Radczenko: Czy w noc wigilijną politycy powiedzą prawdę?

Jutro Wigilia. O północy zwierzęta przemówią ludzkim głosem, twierdzi tradycja ludowa. Kto wie może przy tej świątecznej okazji i nasi politycy powiedzą prawdę?

Aleksander Radczenko
Radczenko: Czy w noc wigilijną politycy powiedzą prawdę?

Fot. Roman Niedźwiecki

Mówiłem i pisałem o tym niejednokrotnie: jestem zwolennikiem tak podatku bankowego, jak i podatku od obrotów sieci handlowych. Akurat co do projektów, zgłoszonych przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin, mam stosunek sceptyczny. Zbyt wielu ekspertów – tak prawicowych, jak i lewicowych – ma wobec nich zbyt wiele zarzutów, zaś Waldemar Tomaszewski mylący aktywa bankowe z pasywami wcale nie wygląda na kogoś, kto byłby w stanie te wątpliwości skutecznie rozwiać. Ale sam pomysł popieram, gdyż nawet jeśli pójdziemy za przykładem Estończyków i zlikwidujemy „folwark zwierzęcy” w dziedzinie podatków, nie wystarczy nam pieniędzy na takie podwyżki emerytur, zasiłków, wynagrodzeń w sektorze publicznym, które zlikwidowałyby kilkudziesięcioprocentową strefę ubóstwa na Litwie. Potrzebujemy na to więcej pieniędzy, a więc i nowych źródeł dochodów budżetowych.

+ 50 centów na państwo dobrobytu

Jednocześnie jednak chciałbym, żeby Waldemar Tomaszewski, Zbigniew Jedziński, Tomas Tomilinas mówiąc „A” (że potrzebujemy nowych podatków), powiedzieli i „B”. Tak, nowe podatki oznaczają i wyższe ceny towarów w supermarketach oraz wyższe ceny usług bankowych i wyższe oprocentowanie kredytów. Wzrost cen nie będzie oszałamiający. Np. w przypadku cen towarów w sklepach prawdopodobnie wyniósłby zapewne około 1 proc.. A więc jeśli obecnie wydajecie podczas cotygodniowych zakupów w Maximie, Rimi czy Norfie 50 euro — po wprowadzeniu podatku od obrotów sieci handlowych zapłacicie o 50 eurocentów więcej. Czy jesteśmy gotowi to zaakceptować w ramach – obiecanego przez Gitanasa Nausėdę – „państwa dobrobytu”? Ja jestem gotów na takie „wyrzeczenie”, jeśli moi rodzice dostaną wyższą emeryturę, a mój brat – wyższy zasiłek na dziecko. Ale każdy na to pytanie powinien odpowiedzieć samodzielnie.

Podobnie jestem zwolennikiem obniżenia progu wyborczego. Przede wszystkim z uwagi na mniejszości narodowe. Nie wierzę bowiem, że na Litwie w jakiejkolwiek przewidywalnej przyszłości możliwy jest konsensus polityczny, w ramach którego uda się zlikwidować próg wyborczy dla partii reprezentujących mniejszości narodowe. Natomiast przy progu wyborczym oscylującym wokół 5 proc. i wyżej – nie ma żadnych szans na powstanie jakichkolwiek polskich czy rosyjskich alternatyw politycznych dla AWPL-ZChR. Ba, prawdopodobnie bez obniżenia progu wyborczego w wyborach sejmowych w przyszłym roku nawet partia Waldemara Tomaszewskiego do spółki z rosyjskimi satelitami do Sejmu się nie dostanie. Po prostu mniejszości narodowych jest na Litwie za mało, żeby mogły na równi konkurować z partiami ogólnokrajowymi.

Więcej demokracji i więcej chaosu

Przegłosowane przed dwoma tygodniami przez litewski parlament poprawki do ordynacji sejmowej, które obniżały próg wyborczy do 3 proc. dla partii politycznych oraz komitetów wyborczych oraz do 5 proc. dla koalicji wyborczych, w moim odczuciu, są całkiem sensowne. Nie przekonuje mnie załamywanie rąk przez litewskich politologów nad upadkiem litewskiej demokracji z tego powodu ani krokodyle łzy największych graczy politycznych, że będą musieli dogadywać się w listopadzie 2020 roku nie z dwoma tylko z pięcioma koalicjantami, żeby utworzyć rząd. W Holandii, w której próg wyborczy praktycznie nie istnieje, do parlamentu w roku 2017 dostało się 13 (!) ugrupowań i jakoś się w sprawie koalicji rządowej dogadali. Co prawda po 208 dniach dyskusji…

Jednocześnie jednak i w tym przypadku mówiąc „A” należy powiedzieć i „B”. Niższy próg wyborcza oznacza — przy dzisiejszym poziomie litewskiej kultury politycznej — i wyższy poziom chaosu w parlamencie. Już w chwili obecnej, przy progu wyborczym wynoszącym odpowiednio 5 i 7 proc., mamy w Sejmie totalny bezład. Obniżenie progu wyborczego niewątpliwie ten chaos powiększy. Co więcej do parlamentu dostaną się nie tylko partie mniejszości narodowych i mnożące się jak króliki partie liberalne, ale i ugrupowania skrajnych litewskich nacjonalistów, narodowców, eurosceptyków i innych prokremlowskich „watników”. A więc prawo stanowione przez nasz Sejm stanie się jeszcze bardziej nieprzewidywalne i wcale niekoniecznie bardziej jakościowe czy bardziej przychylne mniejszościom. Czy jesteśmy gotowi to ryzyko zaakceptować w ramach – obiecanej przez Ramūnasa Karbauskisa – „większej demokracji”? Każdy na to pytanie powinien odpowiedzieć znowuż we własnym zakresie.

Dziś już wiadomo, że prawdopodobnie ani podatku bankowego, ani podatku od obrotów sieci handlowych, ani niższego progu wyborczego tymczasem nie będzie. Z jednych pomysłów rządzący zrezygnowali sami, inne zawetował prezydent Gitanas Nausėda. Może i dobrze. Jak już wspomniałem jestem zwolennikiem tych rozwiązań, ale nie ma co ukrywać, że wymagają one o wiele dłuższej i poważniejszej dyskusji. Być może o wiele lepszym rozwiązaniem od podatku bankowego i od supermarketów jest po prostu wyższy podatek dochodowy dla wszystkich przedsiębiorstw? Być może obniżce progu wyborczego powinna towarzyszyć likwidacja okręgów jednomandatowych? Być może próg należy obniżyć o jeden, a nie dwa punkty procentowe? Warto te kwestie przedyskutować. Ale przede wszystkim warto, żeby podczas tych dyskusji, a nie tylko w noc wigilijną, politycy mówili prawdę.

PODCASTY I GALERIE