawsze ich nieusuwalną i nieuleczalną skazą. Defekty i przywary innego plemienia muszą być nienaprawialne, pozostawać na wieki wieków stygmatem nie do zmazania, bo odpornym na wszelkie próby rehabilitacji. Gdy podział na „nas” i „ich” rozgrywany jest z tym celem na uwadze, spotkania antagonistów nie mogą służyć jego załagodzeniu, lecz utrwalaniu przez gromadzenie dalszych dowodów na to, iż wysiłek łagodzenia jest bezsensowny i z góry na niepowodzenie skazany. Aby uniknąć ryzyka i nie kusić licha, członkowie odrębnych plemion wychodzą z siebie, by miast rozmawiać ze sobą, mówić obok siebie – by zapobiec groźbie dialogu przez zastąpienie go serią monologów.”

Badania przeprowadzone na Łotwie wykazały, iż 53 proc. rosyjskojęzycznych mieszkańców kraju uważa się za patriotów Łotwy, ale 46 proc. – niestety nie. Aż 83 proc. rosyjskojęzycznych na Łotwie tęskni za ZSSR (w tym także ci, którzy Związku Sowieckiego nie pamiętają). „Próbowaliśmy wyjaśnić jak bardzo Łotwa jest podatna na zagrożenie hybrydowe i doszliśmy do wniosku, że jednak generalnie obie wspólnoty nie są tak ze sobą skonfliktowane, żeby dać się wykorzystać w czyichś interesach. Jednak zastanawiające jest jak mogło się stać, iż 20-letni młody człowiek, urodzony w niepodległej Łotwie, wychowany w Unii Europejskiej i korzystający ze wszystkich dóbr demokracji i wartości europejskich, nadal uważa, że Putin – to dobry lider polityczny. Bo w społeczeństwie „włączającym” ludzie o różnym pochodzeniu etnicznym czują swoją przynależność do państwa niezależnie od tego w jakim języku ojczystym mówią” — zauważa Žaneta Ozoliņa.

Mam nadzieję, że gdyby przeprowadzić podobne badania na Wileńszczyźnie liczby byłyby bardziej optymistyczne. Litwa na szczęście nie jest tak wyraziście dwuwspólnotowym krajem. Nasze równolegle światy większości i mniejszości narodowych jeszcze ze sobą współpracują, ale bez przemyślanej polityki integracyjnej będą się od siebie oddalały coraz bardziej. Niestety nie jestem pewien, czy nasze elity polityczne mają w sobie wystarczająco politycznej woli i determinacji, aby taką politykę integracyjną stworzyć. Bo „powrót do plemion”, o którym mówi Zygmunt Bauman, dotyczy nie tylko mniejszości narodowych, ale i większości narodowych, którym także marzy się małe samowystarczające państwo narodowe, a dialog rozumieją tylko jako formę wygłaszania monologów i obelg pod adresem „innych” i „obcych”. W takim państwie narodowym i exclusion, i self-exclusion mniejszości będzie się tylko pogłębiała, stając z biegiem czasu zagrożeniem i getta dla mniejszości, i dla takiego samego getta wyznawców św. Alfabetu. Bo do przeprowadzenia hybrydowego blitzkriegu i trwalej destabilizacji sytuacji wystarczy nawet stosunkowo nieduży odsetek zdeterminowanych zwolenników poglądu, iż Putin – to doskonały lider polityczny.

PODCASTY I GALERIE