Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Polskie postulaty a efekt Dunninga-Krugera

„Polskie postulaty dziś w wielu przypadkach są nie do rozwiązania i wyborca AWPL-ZChR, wydaje mi się to rozumie” – powiedział w audycji „Dzień na dwa głosy” przed kilkoma tygodniami znany litewski pisarz, publicysta i historyk Bernardas Gailius. Wynika to – jego zdaniem – z aureoli świętości jaką ma na Litwie język państwowy.

„Litewskie pojmowanie państwowości, litewski patriotyzm – i ten pseudopatriotyzm, i ten prawdziwy – są bardzo ściśle powiązane z językiem. Dlatego dla Litwina każde majsterkowanie przy kwestiach językowych wydaje się podejrzane i niebezpieczne” – uważa Gailius. Dokładnie to samo mówił przed wyborami i mówi teraz po wyborach, w tym także podczas wizyty w Warszawie, prezydent Gitanas Nausėda.

Jestem absolutnie przekonany, że gdyby Bernardasowi Gailiusowi lub Gitanasowi Nausėdzie zadać pytanie: A czy Pan sam się boi stracić tożsamość narodową z powodu oryginalnej pisowni polskich nazwisk i podwójnych nazw miejscowości? Odpowiedź byłaby przecząca. Jednak fakt, że te lęki są trochę urojone i mimowolnie kreowane, wcale nie przybliża nas do rozwiązania problemów z nimi związanych. Po prostu politycy na Litwie nie zachowują się ani racjonalnie, ani logicznie, ani wizjonersko. Chcą jedynie jak surferzy ślizgać się po falach ludzkich emocji i zapewniać sobie raz po raz reelekcje schlebiając gustom i nastrojom tłumów. Bo w odróżnieniu od intelektualistów, którzy dzielą włos na czworo, tłum nigdy nie ma wątpliwości. Ani wtedy gdy – nie przymierzając – żąda carte blanche na bicie dzieci, ani wtedy, gdy żąda natychmiastowego linczu na tym kto tę granicę pomiędzy paroma klapsami i morderstwem przekroczył. W psychologii jest to nazywane efektem Dunninga-Krugera.

Dwaj uczeni z Uniwersytetu Cornella – Justin Kruger i David Dunning – przeprowadzili w swoim czasie eksperyment. Studentów poprosili mianowicie o subiektywną ocenę tego, jak wypadli na teście z gramatyki (zanim oczywiście w ogóle powiedziano im, jakie uzyskali wyniki). Ci, którzy byli w najsłabszej grupie, w dolnych 10 proc., uważali, że wprawdzie nie będą mieli najwyższych not, ale na pewno będą w górnej połowie skali. Z kolei studenci, którzy wypadli na tych testach najlepiej uważali, że ich wyniki będą co najwyżej przeciętne. Podobnie w przypadku egzaminu z wiedzy o lotnictwie: ci, którzy wypadli najgorzej uważali, że wypadną świetnie. Ci, którzy wypadli rzeczywiście świetnie, pierwotnie uważali że wyjdzie im co najwyżej średnio. Przykłady można mnożyć. Przykładowo aż 4/5 kierowców uważa, że jeździ lepiej od 70 proc. kierowców w ogóle. W takim razie czy ktoś w ogóle jeździ źle?

Kruger i Dunning postawili więc tezę, że osoby o niskich kwalifikacjach przeceniają swoją wiedzę i umiejętności, zaś eksperci w danej dziedzinie mocno je zaniżają. To jeden z tak zwanych błędów poznawczych – specyficznych pułapek w naszym myśleniu, którym codziennie się poddajemy. Z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że efekt Dunninga-Krugera ma wpływ i na szanse zrealizowania tzw. polskich postulatów.

Eksperci, którzy doskonale zdają sobie sprawę, jak ważne jest dla relacji polsko-litewskich rozwiązanie tych symbolicznych problemów – są przekonani, że problemu nie da się rozwiązać z uwagi na przywiązanie większości do języka litewskiego. Z kolei zdominowana przez ignorantów większość jest święcie przekonana, że wprowadzenie do publicznego używania kilku literek nieistniejących w litewskim alfabecie, doprowadzi do upadku nie tylko języka litewskiego, ale i litewskiej państwowości. Brakuje im nie tylko wiedzy z zakresu polityki, lingwistyki i dyplomacji, która pozwoliłaby zrozumieć tak wagę rozwiązania problemu, jak i znikomy wpływ takiego rozwiązania na język państwowy. Brakuje im przede wszystkim umiejętności dostrzeżenia, że mają jakiekolwiek braki wiedzy w tej dziedzinie. Oczywiście sytuacja niekompetencji nie będzie trwała wiecznie. Problem zostanie rozwiązany albo rzutem na taśmę, siłą woli polityków-wizjonerów, albo powolnym, ewolucyjnym poszerzaniem wiedzy wśród szerokich mas. Niestety to ten drugi scenariusz w tej chwili wydaje się być bardziej realistyczny.

Wspomniany Bernardas Gailius prognozuje, że obecne polsko-litewskie love story może trwać wiecznie, o ile strona litewska zaakceptuje, że przy każdym spotkaniu Warszawa będzie jej przypominała o nieodrobionych pracach domowych z zakresu praw polskiej mniejszości na Litwie, zaś stronie polskiej wystarczy po raz enty przez Litwinów składane zapewnienia, że robią w tej sprawie wszystko co w ich mocy i są otwarci na dyskusję. Kto wie może w takiej najlepszej komitywie dotrwamy do momentu, gdy oryginalna pisownia nielitewskich imion i nazwisk, dwujęzyczne napisy czy używanie języka polskiego jako pomocniczego w urzędach przestanie wzbudzać jakiekolwiek kontrowersje. I wówczas praprawnuk Vytautasa Landsbergisa, jako kolejny litewski premier lub prezydent, formalnie zadekretuje rozwiązanie tych problemów…

Ten komentarz ukazał się we wtorek (20 sierpnia) w audycji polskiej litewskiej radia publicznego LRT Klasika

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!