• Opinie
  • 13 lutego, 2020 11:29

Przed trzydziestu laty: Różne postawy polskich deputowanych

Propozycja głosowania na projekty dokumentów, dotyczących restytucji Niepodległego Państwa Litewskiego w tak pilnym trybie, czyli już w drugim dniu obrad Rady Najwyższej, była dla mnie (sądzę, że i dla wszystkich deputowanych - Polaków jak również części Litwinów) niespodzianką. Tego pamiętnego dnia mieliśmy poranne oraz wieczorne posiedzenia Rady Najwyższej Republiki Litewskiej. Podczas porannych obrad z dwóch zgłoszonych kandydatów – Algirdasa Brazauskasa oraz Vytautasa Landsbergisa – wybieraliśmy przewodniczącego Rady Najwyższej. Przed głosowaniem padły pytania do kandydatów. M.in. deputowany Medard Czobot poprosił obu kandydatów odpowiedzieć "jak oceniają sytuację mniejszości narodowych na Litwie, co zrobili oraz co planują uczynić, jeżeli zostaną wybrani na Przewodniczącego Rady Najwyższej”.

zw.lt
Przed trzydziestu laty: Różne postawy polskich deputowanych

Fot. Archiwum prywatne

Podczas wieczornego posiedzenia w trakcie debaty nad projektami historycznych dokumentów, w tym Aktu o przywróceniu niepodległości, głos zabierali również Polacy. Romuald Rudzys wyraził aprobatę dla zgłoszonych projektów uchwał, zaproponował w Tymczasowj Ustawie Zasadniczej RL zapis „Stwarza się warunki do używania również języków mniejszości narodowych” zmienić na „Stwarza się warunki do pielęgnowania innych używanych w Republice Litewskiej języków”. Czesław Okińczyc zachęcił deputowanych do głosowania za przedstawionymi decyzjami, zaznaczył, że „jesteśmy bardzo blisko wielkiej szansy – przywrócić Niepodległą Litwę oraz wskrzesić najpiękniejsze tradycje tej ziemi… Z dumą przypominam, że Akt Niepodległości Litwy 16 lutego 1918 roku podpisał m.in. Polak. Zapewniam, że tym razem polskich głosów również nie zabraknie”.

Leon Jankielewicz poinformował, że głos zabiera w imieniu grupy deputowanych wybranych do Rady Najwyższej RL w rejonach wileńskim, solecznickim oraz święciańskim. Podkreślił, że „z odrodzeniem narodu litewskiego szczególnie ujawniły się problemy litewskich Polaków oraz osób innych narodowości, uważających Litwę za Ojczyznę. Te problemy niejednokrotnie poruszaliśmy zwracając się do Prezydium RN Litewskiej SRR, Rady Ministrów, do ministerstw oraz resortów. Niestety, większa ich część dotychczas nie została załatwiona. Wreszcie jako deputowani od tych rejonów, nie możemy odważyć się zrobić ten, czy inny krok bez konsultacji ze swoimi wyborcami. Dlatego postanowiliśmy powstrzymać się od głosu”.

Deputowany Ryszard Maciejkianiec , który w tym czasie pełnił funkcję sekretarza Zarządu Głównego Związku Polaków na Litwie, oświadczył, że „popiera tow. Jankielewicza”. Na marginesie, warto odnotować, że większość z szóstki wybranych we wspomnianych rejonach deputowanych, którzy naradzali się przed głosowaniem (nie zapraszając czterech Polaków, wybranych do Rady Najwyższej w Wilnie oraz rejonie trockim ), startowała w wyborach z ramienia ZPL, tymczasem w ich imieniu przemawiał L. Jankielewicz, który startował z ramienia KPL/KPZR – czyli organizacji przeciwnej dążeniom niepodległościowym Litwinów , podporządkowanej centrum w Moskwie.

Mówiąc o niezałatwianych problemach Litewskich Polaków miał on najprawdopodobniej na względzie przede wszystkim niepoparte przez władze Litewskiej SRR dążenia autonomiczne Rad Deputowanch Ludowych rejonów solecznickiego oraz wileńskiego. Podejmując decyzję o wstrzymaniu się od głosu za niepodległość, wspomniani polscy parlamentarzyści widocznie uważali, że w Litewskiej SRR jest większa szansa rozwiązać te problemy pod nadzorem Moskwy. Niżej podpisany zgłosił propozycje, by art. 55 projektu Tymczasowej Ustawy Zasadniczej RL: „Mniejszości narodowe, stanowiące znaczną część mieszkańców, sprawami swojej kultury narodowej, oświatowymi, charytatywnymi, wzajemnej pomocy zajmują się samodzielnie (dopełnić słowami ): „Państwo udziela im wszechstronnej pomocy i wsparcia” . Również art. 57 projektu uzupełnić o zapis, że „państwo gwarantuje mniejszościom narodowym prawo do edukacji przedszkolnej dzieci w języku ojczystym oraz kształcenie kadry pedagogicznej w języku ojczystym na wyższych uczelniach”. A propos, zgłoszone poprawki do projektu zostały zaakceptowane. Na zakończenie powiedziałem, iż „całkowicie popieram ideę przywrócenia niepodległości Litwy i będę za tym głosował”.

Fot. Archiwum prywatne

Tak więc spośród 130 biorących udział w głosowaniu deputowanych swój głos na niepodległość Litwy oddało 124, w tym 4 Polaków (M.Czobot, Cz. Okińczyc, R. Rudzys, Z.Balcewicz ), nikt nie głosował przeciwko. 6 deputowanych – Polaków ( S.Akanowicz, L.Jankielewicz, R.Maciejkianiec, S.Pieszko, W.Subocz, E.Tomaszewicz ) wstrzymało się od głosu. Wyniki głosowania były w pewnym sensie odzwierciedleniem nastrojów mieszkańców Wileńszczyzny w tamtym okresie, na które znaczny wpływ miały różne siły polityczne, w tym – również promoskiewski odłam Komunistycznej Partii Litwy na platformie KPZR. Dążąc do utrwalenia swoich wpływów na ludność tych terenów działacze KPL/KPZR skierowali swoją działalność przeciwko niepodległości Litwy, starając utrzymać Litwę w składzie ZSRR oraz zachować sowiecką strukturę zarządzania.

Należy zaznaczyć, że władze Litewskiej SRR w okresie odrodzenia narodowego Litwinów nie potrafiły dostrzec, należycie ocenić i zareagować na proces odrodzenia narodowego Litewskich Polaków. W atmosferze litewskiej euforii narodowej ludność polska została zapomniana. Sytuacja zaostrzyła się szczególnie w momencie upaństwowienia języka litewskiego w styczniu 1989 roku. Wywołało to ruch społeczności polskiej, którego przedmiotem były żądania uwzględnienia zgłaszanych propozycji w kwestii posługiwania się językiem ojczystym w miejscowościach jej zwartego zamieszkania. Sugestie środowisk polskich nie zostały uwzględnione. Działania ówczesnych władz republiki głównie polegały na negowaniu tych próśb oraz przytakiwaniu jedynie żądaniom „Sąjūdisu”, w którym , jak wiadomo, Polaków zabrakło.

Kto „zakopał” autonomię?

Czas pokazał, że machaniem szabelką, jak to czyniła część lokalnych polskich działaczy, autonomii wywalczyć nie udało się. Frakcji Polskiej w RN RL natomiast, ( dzięki wyważonej oraz umiarkowanej pozycji , stawianiu choć trudnych, ale realistycznych celów) udało się osiągnąć, by styczeń 1991 roku zaowocował trzema korzystnymi dla ludności polskiej ustaleniami. Rada Najwyższa Republiki Litewskiej w ciągu kilku dni uchwaliła nowelizację Ustawy o mniejszościach narodowych, przyjęła chociażby połowiczne rozwiązanie kwestii pisowni polskich nazwisk oraz uchwałę w sprawie opracowania do 31 maja 1991 roku projektu utworzenia obwodu wileńskiego , który uwzględniałby zaspokojenie narodowościowych, kulturalnych, społecznych i gospodarczych potrzeb mieszkającej tu ludności.

Tymczasem, wciągnięte do rozgrywek politycznych rady rejonów wileńskiego oraz solecznickiego zamiast konkretnej pracy, skierowanej na przywrócenie roli języka polskiego na Wileńszczyźnie (wprowadzenie go do urzędów, wykonania napisów w miejscach publicznych itd.), na co zezwalała znowelizowana Ustawa o mniejszościach narodowych, zamiast przygotowania do reprywatyzacji ziemi i in. majątku, nadal główną uwagę skupiały na „walce” – nasilaniu konfrontacji politycznej z władzami republiki. Do podobnych celów była wykorzystywana również Rada Koordynacyjna ds. utworzenia Wileńskiego Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego, która jeszcze przed upływem terminu wykonania uchwały RN RL z dn. 29 stycznia, przeforsowała przeprowadzenie kolejnego Zjazdu deputowanych w Mościszkach. Gremium to zaaprobowało prowokacyjny projekt Statutu Kraju, zgodnie z którym na Wileńszczyżnie miałoby powstać mini-państewko, a Litwa przekształcić się w państwo federacyjne. Wszystkie te działania, jak również poparcie przez część deputowanych rady solecznickiej sierpniowego 1991 roku puczu moskiewskiego stały się pretekstem do rozwiązania rad rejonów wileńskiego oraz solecznickiego jako zagrażających integralności terytorialnej Litwy. Wprowadzenie na tych terenach 12 września 1991 roku bezpośredniego zarządzania , które trwało do połowy 1993 roku, przyniosło wielką szkodę nie tylko odrodzeniu polskości, ale również rozwojowi społeczno- gospodarczemu Wileńszczyzny, w tym – zwrotowi ziemi byłym prawowitym jej właścicielom. Wraz z rozwiązaniem rad samorządów zakończyła swój żywot również Rada Koordynacyjna ds. utworzenia Polskiego Kraju Narodowo-Terytorialnego, a tym samym – pogrzebana idea polskiej autonomii.

Czy pomysł autonomii miał rację bytu?

Nie można oceniać jednoznacznie kroków, podejmowanych w kierunku powołania polskiej autonomii. Dyskredytowanie samej idei już w zalążku wydaje się być bezpodstawne. Będąc zwolennikiem powszechnego samorządu terytorialnego na Wileńszczyźnie, 29 marca 1991 roku opublikowałem w „Kurierze Wileńskim” obszerny artykuł pt. „O statusie obwodu wileńskiego” , w którym wyłuszczyłem swoje widzenie obiecanej nam przez RN RL przyszłej jednostki administracyjno- terytorialnej. Dziś, z perspektywy czasu, jasne jest, że samo pojawienie się jednostki autonomicznej nie mogło służyć panaceum na automatyczne rozwiązanie wszystkich trudnych spraw.

Warto tu przytoczyć fragment listu Jana Gasińskiego – robotnika z Wilna – opublikowanego na łamach „Czerwonego Sztandaru” 30 listopada 1989 r.: „Jak pokazały nadzwyczajne sesje Rad Deputowanych Ludowych rejonów solecznickiego i wileńskiego, większość deputowanych stanowią tam Polacy. Powstaje więc pytanie: co zrobili oni w okresie swojej kadencji (oprócz obwołania tych rejonów autonomicznymi, oczywiście), żeby rozwiązać nabrzmiałe problemy Wileńszczyzny?”. W rzeczy samej, mimo że rejony nie mają statusu Polskich Narodowo – Terytorialnych, przecież i tak często rządzą tam Polacy. AWPL-ZChR (wcześniej –AWPL) po zdobyciu poparcia wyborców, już ponad 25 lat niezmiennie sprawuje władzę w rejonach wileńskim oraz solecznickim, współrządzi w rejonie trockim, ma wpływy w innych samorządach, na terenie których mieszkają Polacy. Korzystając z uprawnień , jakimi są obdarzone samorządy, może wiele zrobić dla dobra mieszkańców.

Dla zaspokojenia niektórych potrzeb niezbędne są odpowiednie ustawy Wiele rzeczy nie dałoby się załatwić samym utworzeniem polskiej jednostki administracyjno-terytorialnej. Dla przykładu, chociażby możliwość używania języka polskiego obok państwowego języka litewskiego w życiu publicznym. Kwestię tę do 2010 roku regulowała znowelizowana w 1991 roku Ustawa o mniejszościach narodowych, która wygasła w 2010 roku. Problem polega na tym, że nowa ustawa dotychczas nie została uchwalona. Wiele jest od lat nierozwiązanych problemów w polskiej oświacie, już niejedno dziesięciolecie wałkuje się temat pisowni nazwisk i imion w wersji oryginalnej. Dotychczas AWPL-ZChR do wszystkich wyborów sejmowych szła właśnie z hasłem załatwienia tych spraw.

W ostatnich dwóch kadencjach polska partia współrządzi krajem. Jeżeli w poprzedniej kadencji będąc w koalicji z socjaldemokratami coś tam robić w tej materii próbowała, m.in. – „reanimować” wygasłą Ustawę o mniejszościach narodowych – to w obecnej kadencji wszystkie polskie postulaty dla reprezentantów polskiej społeczności w Sejmie RL raptem stały się drugorzędne, jak twierdzą niektórzy z nich – nawet „pięciorzędne”. Nasuwa się więc pytanie: czy rodzice oraz dziadkowie obecnych polskich polityków wyobrażali autonomię tylko jako sposób dorwania się do władzy, czy jednak chcieli współrządzić państwem by realnie rozstrzygać problemy wyborców ?

Co prawda, punkt widzenia często zależy od punktu siedzenia, czyli wiele z tego, co wczoraj było życiowo ważne, dzisiaj może stać się niewarte uwagi. Tylko kto miałby o tym decydować? Należałoby nie zapominać o tym, że kto ma władzę, ten odpowiada.

Zbigniew Balcewicz, sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy

PODCASTY I GALERIE