Opinie
Antoni Radczenko

Przykręcanie śruby wzmacnia sojusz polsko –rosyjski?

Ostatni wynik w wyborach prezydenckich Waldemara Tomaszewskiego wywołał zaniepokojenie na litewskiej scenie politycznej. Liderowi Akcji Wyborczej udało się zyskać grubo ponad 8 proc. głosów wyborców, w ten sposób Tomaszewski faktycznie podwoił swój wynik z poprzednich wyborów.

Sukces Tomaszewskiego w dużym stopniu zależał od głosów osób rosyjskojęzycznych. Pod adres polityka posypały się oskarżenia w prowadzeniu polityki prokremlowskiej. Niektórzy, po tym jak lider AWPL pojawił się na obchodach 9 maja z wstążką Św. Jerzego, oskarżyli go o zdradzenie polskich ideałów. Trzeba jednak pamiętać, że sojusz z Rosjanami tak naprawdę nie jest czymś nowym. „Sojusz AWPL z Aliansem Rosjan istnieje już od dłuższego czasu. Do tej pory politycy z tych dwóch organizacji nie wykazywali jednak większego zainteresowania rosyjskimi głosami. Do ostatnich wyborów prezydenckich głównymi wyborcami byli Polacy. Nie tylko z Wileńszczyzny, ale zamieszkali także w innych rejonach Litwy” – wyjaśnił zw.lt Jacek Komar, znany polski publicysta na Litwie.

Atomizacja społeczeństwa

Podobnego zdania jest również inny polski publicysta i dziennikarz na Litwie Tadeusz Andrzejewski. „AWPL od wielu kadencji współpracuje ze wszystkimi mniejszościami. Rosjanie są największą mniejszością, dlatego jest koalicja, ale zawsze na listach są przedstawiciele mniejszych mniejszości narodowych, są też przedstawiciele litewskiej wspólnoty. To jest taka strategia, aby łączyć ludzi” – podkreślił T. Andrzejewski.

 

Do tej pory politycy z tych dwóch organizacji nie wykazywali jednak większego zainteresowania rosyjskimi głosami

Z pewnością na wynik i na sojusz z mniejszością rosyjską miała wpływ prowadzona polityka przez władze litewskie. Od lat nie są rozwiązane kwestie dotyczące oryginalnej pisowni nazwisk osób nie będących narodowości litewskiej, dwujęzycznych napisów ulic i miejscowości. Mocno zantagonizowały społeczeństwo poprawki do Ustawy o oświacie, którą Polacy i przedstawiciele innych mniejszości narodowościowych uważają za dyskryminujące. Od lat przeciąga się zwrot ziemi prawowitym obywatelom, zwłaszcza w okolicach litewskiej stolicy, gdzie nadal Polacy stanowią większość.

Te kwestie de facto stały się podstawą konfliktu między Wilnem i Warszawą. Polska strona zarzuca Litwie, że nie wywiązała się ze swych zobowiązań, a Polska dawno to uczyniła. „To jest skutek pewnej atomizacji społeczeństwa. Część społeczeństwa zaczyna rozumieć, że ten model integracji, który próbuje narzucić część elity politycznej mniejszościom narodowym, można umownie nazwać „łotewskim” modelem i jest opresyjny, nie odpowiada mniejszościom narodowym. Widzimy, że pewne prawa, które były, teraz są zabierane. Ludzie to dostrzegają i rozumieją, aby te gwarancje, które mieliśmy wcześniej i które istnieją w całej Europie są potrzebne, bo dodają poczucie stabilności i pewności. Zezwalają na zachowanie swojej kultury, tradycji i oświaty. Takie gwarancje daje AWPL. Wzrasta więc poparcie dla takiego programu. AWPL ma też polityków, którzy nie są skorumpowani, starają się prowadzić uczciwą politykę. Wszystko to sprawia, że poparcie wzrasta” – wytłumaczył w rozmowie z zw.lt wzrost popularności AWPL Andrzejewski.

Czy litewscy politycy staną po stronie nielitewskojęzycznego elektoratu?

J. Komar ma bardzo zbieżne zdanie w tych kwestiach. Na prośbę redakcji przysłał krótki komentarz dotyczący zaistniałej sytuacji:

W kontekście wyborów prezydenckich wszyscy porównują obecny wynik Waldemara Tomaszewskiego z tym z poprzednich wyborów. I oczywiście są zaskoczeni. A przecież minęło 5 lat, w trakcie, których wydarzyło się wiele rzeczy. Także ostatnie wybory samorządowe z 2011 r. i parlamentarne wyraźnie wskazywały, że mimo zasoby polskiego wyborcy zbliżają się do górnej granicy. Należało szukać nowych pomysłów. Okazało się jednak, że rezerwy znajdują się wśród wyborców rosyjskojęzycznych. Do tej pory partie litewskie, przede wszystkim lewicy i środka starały się zdobyć rosyjskiego wyborcę hasłami równości społecznej i zwiększonej opieki socjalnej. Głosiły także hasła współpracy z Rosją i rozumienie jej interesów na Litwie. Jednak ta ich prorosyjskość nie była aż taka jasno określona. Wystarczyło, że prawica zaczynała nakręcać fale krytyki i pozostałe partie prześcigały się w deklaracjach o swojej twardej postawie wobec Rosji. Tak właśnie stało się z kryzysem ukraińskim. Wszyscy jednogłośnie potępili postępowanie Rosji na Ukrainie. Głośno rozprawiano o zaostrzeniu sankcji wobec Rosji. Każdy, kto ośmielił się wyłamać z tego chóru, był piętnowany, jako wróg Litwy.

Rosjanie, szczególnie to starsze pokolenie, które zresztą często słabo mówi po litewsku i czuje silne związki ze swoją macierzą byli rozczarowani. Tym bardziej, że bardziej ufali rosyjskiej telewizji niż litewskim programom informacyjnym.

I właśnie taką sytuację wykorzystał Waldemar Tomaszewski. Jasno i głośno powiedział to, co chcieli usłyszeć litewscy Rosjanie. Ostatnie tygodnie kampanii wyborczej były skierowane prawie wyłącznie do nich. Wiadomo, twardy i wierny elektorat polski i tak zagłosuje na „swojego”. I zagłosował, gdyż wciąż przeciętny Polak mieszkający na Wileńszczyźnie uważa, że nie ma alternatywy wśród litewskich polityków.

Zobaczymy na ile starczy im odwagi, aby stanąć po stronie, jakby tam nie było, rozczarowanego elektoratu nie-litewskojęzycznego

W najbliższą niedziele II tura wyborów prezydenckich i wybory do Europarlamentu. Jestem przekonany, że Waldemar Tomaszewski nie myślał poważnie, że zostanie prezydentem Litwy. Kandydowanie pomogło mu jednak wydłużyć kampanię wyborczą do Europarlamentu i skupić uwagę ewentualnych wyborców na jego osobie i jego partii. Ważniejsze jest chyba jednak to, że kampania prezydencka pozwoliła na sformowanie nowego jądra wyborców. Sama kampania do Europarlamentu nie wystarczyłaby. Choćby, dlatego, że w tej kampanii temat Rosji i stosunku Litwy do tego sąsiada prawie nie istnieje. A i sama kampania jest strasznie rachityczna. Stawka wbrew pozorom jest wysoka. Walka idzie o nawet dwa mandaty, a to oznacza znaczne wzmocnienie pozycji Tomaszewskiego w drużynie litewskich europosłów.

Trudno dziś przewidzieć, co z tym, na nowo sformowanym elektoratem zrobi Tomaszewski. Wiadomo jednak, że jego sukces wstrząsnął politykami litewskimi. Wydaje się, że budzą się z jakiegoś letargu i zastanawiają się, jak odebrać Tomaszewskiemu jego nowy twardy elektorat. Zobaczymy na ile starczy im odwagi, aby stanąć po stronie, jakby tam nie było, rozczarowanego elektoratu nie-litewskojęzycznego.

 

Oczywiście, zakręcanie śruby powoduje, że mniejszości się konsolidują i nie ma co ukrywać

Konsolidacja mniejszości narodowych

Zdaniem Andrzejewskiego konsolidacja była spowodowana również złą ordynacją wyborczą. Wielu napięć można byłoby uniknąć, gdyby Litwa wzorowałaby się na polskim systemie wyborczym, gdzie mniejszości narodowe nie mają progu wyborczego.

„AWPL i ja osobiście uważamy, że progu dla mniejszości nie musi być, ponieważ nie mogą dorównać wymogom, które są stawiane większości. Tworzenie okręgów wyborczych powinno uwzględniać skład narodowościowy. W tym zakresie władze również próbują ograniczyć prawa mniejszości. Mniejszość niemiecka w Polsce nie jest zbyt reprezentatywna, ale zazwyczaj wygrywa dwa mandaty. Gdyby tych ograniczeń nie było, to Polacy i Rosjanie mogliby zdobyć te mandaty startując odrębnie. Oczywiście, zakręcanie śruby powoduje, że mniejszości się konsolidują i nie ma co ukrywać” – zaznaczył Andrzejewski

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!