Radczenko: Narkiewicz nowym Mackiewiczem?

Wiecznie uśmiechnięty Jarosław Narkiewicz miał szansę wejść do historii Litwy jako jeden z sympatyczniejszych działaczy AWPL-ZChR.Niestety wygląda na to, że wejdzie nie tylko jako jeden z najkrócej urzędujących ministrów łączności, ale i jako zamieszany w największą liczbę skandali.

Aleksander Radczenko
Radczenko: Narkiewicz nowym Mackiewiczem?

Aleksander Radczenko/Fot. Joanna Bożerodska

O ostatnim doniósł właśnie litewski nadawca publiczny LRT. W ramach śledztwa dziennikarskiego dziennikarze LRT ustalili bowiem, że przed ponad dziesięcioma laty Jarosław Narkiewicz, gdy był jeszcze wicedyrektorem administracji samorządu m. Wilna, mógł wywierać nielegalny wpływ na przebieg przetargów publicznych na remont polskich i rosyjskich szkół i przedszkoli w Wilnie (organizowanych przez tenże samorząd i będących pod osobistą kuratelą Jarosława Narkiewicza) na rzecz spółki Sodžiaus būstas, w zamian za remont domu swoich rodziców oraz inne usługi.

Przynajmniej właściciel tej (obecnie bankrutującej) spółki budowlanej Aleksandr Ribniko w taką wersję podał w rozmowie z LRT: Narkiewicz informował go o przetargach na remont szkół i przedszkoli w Wilnie oraz rejonie trockim (w którym wicedyrektorem samorządowej administracji była w owym czasie żona Jarosława Narkiewicza) i pomagał je wygrać, zaś w zamian biznesmen wyremontował dom rodziców Narkiewicza oraz uzbroił działki córek polityka AWPL-ZChR. W czasach, gdy Wilnem i rejonem trockim współrządzili Narkiewiczowie Sodžiausbūstas wygrał w tych samorządach kilkanaście przetargów publicznych, które kosztowały litewskiego podatnika ponad milion euro, jednak –znowuż jak twierdzi Ribnikow – 10 proc. tej sumy wróciły do Narkiewicza za sprawą wspomnianych usług budowlanych, które ani Jarosław Narkiewicz, ani jego krewni nigdy nie opłacili. W 2015 roku bankrutujący Sodžiaus būstas odsprzedał dług z tytułu tych usług (sięgający 128 tysięcy euro) windykatorom.

Co więcej, jak ustalili dziennikarze, Sodžiaus būstas wykonywał prace remontowe i renowacyjne w wileńskich i trockich szkołach z nauczaniem w języku polskim także na zlecenie „Wspólnoty Polskiej” i za pieniądze polskiego podatnika. Wartość tych kontraktów, na które (jak sugerują dziennikarze LRT) również mógł pośrednio mieć wpływ Jarosław Narkiewicz, opiewa na co najmniej setki tysięcy, jeśli nie miliony euro.

Różnie ten najnowszy skandal jest komentowany. Premier Saulius Skvernelis nazwał go „bajeczką”, Ramūnas Karbauskis stwierdził, że „wątpi w każde śledztwo dziennikarskie LRT”, z kolei prezydent Gitanas Nausėda potraktował informacje bardzo poważnie i po raz kolejny zaapelował o dymisję ministra Narkiewicza. Opozycja także żąda dymisji ministra, a internauci zaczynają porównywać sprawę Narkiewicza z aferą innego posła AWPL-ZChR – prezesa Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza.

Oczywiście nie należy się z takimi daleko idącymi wnioskami się spieszyć, gdyż zasady domniemania niewinności jeszcze nikt na Litwie nie odmienił, a i są pewne różnice w tych dwóch sprawach. W przypadku Michała Mackiewicza i prawdopodobnie podrobionych faktur na rozliczanie dotacji z Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie – Fundacja przedstawiła dowody na stawiane zarzuty, polska prokuratura oficjalnie rozpoczęła dochodzenie, zaś Michał Mackiewicz ukrył się przed przesłuchaniem prokuratorskim za litewskim obywatelstwem i immunitetem poselskim, a więc niejako pośrednio do zarzutów się przyznał.

Jarosław Narkiewicz przed litewską prokuraturą się nie ukrywa. Więcej – prokuratura mu tymczasem żadnych zarzutów nie postawiła i na przesłuchania jeszcze nie wzywała. Sprawę bada litewska służba antykorupcyjna STT. Poza tym Jarosław Narkiewicz zarzutystawiane przez właściciela Sodžiaus būstas odpiera. Nie mogę powiedzieć, że wszystkie jego odpowiedzi mnie przekonują. Szczególnie, gdy próbuje wywinąć się nawet ze znajomości z Ribnikowym, gdy tymczasem zgromadzane przez dziennikarzy dowody wskazują, że jednak jakieś – bliższe lub dalsze, mniej lub bardziej przejrzyste – relacje czy też interesy go z właścicielem Sodžiaus būstas łączyły. Ba, Narkiewiczowie są rodzicami chrzestnymi córki Ribnikowa! Jednak nie wszystko i w oskarżeniach biznesmena wydaje mi się wewnętrznie spójne i logiczne. Warto więc się nie spieszyć z osądzaniem i cierpliwie czekać na dalszy rozwój sytuacji.

Jedno jest pewne: tym razem Narkiewiczowi postawiono zarzuty o wiele poważniejsze od zjedzenia bezpłatnego kotleta w Abu Zabi i w zbliżającej się kampanii wyborczej Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związkowi Chrześcijańskich Rodzin będzie teraz o wiele trudniejprzeforsować swoją tradycyjną mantrę o „partii niezamieszanej w żadne skandale”. W ostatnich latach na brak skandali z udziałem polityków AWPL-ZChR narzekać nie możemy…

PODCASTY I GALERIE