Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Nawet unikalny system wymaga refleksji

„Nie nam, Polakom tutaj w Warszawie, a wam, Polakom na Wileńszczyźnie potrzebna jest szczególna refleksja nad mechanizmem zmian, który jest nieodzowny. Pewne rzeczy, które były atrakcyjne i skuteczne w latach 90-tych, dzisiaj są już rachitycznym przeżytkiem" - powiedział Mikołaj Falkowski, prezes zarządu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie" w programie „Dzień na dwa głosy" w Radiu Znad Wilii. Amen.

I w gruncie rzeczy na tym mógłbym ten tekst zakończyć. Wydaje mi się bowiem czymś oczywistym, że potrzebna jest refleksja nad stanem posiadania Polaków na Litwie. Tak w dziedzinie szkolnictwa, jak i w każdej innej. Podobnie uważam za słuszne i naturalne stwierdzenie, że to właśnie Polacy na Litwie powinni na taką refleksję się zdobyć. W zasadzie jedyne co zaskakuje, że te słowa padły dopiero z ust Mikołaja Falkowskiego, a nie któregoś z jego poprzedników, którzy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przyznawali pieniądze na projekty polskich organizacji na Litwie. Niestety wcale nie wszyscy są na taka refleksje gotowi.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą mówi polskie przysłowie. Uderz w kremlowska propagandę, a odezwą się… kresy.pl. „Łączy nas język polski i dostępność do polskiej kultury, która finalnie, w naszym przekonaniu, jest tym elementem, dzięki któremu można tworzyć pewną przeciwwagę dla popkultury rosyjskiej, tego rosyjskiego szansonu, który przecież zalewa Litwę“ – gdy Mikołaj Falkowski wypowiedział w „Dniu na dwa glosy“ te słowa – musiał się liczyć, że rosyjscy trolle zareagują nerwowo i paszkwilancko. Wyszło im, że chce przez to… zniszczyć unikalny system polskiej oświaty na Litwie (sic!).

Sukcesy i problemy

„Bardzo pragniemy zachować swój polski system oświatowy, unikalny w skali świata” – powiedziała w wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita” minister spraw wewnętrznych Litwy i jedna z liderek AWPL-ZChR Rita Tamašunienė. Wbrew temu co twierdzą kresy.pl te słowa minister wcale nie stoją w sprzeczności ze słowami Mikołaja Falkowskiego, iż „Polacy na Wileńszczyźnie mogą się zmienić, nie pozostając wyłącznie przy własnym modelu funkcjonowania, ale podpatrując sprawdzone metody funkcjonowania u innych Polaków.“ Wręcz przeciwnie te słowa nawzajem się uzupełniają!

Wchodzimy w nowy rok szkolny i akademicki posiadając 37 gimnazjów z polskim językiem nauczania, 1 polskie progimnazjum, kilkanaście szkół podstawowych, 5 szkół-przedszkoli, 1 szkołę specjalna z polskim językiem nauczania. Funkcjonują także 53 przedszkola polskie i grupy polskie w przedszkolach dwu- lub trójjęzycznych (litewskich lub rosyjskich). 47 grup przedszkolnych działa przy polskich gimnazjach lub szkołach podstawowych. Naukę po polsku prowadzi się dodatkowo w 6 centrach wielofunkcyjnych. Za sprawą Wileńskiej Filii Uniwersytetu w Białymstoku, studiów polonistycznych na Uniwersytecie Wileńskim i Uniwersytecie Witolda Wielkiego naukę w języku polskim można pobierać od przedszkola po uniwersytet.

Jednocześnie jednak poziom nauczania w większości szkół polskich na Litwie jest niższy niż średnia krajowa, w tym roku ponad 20 proc. maturzystów ze szkół polskich nie zdało egzaminu państwowego z języka litewskiego, 30 lat po odzyskaniu niepodległości jesteśmy świadkami nowej fali rusyfikacji polskiej mniejszości na Litwie, do polskich szkół uczęszcza zaledwie około połowy dzieci z polskich rodzin, tylko 8% litewskich Polaków swój język ojczysty uważa za prestiżowy.

Uczyć się od „pozytywnych dewiantów”

Dostrzegając sukcesy, z których jesteśmy dumni, musimy jednocześnie dostrzegać i problemy. Bo jeśli spoczniemy na laurach – za kilkadziesiąt lat nasz unikalny na skalę światową system polskojęzycznej oświaty przejdzie do historii. Nawet unikalne systemy i modele wymagają refleksji i notorycznej pracy nad ich modernizacją, dostosowywaniem do wyzwań nie tylko dnia dzisiejszego, ale i jutra. Oczywiście sposób na te problemy – jak słusznie zauważa Mikołaj Falkowski – będziemy musieli znaleźć my sami, tutaj na Litwie. Ale jednocześnie szukając takiego sposobu – warto podglądać rzeczy, które udały się naszym sąsiadom.

Od wielu lat dyskutując na temat polskiej oświaty na Litwie, jako przykład podawana jest Finlandia, gdzie Finowie chętnie oddają dzieci do szkół szwedzkojęzycznych, bo prezentują wyższy poziom. Ale podobnie sprawy stoją i w o wiele bliższym nam geograficznie i mentalnie Dyneburgu. „Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego w Dyneburgu to być może najlepsza perła, jaką mamy w regionie. To wzór menedżerski, wzór metodologiczny, dydaktyczny, który warto podglądać, odwiedzać i patrzyć, jak oni to robią. Tam się uczą nie tylko Polacy z Łatgalii. Tam się uczą Łotysze, Rosjanie, Hiszpanie, Anglicy, Niemcy i Kanadyjczycy – wszyscy, którzy mieszkają w Dyneburgu, traktują tę szkołę jako międzynarodową estradę, na której warto być i tam zaczynać swoją karierę” – wskazuje Mikołaj Falkowski.

„Pozytywnych dewiantów“ – jak nazywają socjologowie osoby czy instytucje, które są w stanie w niesprzyjających warunkach rozwiązywać najbardziej skomplikowane problemy i osiągać rewelacyjne wyniki – zresztą nie brakuje także na Wileńszczyźnie. Są i w Wilnie, i pod Wilnem szkoły, które rok w rok trafiają do pierwszej pięćdziesiątki najlepszych szkół na Litwie pod względem jakości nauczania. Warto i ich metody funkcjonowania podpatrywać. Bo tak ogólnie to warto się uczyć przez całe życie, żeby nadążyć za zmieniającym się światem. To słowa nie tylko moje czy Mikołaja Falkowskiego, ale i Rity Tamašunienė…

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!