Opinie
Aleksander Radczenko

Radczenko: Czy góra urodziła tylko dwóch ministrów?

„Prezydent życzył, że jeśli kandydat zostanie mianowany, będzie miał dobrą okazję do wykazania się dojrzałością i gotowością reprezentowania interesów całego państwa, a nie tylko poszczególnych grup” — powiedział doradca prezydenta Jarosław Niewierowicz po spotkaniu Gitanasa Nausėdy z kandydatem na ministra łączności Jarosławem Narkiewiczem. I w niektórych mediach polskich rozpętała się burza.

A ścisłej: shitstorm.

Jak śmiał Gitanas Nausėda wyrazić nawet cień wątpliwości, że Narkiewicz będzie reprezentował nie interesy wszystkich obywateli? Dlaczego wyróżnił tylko Polaka i interesy polskiej mniejszości narodowej? Ja osobiście usłyszałem w słowach prezydenta, przekazanych przez Jarosława Niewierowicza, coś zupełnie innego. AWPL-ZChR – partia delegująca Jarosława Narkiewicza, który w zasadzie nie ma najmniejszego doświadczenia w dziedzinach należących do resortu łączności — od wielu lat w kontekście Ministerstwa Łączności podkreślała tylko jedną kwestię: zwiększenie dofinansowania dla dróg lokalnych na Wileńszczyźnie. Niewątpliwie jest to kwestia ważna, jednak w kontekście wyzwań stojących przed resortem, który nadzoruje nie tylko drogi samochodowe, ale i koleje, transport wodny, lotniczy, lotniska, pocztę oraz technologie informacyjne, na pewno nie najważniejsza.

Przypuszczam, że Gitanas Nausėda mówiąc o „reprezentowaniu interesów całego państwa, a nie tylko poszczególnych grup” to właśnie miał na myśli. Zachęcał Narkiewicza, żeby nie stał się ministrem jednego problemu, wyrazicielem jedynie partykularnych interesów finansowych swojego ugrupowania. Gdyby prezydent rzeczywiście miał w swojej wypowiedzi na myśli interesy polskiej mniejszości narodowej, to podobną przestrogę skierowałby także wobec Rity Tamašunienė. Szczególnie że jako minister spraw wewnętrznych (w odróżnieniu od ministra łączności) będzie miała po części wpływ na kwestie ważne dla mniejszości narodowych. Na przykład na regulacje prawne związane z używaniem języków mniejszości narodowych w komunikacji obywateli z urzędami i instytucjami państwowymi oraz samorządowymi czy też w dziedzinie nazewnictwa ulic i miejscowości. Takich jednak słów Tamašunienė od prezydenta nie usłyszała.

Przed miesiącem, gdy AWPL-ZChR postanowiła dołączyć do koalicji rządowej, napisałem: „Dotychczas Waldemar Tomaszewski wybierał kandydatów na stanowiska ministerskie i wiceministerskie niezwykle pieczołowicie. W zasadzie poza przypadkiem Renaty Cytackiej, która ewidentnie czuła się w Ministerstwie Energetyki nieswojo, wszyscy dotychczasowi polityczni delegaci AWPL-ZChR w strukturach rządowych – zaczynając na Janie Dzilbo i kończąc na Arturze Ludkowskim – byli osobami, co do których kompetencji nikt nie miał żadnych wątpliwości. Mam nadzieję, że dokładnie te same kryteria kompetencji, doświadczenia i uczciwości Waldemar Tomaszewski zastosuje i dobierając ministrów oraz wiceministrów tym razem.“

Gdy teraz przyglądam się osobom zgłoszonym przez Waldemara Tomaszewskiego na ministrów mam wrażenie, że tym razem lider AWPL-ZChR wybrał jakiś wariant pośredni. Ani Rita Tamašunienė nie ma większych kompetencji w dziedzinie spraw wewnętrznych, ani Jarosław Narkiewicz nie może się poszczycić doświadczeniem w dziedzinie łączności.

Z drugiej jednak strony żaden z nich nie wzbudza też i jakiejś szczególnej alergii. Tacy idealni kandydaci, żeby dotrwać do wyborów parlamentarnych i wpisać sobie do CV „byłem ministrem“. Nie należy się po nich spodziewać jakichś wywracających resorty do góry nogami reform (z braku doświadczenia ich sukcesy na stanowiskach będą zależały w dużym stopniu od kompetencji wiceministrów i doradców, a i tu ławka rezerwowych AWPL-ZChR jest niezwykle krótka), ale i wstydu (raczej) nie przyniosą. Z jednej strony lojalni wobec Litwy, co podkreślił Gitanas Nausėda (Rita Tamašunienė na przykład w czerwcu głosowała przeciwko przywróceniu Rosji prawa głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, co wywołało negatywną reakcję sojusznika AWPL-ZChR – Aliansu Rosjan), z drugiej strony – lojalni wobec Waldemara Tomaszewskiego i notorycznie tę swoją lojalność publicznie podkreślający. „Wierni żołnierze partii“ – jak zwykł mawiać jeden z posłów AWPL-ZChR. No i at last but not at least: Rita Tamašunienė będzie zapewne najpiękniejszym ministrem spraw wewnętrznych w historii tego resortu, zaś Jarosław Narkiewicz – najweselszym szefem resortu łączności ever. Na bezrybiu i… to się liczy.

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin nigdy nie miała tak potężnych wpływów politycznych, jakie ma obecnie. Jest częścią koalicji rządowej bez której funkcjonowanie rządu jest niemożliwe. Ma dwa stanowiska ministerskie, Polacy są doradcami premiera, ministra kultury, ministra oświaty, nauki i sportu, AWPL-ZChR na pewno dostanie też kilka ważnych stanowisk sejmowych, wiceministerskich, doradczych. Prawdopodobnie taka sytuacja już nigdy się nie powtórzy. Najwyższy czas, aby załatwić nie tylko większe dofinansowanie dla dróg lokalnych, ale i wcielić w życie tzw. postulaty Polaków na Litwie. Niestety obawiam się, że akurat w tej dziedzinie nie wiele się zmieni skoro w ramach uzgadniania umowy koalicyjnej te kwestie nawet nie były podnoszone. Wygląda na to, że przysłowiowa góra urodziła tym razem tylko dwóch ministrów i (zapisane w umowie koalicyjnej) bliżej niesprecyzowane dążenie do „urzeczywistnienia założeń Ramowej Konwencji Ochrony Mniejszości Narodowych”…

Ten komentarz ukazał się we wtorek (13 sierpnia) w audycji polskiej litewskiej radia publicznego LRT Klasika

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!