Opinie
Czesław Okińczyc

Okińczyc: Nie ma żadnej „afery Okińczyca”

Oszczerstwa szerzone od dłuższego czasu przez portale l24.lt, prawy.pl i inne na temat moich rzekomych działań na szkodę PKN Orlen nie mają żadnych podstaw i są wyssanym z palca stekiem bzdur. Początkowo nie zamierzałem na nie nawet reagować. Są bowiem tak głupie, że każdy chyba rozumie, iż to fałszywka. Jednak ponieważ ataki te nie ustają, uważam, że mieszkańcom Wileńszczyzny należy się kilka słów wyjaśnień.

Po pierwsze, nie ma żadnej „afery Okińczyca”. Urojenia o tym, że Okińczyc niby miał wywierać wpływ na swojego siostrzeńca Jarosława Niewierowicza, żeby ten nie podpisywał jakichś dokumentów ważnych dla Orlenu Lietuva, w zamian za kontrakt na usługi prawnicze, mogły się zrodzić tylko albo w chorej głowie zwolennika teorii spiskowych o masonach i cyklistach, albo w głowie kogoś, kto być może na takie właśnie sposoby kontrakty załatwia w spółkach tego lub innego rejonu.

W tych urojeniach fałszem jest wszystko. Zaczynając od tego, że Jarosław Niewierowicz nie jest moim siostrzeńcem (nie mam siostry!) i kończąc na tym, że nigdy nie prosiłem ministra Jarosława Niewierowicza o niepodpisywanie jakichkolwiek dokumentów związanych z działalnością Orlenu Lietuva, nie ubiegałem się o obsługę prawą Orlenu Lietuva. W takich olbrzymich spółkach jak PKN Orlen kontrakty na jakiekolwiek usługi są zawierane tylko w drodze przetargu. Twierdzenie, że taki kontrakt można „dostać” na podstawie jakichś zakulisowych gierek czy układzików – to kłamstwo i szarganie dobrego imienia koncernu.

Powiem więcej – przez wiele lat zabiegałem o rozwiązanie sporu Orlenu Lietuva i Litewskich Kolei Państwowych u wszystkich kolejnych premierów Litwy. Bardzo się cieszę, że moje słowa trafiły przed dwoma laty do wreszcie życzliwego ucha premiera Sauliusa Skvernelisa i ten spór został rozwiązany. To nie znaczy, że dostałem z tego powodu jakieś kontrakty prawne czy liczę na nie. Dobre relacje między Polską a Litwą, których poprawa rozpoczęła się od rozwiązania tego bezsensownego sporu, są wystarczającą nagrodą.

Po drugie, zapowiadam, że podejmę w obronie mojego dobrego imienia wszelkie niezbędne kroki, w tym także – jeśli zajdzie taka potrzeba – prawne. Mam jednak nieodparte wrażenie, że ataki na mnie ze strony polityków AWPL-ZChR oraz uzależnionych od nich mediów, mają na celu tylko i wyłącznie ukrycie braku własnej wiarygodności i odwrócenie uwagi od prawdziwych skandali na własnym podwórku. Nieprzypadkowo rozpoczęły się dokładnie przed pół rokiem, gdy kilku czołowym działaczom Związku Polaków na Litwie polska prokuratura postawiła (nie w anonimowym tekście na niszowym portalu, a jak najbardziej realną decyzją prokuratorską) zarzuty sfałszowania 120 kwitów opiewających na sumę 120 tysięcy złotych.
Warto to raz jeszcze wyraźnie podkreślić: to nie na Czesławie Okińczycu, a na działaczach ZPL Michale Mackiewiczu i Pawle Stefanowiczu ciążą zarzuty prokuratorskie defraudacji środków z dotacji państwa polskiego na działalność polonijną. I to nie Czesław Okińczyc w „zemście” za te zarzuty nakazał nie sprzątać Zułowa, miejsca urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego. Była to decyzja Michała Mackiewicza.

To nie Czesław Okińczyc przeznacza dziesiątki tysięcy euro zebranych z wpisów członkowskich i darowizn podatku dochodowego na reklamy w prokremlowskich mediach. To czyni Waldemar Tomaszewski i AWPL-ZChR. Notabene w sprawie tych darowizn podatku dochodowego na rzecz AWPL-ZChR – to nie przeciwko Czesławowi Okińczycowi policja prowadzi dochodzenie w sprawie możliwego fałszowania dokumentów podatkowych.

To nie Czesław Okińczyc na swojego doradcę zatrudnił w swoim czasie byłego majora KGB Wiktora Bałakina. Wtedy Tomaszewski pytany o kagiebistę w swoim otoczeniu zniecierpliwiony odrzucał: „Przestańmy szukać jakichś upiorów z przeszłości i zacznijmy działać dla dobra wilnian”, dziś o współpracę z KGB oskarża… mnie, chociaż mam oficjalne potwierdzenie litewskiej Komisji Lustracyjnej, że z KGB nie współpracowałem.

To nie Czesław Okińczyc za jednego z najbliższych politycznych współpracowników ma obecnie Rafaela Muksinowa. Socjologa i hipnotyzera, nagrodzonego przez W.Putina medalem Puszkina. Muksinowa, który krytycznie wypowiadał się o Majdanie i euroatlantyckiej orientacji Litwy, protestował przeciwko misji (m.in. także polskich) myśliwców NATO w Szawlach, był członkiem Socjalistycznego Frontu Ludowego Algirdasa Paleckisa (tak, tego samego Paleckisa, którego razem z innymi działaczami Frontu litewski kontrwywiad zatrzymał jesienią 2018 r. za szpiegowanie na rzecz Rosji). Ten oto właśnie Muksinow od czterech lat jest nie tylko współpracownikiem Waldemara Tomaszewskiego, ale i radnym Wilna z ramienia Bloku Waldemara Tomaszewskiego. I także w tym roku Muksinow idzie na wybory samorządowe w Wilnie razem z koalicją AWPL-ZChR i Aliansu Rosjan.

To nie Czesław Okińczyc, a Waldemar Tomaszewski w kilka dni po okupacji Krymu na obchodach tzw. Dnia Zwycięstwa przypiął wstążkę gieorgijewską – symbol prorosyjskich separatystów ze wschodu Ukrainy.

To nie Czesław Okińczyc, a Zbigniew Jedziński nawoływał do bombardowania Kijowa…

Mógłbym te przykłady skandalicznych zachowań, wypowiedzi, działań wymieniać jeszcze długo, jednak wydaje mi się, że tego, co już napisałem w zupełności wystarczy, żeby zrozumieć kontekst „rewelacji” portali l24.lt czy prawy.pl. Jestem bezapelacyjnym zwolennikiem wolności słowa, której częścią składową jest prawo do krytykowania polityków, działaczy społecznych, urzędników czy innych osób publicznych. Liczę się z tym, że także moja działalność nie wszystkim się może podobać i może się spotkać z krytyczną oceną. Jestem na to przygotowany i przyjmuję uwagi krytyczne z pokorą. Jednak wolność słowa i prawo do krytyki kończą się tam, gdzie zaczynają się oszczerstwa i pomówienia. Oszczerstw i pomówień tolerować nie będę.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
UM Ełk - Oficjalna serwis internetowy miasta Ełku
Radar Wileński – Poinformuj nas!