• Opinie
  • 18 grudnia, 2014 6:03

Nowy prezes PKD: Nie chcemy być kojarzeni z jedną twarzą

Polski Klub Dyskusyjny rzeczywiście rodzi wiele pytań. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że swoją działalnością świadczy o tym, iż wśród Polaków na Litwie istnieją różne zdania i opinie, że nie są oni wcale tacy jednolici — uważa Artur Zapolski, nowy prezes PKD.

Antoni Radczenko
Nowy prezes PKD: Nie chcemy być kojarzeni z jedną twarzą

Fot. Waldemar Dowejko

Polski Klub Dyskusyjny powstał dopiero we wrześniu mijającego roku. Dlaczego już w grudniu doszło do zmiany prezesa Klubu?

Od samego początku zakładaliśmy rotacyjność funkcji prezesa, aby Klub nie był utożsamiany tylko z jedną osobą, co się nierzadko zdarza w polskim środowisku. Stwierdziliśmy, że teraz jest najlepsza okazja na wprowadzenie zmian organizacyjnych. Klub zakończył właśnie pierwszy, jesienny, sezon swojej działalności. W styczniu rozpocznie nowy, wiosenny. Z nowym prezesem (śmiech). Planujemy, że także w przyszłości prezesi będą pełnili swoją funkcje przez jeden sezon, przez około pół roku. Zresztą wszystkie decyzje i tak podejmujemy kolegialnie – często dosłowie przy okrągłym stole – a funkcja prezesa polega raczej na koordynacji działań niż klasycznym „prezesowaniu”.

Jak oceniasz pierwszy sezon działalności Klubu?

Bardzo pozytywnie. Sądzę, że nam, Polakom na Litwie, brakowało takiej inicjatywy. Moje słowa potwierdza zresztą coraz większe zainteresowanie działalnością Klubu. Na spotkania przychodzi coraz więcej osób. Nie tylko członków Klubu, stałych bywalców, ale i nowych twarzy. Zorganizowaliśmy pięć dyskusji z czołowymi litewskimi i polskimi politykami oraz działaczami społecznymi. Reakcje tak zaproszonych gości, jak i uczestników są bardzo pozytywne. O Klubie sporo się też pisze. Nie tylko w mediach polskich, ale i litewskich.
Przez wiele lat miałem bowiem wrażenie, że wbrew mojej woli znajduję się w „podwójnej opozycji”. Po pierwsze jako przedstawiciel mniejszości narodowej wobec większości społeczeństwa litewskiego. Bo w stosunkach większości z mniejszością narodową nieuniknione są odmienne interesy czy nawet sytuacje konfliktowe. Przed każdym społeczeństwem wielonarodowym stoi wyzwanie znalezienia sposobu radzenia z nimi, a przed mniejszością – jeszcze i wyboru pozycji negocjacyjnej. I tu nieraz okazywałem się także w opozycji wobec dominującej wśród Polaków na Litwie narracji. Spotykałem sporo ludzi, którzy podzielali moje zdanie. Niestety odmienna polska narracja prawie nie miała żadnego odzwierciedlenia w sferze publicznej. Aż do czasu powstania Polskiego Klubu Dyskusyjnego.

Jakie Klub oraz jego prezes mają plany na następny rok działalność?

Przede wszystkim kontynuację dotychczasowej działalności. Jako prezes będę dążył do tego, aby Klub był przedstawiany w prawdziwym świetle. Bez politykierstwa. Zakładając Klub koledzy mieli pragmatyczne – a nie polityczne – cele. Stworzenie platformy dla dyskusji, służącej zastanowieniu się nad stanem faktycznym mniejszości polskiej na Litwie, a w razie potrzeby – zaproponowaniu innego możliwego scenariusza czy alternatywnej drogi dbania o jej interesy. I w tym kierunku będziemy dalej zmierzali.
Jak widać z dotychczasowych spotkań, Klub poruszał różne tematy, nie ograniczając się do tych stricte politycznych. W następnym sezonie zamierzamy dalej rozbudowywać spektrum tematyczne, ale też wypróbować nowe formy działalności. Jako kolejne wyzwanie widzę przedstawienie PKD szerszej społeczności naszego kraju, organizowanie spotkań nie tylko w Wilnie, ale i w innych miejscowościach. Zachęcam też wszystkich do aktywnego uczestniczenia w naszych imprezach, zgłaszania własnych tematów i pomysłów.

Dlaczego Polski Klub Dyskusyjny budzi tak wiele emocji? Jedni twierdzą, że to „projekt Okińczyca”, inni – że przedwyborczy, który ma się lada moment przekształcić w jakiś opozycyjny wobec AWPL „polski komitet wyborczy”.

Słyszałem też że jest to projekt litewskich służb specjalnych, socjaldemokratów, konserwatystów, liberałów… (śmiech). Polski Klub Dyskusyjny rzeczywiście rodzi wiele pytań. Wydaje mi się, że dzieje się tak dlatego, że swoją działalnością świadczy o tym że wśród polskiej mniejszości narodowej na Litwie istnieją różne zdania i opinie, że nie jest wcale taka jednolita i jednomyślna, jak czasami się przedstawia. Niektórzy odbierają to jako zagrożenie. Stąd różne teorie spiskowe. Jestem jednak przekonany, że wynikają z niezrozumienia istoty Klubu. Powstał on przecież by podkreślać wagę dialogu, który służy wymianie poglądów, przedstawieniu odmiennych stanowisk lub innego spojrzenia na różne zjawiska. Jednomyślność w sensie podporządkowania się jednej narracji, szczególnie polegającej na wzbudzaniu poczucia ciągłego zagrożenia i wrogości, jest moim zdaniem drogą donikąd.
O Czesławie Okińczycu, oczywiście, słyszałem, ale nigdy się z nim nie spotkałem osobiście. Nie tylko nie brał on udziału w zakładaniu Klubu, ale nie uczestniczył też w żadnym spotkaniu klubowym, zaś jeśli chodzi o wybory… Można bezproblemowo sprawdzić na stronie internetowej Głównej Komisji Wyborczej, iż na wybory samorządowe nie został zarejestrowany żaden alternatywny wobec AWPL polski komitet wyborczy. Ani ja, ani – z tego co mi wiadomo – Mariusz Antonowicz, Paweł Żemojtin, Jacek Komar czy ktokolwiek z innych członków Klubu nie kandyduje też w tych wyborach z list innych komitetów czy partii.

Czy mógłbyś powiedzieć kilka słów o sobie. Kim jest Artur Zapolski i dlaczego jest członkiem Polskiego Klubu Dyskusyjnego?

Studiowałem slawistykę na Uniwersytecie Wileńskim oraz stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas studiów magisterskich byłem członkiem Koła Młodych Dyplomatów UW. Ukończyłem też program na Europejskiej Akademii Dyplomacji w Warszawie. Krótko rzecz ujmując, interesuję się zarówno polityką zagraniczną, politologią, jak i językoznawstwem, a geograficznie – obszarem Europy Środkowo-Wschodniej oraz Południowo-Wschodniej, tu zwłaszcza Słowenią.
O pomyśle stworzenia w Wilnie polskiej platformy dyskusyjnej po raz pierwszy usłyszałem jeszcze w Warszawie, gdy na jednej z konferencji organizowanych przez Koło Młodych Dyplomatów poznałem Mariusza Antonowicza. Szczerze kibicowałem jego pomysłowi, dlatego gdy tylko wróciłem do Wilna nie miałem wątpliwości, że chcę współtworzyć tę organizację.

PODCASTY I GALERIE