• Opinie
  • 8 listopada, 2016 6:06

Radczenko: AWPL-ZChR ma całkowitą rację nie wchodząc w formalną koalicję

Pomyliłem się. Do ostatniej chwili uważałem, że koalicja centroprawicowa (Związku Chłopów i Zielonych z konserwatystami) jest bardziej realistyczna.

Aleksander Radczenko
Radczenko: AWPL-ZChR ma całkowitą rację nie wchodząc w formalną koalicję

Fot. Joanna Bożerodska

Stabilna większość, zbieżność światopoglądowa, poparcie ośrodka prezydenckiego. A jednak, przynajmniej oficjalnie, takiej koalicji nie będzie. Z drugiej strony pomyliłem się wcale nie tak znacznie, bo jednak zwrot w prawo nastąpił. Nie oszukujmy się faktem, iż mniejszym partnerem koalicyjnym w nowym rządzie są socjaldemokraci. Wkraczamy właśnie w epokę wielobiegunowej Litwy. Kwestiami społecznymi i gospodarczymi będzie się owszem zajmowała formalna koalicja Związku Chłopów i Zielonych i socjaldemokratów, ale kwestiami światopoglądowymi (a więc i tzw. polskimi postulatami) —nieformalne i ponadpartyjne koalicje układane w Sejmie ad hoc. Koalicje, które najczęściej będą miały charakter narodowy i zachowawczy. To nie będzie klasyczny układ z jedną czy dwoma dominującymi i w rządzie, i w parlamencie partiami, ani równie klasyczny układ koalicyjny, w którym jeden mniejszy partner koalicyjny jest tzw. języczkiem u wagi. To będzie układ w którym wag jest bez liku i bez liku jest języczków u tych wag.

Jest to dla litewskich Polaków i szansa, i zagrożenie. Szansa, bo posiadając zdolnych negocjatorów i umiejętnie kreując nastroje społeczne w takim wielobiegunowym systemie politycznym łatwiej jest ułożyć koalicję na rzecz realizacji najbardziej medialnych polskich postulatów; zagrożenie, bo jeszcze łatwiej w takiej politycznej rzeczywistości jest ułożyć koalicję przeciwko polskim postulatom.

Uważam, że AWPL-ZChR ma całkowitą rację nie wchodząc w formalną koalicję ze Związkiem Chłopów i Zielonych (trudno wyobrazić polską partię w jednej koalicji z Eugenijusem Jovaišą z Tłoki na rzecz języka litewskiego, chociaż na Litwie, a i w historii AWPL i dziwniejsze rzeczy się zdarzały), ale i nie opowiada się po stronie antyrządowej opozycji. Rzeczywiście oficjalne stanowisko „zielonych chłopów” wobec najbardziej medialnych polskich postulatów (oryginalna pisownia imion i nazwisk, Ustawa o mniejszościach narodowych) jest nieprzechylne, jednak sporą część ich frakcji sejmowej stanowią osoby partyjne i bezpartyjne o liberalnym światopoglądzie (np. Virgilijus Poderys, Virginija Vingrienė, Tomas Tomilinas, Saulius Skvernelis, Dovilė Šakalienė i wielu innych), o których poparcie dla polskich postulatów można i trzeba zabiegać. Podobnie jak o poparcie w tej sprawie posłów innych ugrupowań: prorządowych i opozycyjnych. Czy stworzenie takiej ponadpartyjnej koalicji na rzecz np. oryginalnej pisowni nielitewskich imion i nazwisk jest możliwe? Znając dotychczasowe osiągnięcia dyplomatyczne posłów z frakcji AWPL-ZChR — trudno być optymistą. Ale — jak mawiał trener Kazimierz Górski — dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.

Poza tym Tomas Tomilinas, wiceprzewodniczący Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, niejednokrotnie zapowiadał, że w innych kwestiach — już nie symbolicznych, tylko jak najbardziej praktycznych — można liczyć na przychylność nowego rządu wobec polskich postulatów. Przede wszystkim chodzi o zachowanie polskich szkół i zwiększenie nakładów finansowych na nie. „Ze swojej strony powiedziałbym, że pierwszym problemem Polaków na Litwie są szkoły. Cieszę się z punktu w programie socjaldemokratów, który mówi, że trzeba zwiększyć finansowanie dla szkół mniejszości narodowych. Zgadzam się z tym i myślę, że w naszym programie koalicyjnym będzie ten punkt. Sądzę, że wizja polskiej szkoły powinna być taka: żeby były aż tak dobre, o tak wysokiej jakości, że nawet rodziny litewskie czy rosyjskie chciałyby oddawać dzieci do tych szkół” – mówił Tomilinas w „Salonie Politycznym” radia „Znad Wilii”. Czy to wystarczy do przełamania impasu w stosunkach z Polską, zapowiadanego przez R.Karbauskisa i S.Skvernelisa? Paradoks problemów symbolicznych polega na tym, że nie mając rzeczywistego wpływu na życie ludzi i państw, mają olbrzymi wpływ na relacje między nimi. Natomiast niewątpliwie byłby to krok w dobrym kierunku, jeśli chodzi o sytuację Polaków na Litwie i szansę na przetrwanie polskości na tych terenach. Bo polskość tu przetrwa nie z powodu „w” w nazwisku i dwujęzycznych tabliczek, tylko jeśli będzie atrakcyjna. W tym przede wszystkim jeśli atrakcyjna będzie polska szkoła.

PODCASTY I GALERIE