Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Greta Thunberg – to nasze wspólne sumienie

Aktywistka proekologiczna Greta Thunberg jest od roku na językach całego świata. M.in. dlatego, że młoda Szwedka ma spore szanse na tegoroczną Pokojową Nagrodę Nobla. Jednak to, co w tych dyskusjach mnie najbardziej przeraża – to nawet nie chamstwo jej oponentów, tylko jak łatwo dorośli zapominają o swoim dzieciństwie.

Bo najczęstszy zarzut, jaki pada ze strony klimatycznych negocjonistów wobec Grety Thunberg to, że została zmanipulowana przez dorosłych, że ją oszukali rodzice-aktywiści, że stoi za nią jakiś spisek Greenpeace i innych radykalnych ekologów, że niewymienieni z nazwy lobbyści piszą dla niej przemówienia, a sama Greta jest po prostu chorym dzieckiem, które „ciemne siły” sprzeciwiające się radosnej bachanalii hiperkonsumpcji, niecnie wykorzystują.

Znany litewski politolog Nerijus Maliukevičius napisał na swoim profilu na Facebooku: „Greta Thunberg rzeczywiście jest fenomenem – ona jest zwierciadłem, w którym się przyglądamy sobie” i zacytował kilka postów na jej temat, które znalazł w ciągu 5 minut na portalach społecznościowych w litewskim Internecie. „Po raz pierwszy zechciało mi się rzucić w dziecko kamieniem” – napisał niejaki Darijus Brizgys. „Mam pomysł. Znajdźmy jakąś niepełnoletnia idiotkę i wyślijmy ją na konferencje międzynarodowe. A? Powinno pomoc?” – pisze Justas Juškevičius. „Twarzyczka nijaka… Taką trzeba oddać pod opiekę poważnych lekarzy” – uważa z kolei Polina Ribokienė. „Ależ odstraszający pyszczek?!” – wtóruje jej znany litewski publicysta alt-prawicowy Audrius Bačiulis.

Najstraszniejsze w tym wszystkim jest nawet nie używanie chamskich argumentów ad homini, tylko fakt, jak szybko dorośli zapomnieli, jakimi byli w wieku Grety Thunberg. Ja akurat jestem już osobą dosyć starą, ale siebie sprzed 30 lat doskonale pamiętam. I pamiętam, że byłem jako nastolatek o wiele bardziej radykalny niż Greta Thunberg. I ten cały mój radykalizm wcale nie wynikał z jakichś manipulacji rodziców czy niemieckich lobbystów. Był naturalnym buntem nastolatka przeciwko systemowi. Taki bunt, jeśli jest skierowany nie na samodestrukcję za pomocą narkotyków czy alkoholu, tylko na destrukcję zastanego porządku, wydaje mi się jest godny pochwały nie zważając na to, jak bardzo jest naiwny. Bo właśnie młodzieżowy bunt pompuje siły w różnego rodzaju oddolne inicjatywy i ruchy oraz zmusza świat do notorycznego samo naprawiania się i postępu. Cieszę się, że Greta Thunberg ma dziś Facebooka, Twittera, YouTube’a i nie musi swoimi radykalnymi poglądami dzielić się z co najwyżej kilkoma osobami na koncercie punkowym czy łamach niszowego anarchistycznego zine’a. Jak 30 lat temu przypadło w udziale mi.

Tak więc ponieważ mam jeszcze dobrą pamięć, doskonale rozumiem Gretę Thunberg. Podobnie jak rozumiem, dlaczego wzbudza taką nienawiść. „Ludzie są chorzy, ludzie umierają, a wy potraficie tylko mówić o pieniądzach i snuć fantazje o nieskończonym wzroście gospodarczym. Jak możecie? Młodzi ludzie zaczynają rozumieć waszą zdradę i nie pozwolimy wam od tego uciec. Ukradliście moje marzenia i moje dzieciństwo swoim pustosłowiem. Jak śmieliście!” — wykrzyczała Greta w twarz możnym tego świata w Nowym Jorku. To nie mogło się spodobać nikomu, ale szczególnie nam, mieszkańcom Europy Wschodniej. Dopiero co się wyrwaliśmy z postsocjalistycznej nędzy, dopiero uciułaliśmy na samochód z salonu, wakacje w Grecji i olbrzymi dom na kredyt, a tu zjawia się jakaś małolata z zamożnej Szwecji i śmie twierdzić, że tak żyć dalej się nie da. Na stos z nią!

To że doskonale Gretę Thunberg rozumiem wcale nie oznacza, że nie rozumiem, że radykalne ruchy proekologiczne ją wykorzystują do własnych celów. To że doskonale Grete Thunberg rozumiem wcale nie oznacza, że się z nią zgadzam we wszystkim. Moim zdaniem, nie ulega ŻADNYM wątpliwościom, że klimat na świecie się zmienia, postępuje globalne ocieplenie (nie trzeba być naukowcem, wystarczy spojrzeć za okno). Co więcej nie ulega ŻADNYM wątpliwości, że klimat się zmienia na skutek działalności człowieka. Amerykański naukowiec James Lawrence Powell przeanalizował 54 tysiące artykułów naukowych na temat zmiany klimatu, tylko w 31 (sic!) z nich poddano wątpliwości twierdzenie, że klimat się zmienia z przyczyn antropogenicznych. Tak więc twierdzenie alt-prawicowych bohaterów komiksów, że nie ma naukowych dowodów na zgubny wpływ działalności człowieka na klimat, że wśród naukowców są różne opinie na ten temat, są kłamstwem. 99,94 proc. naukowców wskazuje, że za globalnym ociepleniem stoi człowiek. Jest to wyższy procent wiarygodności niż w badaniach DNA.

Oczywiście, że totalna zagłada planety, jaką wieszczy Greta Thunberg, to tylko jeden z możliwych i najczarniejszy scenariusz. Są też inne, bardziej realistyczne. Moim zdaniem dyskutując na temat przeciwdziałania zmianom klimatu należy rozpatrywać każdy, a nie skupiać się na tych najbardziej pesymistycznych. Ale przede wszystkim należy pamiętać, że wspólny wysiłek ludzkości już niejednokrotnie ratował świat przed zagładą: nieważne czy chodzi o wojnę termojądrową czy dziurę ozonową. Dlatego traktuję Gretę Thunberg nie jako proroka, którego prognozy są jedynie słuszne, nie jako Mesjasza, który głosi prawdy objawione i niepodlegające żadnym dyskusjom, tylko jako nasze wspólne sumienie. A sumienie niestety czasami musi krzyczeć, żebyśmy go wysłuchali…

Ten komentarz ukazał się we wtorek (8 października) w audycji polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!