Opinia czytelnika: Prawnik z brakiem kompetencji prawniczych

Radny Samorządu Rejonu Wileńskiego Rober Duchniewicz jest prawnikiem, który, jak się okazało, słabo zna się na prawie. W Bujwidzach na tablicy informacyjnej przez jakiś czas wisiał plakat pana Roberta. Po prostu zdjęcie, symbolika socjaldemokratów oraz imię nazwisko. No i chyba nie byłoby w tym nic takiego, gdyby nie kazus prawniczy. Tego typu reklama musi być odpowiednio oznaczona. W tej sprawie zwróciłem się do Głównej Komisji Wyborczej, gdzie otrzymałem odpowiedź, że taki plakat jest naruszeniem i musi zostać usunięty. Załączam list otrzymany od GKW, żeby czasem nie zostałbym oskarżony o kłamstwo, że niby takiego plakatu nigdy nie było i do GKW nikt nie zwracał się. Czyli tradycyjny przykład - widzimy drzazgę w oku bliźniego, a przysłowiowej belki we własnym nie potrafimy dostrzec. Szkoda, że w Departamencie Mniejszości Narodowych pracują tak niekompetentni prawnicy.

zw.lt
Opinia czytelnika: Prawnik z brakiem kompetencji prawniczych

Gdzie jest lider, który przegrał wszystkie wybory?

Radny R. Duchniewicz pyta, gdzie jest Tomaszewski, a ja pytam pana R. Duchniewicza, gdzie jest lider waszej partii w tej trudnej chwili? Gdzie ten, który nie potrafi wygrać żadnych wyborów z kolei? W ogóle, gdzie są liderzy i przedstawiciele innych partii, dlaczego nikt nie zgłasza się na ochotnika, żeby pomóc na przykład na lotnisku, bądź w innych gorących miejscach?

Dzisiejsi rządzące zrobili wiele, owszem zawsze można więcej i lepiej, ale jednak dużo zrobione i mam nadzieję, że jeszcze wiele będzie zrobione. Przyszykowane szpitale, przyszykowane miejsca odizolowania tych, którzy powracają. Wzmożono kontrolę na granicy Republiki Litewskiej. Zapewniono powrót do domu kilku tysięcy obywateli. Owszem, szkoda, że ci, co powracają nie są świadomi powagi sytuacji, są nieodpowiedzialni, nie są obywatelscy i zachowują się częstokroć po chamsku. Ale to nie jest wina rządzących. Gdyby rządzące nie zorganizowaliby powrotu obywateli do domu, to wówczas opozycja oskarżyłaby rządzących, że zostawili współobywateli na pastwę wirusa oraz losu.

Całkiem nie dawno R. Duchniewicz publikował swój tekst, w którym porównywał Litwę do Tajwanu. Wszystko dobrze, ale Tajwan nie jest w Unii Europejskiej i nie zobowiązują go umowy, które zobowiązują Litwę. W odróżnieniu od Tajwanu, Litwa nie ma bezpośrednich połączeń z Chinami. Rząd a także władze Wilna i innych lokalnych samorządów wystarczająco prędko zareagowały na dynamicznie zmieniającą się sytuację w Europie. Przypuszczam, że gdyby Litwa o wiele wcześniej zerwałaby wszelkiego rodzaju połączenia z krajami, w których epidemia COVID-19 wówczas jeszcze tylko nabierała obrotów, to wtedy opozycja mówiłaby, że jest to niepotrzebne i przedwczesne działania i że trzeba brać przykład z Wielkiej Brytanii, gdzie początkowo była propozycja nic nie robić i po prostu pozwolić społeczeństwu przechorować tą chorobą. Więc w tym wypadku ile i co by się nie robiło to i tak będzie komuś źle, niewystarczające.

Socjaldemokraci też niewiele zrobili i na pewno niewiele zrobią.

Ale co socjaldemokraci zrobili będąc przez cztery lata u stery Państwa? Czy została przyjęta ustawa mniejszości narodowych, której nowelizacją R. Duchniewicz tak szczyci się? Czy została rozwiązana kwestia pisowni nazwisk, ulic, kwestia zwrotu ziemi – co też, jak najbardziej tyczy się mniejszości narodowych. A może przywrócono wypłaty pracującym w sektorze państwowym, które w czasie recesji ekonomicznej zostały zmniejszone? Nie, nic z tego nie zrobiono. To, dlatego zostało przegranych kilka wyborów z kolei.

Na pewno oponenci teraz krzyczą, że to wina konserwatystów i Valinskasa, którzy bezprawnie obcięły wypłaty, zapomogi itd. Owszem, konserwatyści, ale nie było innej możliwości, aby uratować Państwo. Niezaradne zarządzanie budżetem Litwy oraz nieodpowiedzialna polityka kredytowa, fiskalna prowadzono przez socjaldemokratów w okresie od 2004 do 2008 r. doprowadziła do tego, że konserwatystom i Valinskasu nic innego nie pozostało, jak tylko ciąć wypłaty i zapomogi.

Na zakończenie…

Krytyka, która jest uzasadniona racjonalnymi argumentami zawsze jest potrzebna, jest to swoisty bicz poganiający do pracy. Także i dzisiejsi rządzące potrzebują tej krytyki, aby móc jeszcze lepiej sprostać wezwaniom w obliczu, których stoją. Niestety w wypadku R. Duchniewicz jest to tylko puste gadanie w celu zarobienia kilku dodatkowych głosów w nadchodzących wyborach.

Całkiem nie dawno w Samorządzie Rejonu Wileńskiego było głosowanie w sprawie finansowania remontu i asfaltowania dróg w rejonie Wileńskim. Oczywiście chodziło też i o sławetną drogę Premiera. R. Duchniewicz nawoływał do dyskusji na ten temat z Facebooka. Bo jak się okazało w tym czasie był na Białorusi, gdzie bardzo pilnie musiał dokonać przymiarki zbroi rycerskiej. Prawidłowo, dyskusja jest potrzebna, ale może trzeba było stawić się w Samorządzie i dyskutować osobiście, przedstawić argumenty, dlaczego ci, co mieszkają tam po za Premierem nie mają prawa na drogę? Jedno jest mieć kółko adoracyjne na Facebooku, a całkiem inne jest jawnie dyskutować z oponentami politycznymi. Nawet gdyby taka dyskusja nic nie mogłaby zmienić to przynajmniej pokazałaby, że taki polityk jest dojrzały i wystarczająco samodzielny. Teraz niestety widać, że taki polityk po prostu chce trafić do Sejmu. Życzę, aby tam i znalazłby się jak najprędzej.

Kiedyś głosowałem na socjaldemokratów, bo ufałem im. Niestety po kadencji lat 2012-2016 zrozumiałem, że i im chodzi tylko o zajęcie stołków. Trudno to przyznać, ale dzisiejszy Premier jest bardziej konsekwentny w odróżnieniu od renegata Algirdasa Butkevičiusa, który rano mówił jedno, po południu zaprzeczał temu, co mówił rano, a wieczorem twierdził, że w ogóle nic nie mówił. Czymś do niego jest podobny jego ówczesny pomocnik w Sejmie RL R. Duchniewicz. Charakterystyczne…

Albinas P.

Materiał nadesłany przez czytelnika zw.lt, opublikowany bez skrótów i redakcji.

PODCASTY I GALERIE