Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Nazwisko „Tomaszewski” już nie gwarantuje sukcesu

Waldemar Tomaszewski kandydował na prezydenta Litwy po raz trzeci. W roku 2009 Tomaszewski zdobył 65 tys. głosów (4,7 proc.), w 2014 roku – 109 tys. (8,3 proc.), wczoraj zaledwie 56 tys. (4 proc.). To najgorszy wynik w historii jego startów w wyborach prezydenckich. W porównaniu z wyborami prezydenckimi 2014 roku Tomaszewski stracił ponad połowę głosów, zaś w Kłajpedzie - blisko 2/3. Nawet w porównaniu ze swoim pierwszym startem w 2009 roku – przy rekordowej frekwencji! - 10 tys. głosów in minus!

Zamiast przed kilkoma dniami zapowiadanego „utrzymania tendencji zwyżkowej”, Waldemar Tomaszewski potwierdził tendencje spadkowe, które od kilku lat można było zaobserwować w poparciu dla niego i jego partii. Już w ostatnich wyborach sejmowych AWPL-ZChR zdobyła o kilkanaście tysięcy głosów mniej w porównaniu z rokiem 2012, zaś tegoroczne wybory samorządowe miały wręcz posmak katastrofy, gdyż AWPL-ZChR straciła (w porównaniu z rokiem 2015) ponad 1/3 głosów. 

Wynik wyborów prezydenckich zmusza również do pesymizmu na temat wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się jednocześnie z II turą wyborów prezydenckich. Z obecnym poparciem dla Tomaszewskiego, partia nie przekracza 5-procentowego progu wyborczego. Do II tury trafili idący łeb w łeb Nausėda (30,95%) i Šimonytė (3!,13%), więc walka będzie zaciętą, kampania ostrą, mobilizacja wyborów sięgnie apogeum, a to oznacza, że frekwencja 26 maja będzie niewiele niższa od wczorajszej. Wysoka frekwencja – to zawsze problem dla AWPL-ZChR, której twardy elektorat jest zdyscyplinowany, ale nieliczny. Nie twierdzę, że Tomaszewski mandatu europoselskiego nie zdobędzie, ale sukces będzie wymagał maksymalnej koncentracji partyjnych i administracyjnych zasobów. Bo samo nazwisko „Tomaszewski” na karcie do głosowania – jak prognozowali partyjni działacze i spin doktorzy – sukcesu już nie gwarantuje.

Wyniki I tury wyborów prezydenckich dowodzą, że wbrew zapewnieniom Waldemara Tomaszewskiego, nic nie wskazuje na to, że poparcie dla niego wśród litewskojęzycznych wyborców rośnie. Poza wiejską częścią Wileńszczyzny, Wisaginią i Kłajpedą kandydat AWPL-ZChR zdobył śladowe ilości głosów. Co więcej nawet w wielu z tych okręgów, w których mniejszość polska i rosyjska stanowią znaczny odsetek mieszkańców, zanotował spadki. Np. w porównaniu z tegorocznymi wyborami samorządowymi uzyskał o 25-40 proc. niższy wynik w rejonach wileńskim i solecznickim (uważanych za bastiony AWPL-ZChR). Tomaszewski już nawet nie jest „prezydentem Wileńszczyzny”, a gadanie o zwycięstwie w „10 proc. wszystkich dzielnic wyborczych” przeszło do historii.

Przez całą kampanię prezydencką Waldemar Tomaszewski konsekwentnie pozycjonował siebie jako kandydata prorosyjskiego. Żądał natychmiastowej i bezwarunkowej normalizacji relacji z Rosją (a więc de facto kapitulacji przed Kremlem), negował uprawianie przez Moskwę agresywnej polityki wobec sąsiadów, notorycznie krytykował Ukrainę (nawet epidemię odry na Litwie uznał za dzieło „banderowców”), z pierwszą wizytą zagraniczną zamierzał udać się do Mińska, podważał znaczenie Aktu Odrodzenia Niepodległego Państwa Litewskiego. Najwyraźniej jednak tym razem tzw. efekt wstążki gieorgijewskiej nie zadziałał, rosyjskojęzyczny wyborca prawdopodobnie tym razem zagłosował na faworytów. Nie sprawdził się też scenariusz – o ile taki był – wywołania za pomocą takich wypowiedzi skandalu medialnego i postawienia się w pozycji polityka niewinnie prześladowanego przez elity. Skandalu nie było – media i konkurenci po prostu tę prorosyjską retorykę zignorowały.

Mniejszości narodowe stanowią na Litwie blisko 15 proc. ogółu mieszkańców, wynik na poziomie 4 proc. trudno uznać za satysfakcjonujący, jeśli Waldemar Tomaszewski chce uchodzić za ich niekwestionowanego lidera. Cóż to bowiem za lider, który reprezentuje zaledwie ¼ społeczności?… Tak słaby wynik w każdej innej partii doprowadziłby do przynajmniej dyskusji na temat słuszności obranej taktyki czy strategii wyborczej, kompetencji kandydata, prezesa partii i szefa sztabu wyborczego. Z obozu AWPL-ZChR słyszymy jednak tylko kolejną propagandę sukcesu: „Wyniki wstępne są pomyślne.”

W rzeczywistości wyniki wyborów prezydenckich pokazują, że nawet bez większych starań partiom ogólnokrajowym już udaje się przejąć znaczącą część polsko- i rosyjskojęzycznego elektoratu. Teraz to od nich zależy czy pójdą za ciosem i spróbują tę tendencję utrzymać. Po raz pierwszy od 20 lat to właśnie socjaldemokraci, liberałowie, konserwatyści, chłopi mają szansę stać się reprezentacją wszystkich obywateli. I Litwinów, i mniejszości narodowych. Trzeba tylko wyjść mniejszościom na spotkanie, rozwiązać najbardziej bolesne problemy, wciągnąć Polaków, Rosjan i inne narodowości do wspólnej działalności partyjnej i na rzecz Litwy. Tak niewiele i tak dużo jednocześnie.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!