Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Pierwszy krok ku Wileńszczyźnie marzeń

Pierwszy summit „Wileńszczyzna 2040”, który odbył się w ubiegłym roku, zebrał spore grono ekspertów lokalnych. Bo też prelegentami były osoby z pierwszych stron gazet: Bralczyk, Mistewicz, Kędzierski. Druga edycja miała charakter roboczy – gwiazdami mieli być już sami wilniucy. Mimo iż jestem jednym z pomysłodawców tego wydarzenia - miałem spore obawy, czy pomysł wypali. Jak okazało się niepotrzebnie.

W sobotę na drugi Festiwal Inicjatyw Społecznych „Wileńszczyzna 2040” stawiło się blisko 60 naukowców, dziennikarzy, ekonomistów, polityków i działaczy społecznych. Dyskusje toczyły się w dwóch panelach roboczych. Jedna grupa zastanawiała się nad tematami oświaty, kultury i języka polskiego, druga pochyliła głowy nad zagadnieniami gospodarczymi.

Niewątpliwie bardzo dobrym pomysłem było zaproszenie do moderowania dyskusji niezwiązanych z żadną wileńską frakcją dziennikarzy z Polski: Łukasza Warzechy i Michała Potockiego. Niewątpliwie sprawdził się pomysł zastosowanie do obrad forum reguły Chatham House. Zasada ta zezwala na upublicznianie informacji uzyskanych podczas niejawnych spotkań i debat pod warunkiem nieujawniania tożsamości uczestników zebrania. A więc uczestnicy summitu „Wileńszczyzna 2040” mogli w nieskrępowany sposób wygłaszać swoje sądy na temat przyszłości polskości na Litwie bez obawy, że te wypowiedzi zostaną następnie publicznie powiązane z ich imieniem i nazwiskiem.

Reguła Chatham House pomogła w dosyć łatwym zdiagnozowaniu silnych i słabych stron, szans i zagrożeń dla polskości na Wileńszczyźnie. Jak się okazało o wiele trudniejszym zadaniem jest nakreślenie wizji idealnej Wileńszczyzny, którą chcielibyśmy mieć za 20 lat. Jaka ma być szkoła polska na Litwie w 2040 roku? Cyfrowa czy tradycyjna? Polska czy polsko-litewska? Co z gwarą wileńską? Czy podstawą gospodarczą Wileńszczyzny za 20 lat ma być rolnictwo, turystyka, technologie informacyjne, a może silver economy i hodowla winogron? Jak mają wyglądać relacje z Polską, innymi regionami Litwy i władzami centralnymi? Jakie jest miejsce Wileńszczyzny w Unii Europejskiej?

Przed twórcami strategii rozwoju polskości na Litwie jeszcze długa droga, jeszcze wiele spotkań i dyskusji roboczych. Po dwóch summitach wiadomo jednak, że za 20 lat Wileńszczyzna na pewno będzie inna niż ta obecna. Niewątpliwie bardziej demokratyczna, wykształcona, zamożna. Lepiej skomunikowana tak na poziomie regionalnym, jak i krajowym czy światowym. Bardziej innowacyjna.

Przysłuchując się dyskusjom uczestników przypomniała mi się anegdotka, opisana przez znanego szwedzkiego eksperta ds. zdrowia publicznego Hansa Roslinga w książce „Factfulness”. Otóż Hans Rosling w maju 2013 roku miał okazję przemawiać podczas konferencji Unii Afrykańskiej. Podczas spotkania z kilkoma setkami najbardziej wpływowych afrykańskich kobiet, przedstawił wyniki dziesiątków lat swoich badań nad rolniczkami prowadzącymi niewielkie gospodarstwa i wyjaśnił tym wpływowym decydentkom, w jaki sposób można wyeliminować skrajne ubóstwo w Afryce w ciągu 20 lat. Był niezwykle dumny z faktu, że dostrzegł olbrzymi potencjał drzemiący w afrykańskim kontynencie. Jakież było jego zdumienie, gdy po wykładzie okazało się, że wcale… nie zachwycił słuchaczek. Ten paradoks wyjaśniła mu przewodnicząca komisji Unii Afrykańskiej Nkosazana Dlamini-Zuma.

„Ty jesteś świetnym mówcą, ale brakuje ci wizji. Mówiłeś o zlikwidowaniu skrajnej biedy, ale to jedynie początek, a ty zatrzymałeś się na tym etapie. Myślisz, że Afrykanie zadowolą się wyjściem ze skrajnego ubóstwa i życiem w umiarkowanej biedzie? Na koniec stwierdziłeś, że masz nadzieję, że twoje wnuki odwiedzą Afrykę w celach turystycznych i będą podróżować szybkimi pociągami, które planujemy zbudować. Co to za wizja? To wciąż ta sama stara wizja typowego Europejczyka. To moje wnuki odwiedzą twój kontynent, przejadą się waszymi szybkimi pociągami i odwiedzą ten egzotyczny hotel lodowy, który podobno wybudowaliście na północy Szwecji. Zdajemy sobie sprawę, że zajmie to trochę czasu. Będziemy musieli podjąć wiele mądrych decyzji i poczynić ogromne inwestycje, ale w mojej pięćdziesięcioletniej wizji Afrykanie będą turystami, których Europa będzie witać z otwartymi ramionami, a nie niechcianymi uchodźcami” – powiedziała Nkosazana.

Te słowa przypominałem sobie podczas sobotniej dyskusji niejednokrotnie. Wiem, że nasza wizja Wileńszczyzny za kilkadziesiąt lat musi być oparta na stanie obecnym, ale nie musi się oglądać na plany rządu, na możliwości finansowe. Powinna być odważna, dalekowzroczna, mierząca siły na zamiary, a nie zamiary na siły. Przełamać stereotypy, obawy, wewnętrzne hamulce w myśleniu jest trudno, ale tylko wyjście poza schemat pozwoli nam na zbudowanie Wileńszczyzny, w której będą chcieli mieszkać nasze dzieci i wnuki. Mam nadzieję, że festiwal „Wileńszczyzna 2040” – to pierwszy krok ku takiej właśnie Wileńszczyźnie!

Ten komentarz ukazał się we wtorek (24 września) w audycji polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!