• Opinie
  • 11 listopada, 2020 8:53

Nikt na całym świecie Polski nie chce…

Po nieudanych zrywach wolnościowych XIX w. początek XX w. przyniósł nadzieję na odbudowę Polski. W tym czasie wzmacniały się spory pomiędzy zaborcami - Rosją, Niemcami i Austro-Węgrami, a przyszła wojna ogólnoeuropejska stawała się coraz bardziej realna. W obliczu możliwego konfliktu Polacy szykowali się, aby skorzystać we własnym interesie z koniunktury, która może zaistnieć. Wówczas zaczęły powstawać takie organizacje jak Związek Walki Czynnej, Strzelec, Związek Strzelecki, itd. Wzrastał autorytet Józefa Piłsudskiego.

Tomasz Bożerocki
Nikt na całym świecie Polski nie chce…

Wielka Wojna a sprawa polska

Na początku XX w., jak to trafnie określił Michał Sokolnicki: „Nikt na całym świecie Polski nie chce”. W przededniu Wielkiej Wojny ówczesne mocarstwa uważały sprawę polską za wewnętrzny problem Rosji, Niemiec oraz Austro-Węgier. Lato 1914 r. przyniosło przewidywany ogólnoeuropejski konflikt. Dowództwa armii zaborczych walczących ze sobą na ziemiach polskich próbowały zapewnić sobie przychylność Polaków. Roman Dmowski widział w Rosji oraz jej sojusznikach tych, którzy mogą pomóc odbudować Polskę. J. Piłsudski odbudowę niepodległości Polski wiązał z blokiem państw centralnych Niemcami i Austro-Węgrami.

Zorganizowane przed wojną i dowodzone przez J. Piłsudskiego oddziały strzeleckie za zgodą państw centralnych wkroczyły na tereny Polski dotychczas okupowane przez Rosję w celu wywołania powszechnego powstania. Próba ta niestety skończyła się fiaskiem – nie było poparcia ze strony ludności. Wobec braku poparcia społecznego dla idei J. Piłsudskiego, jego austriaccy mocodawcy zdecydowali zlikwidować tę formację. Jednak po politycznych perypetiach, polscy politycy z zaboru austriackiego utworzyli Naczelny Komitet Narodowy i przejęli zwierzchnictwo nad strzelcami. Oczywiście wszystko to odbywało się za zgodą państw centralnych. W takich okolicznościach z formacji strzeleckich zaczęto tworzyć Legiony Polskie.

Legiony składały się z trzech brygad: I Brygady dowodzonej przez J. Piłsudskiego, II Brygady dowodzonej przez Józefa Hallera, III Brygady dowodzonej przez Bolesława Roja. Początkowo te trzy jednostki walczyły oddzielnie na różnych odcinkach frontu wschodniego. Jednak jesienią 1915 r. Legiony Polskie skoncentrowano na jednym odcinku frontu. Społeczeństwo polskie zaczęło widzieć w tej jednostce oraz jej dowódcy J. Piłsudskim siłę, która może odbudować niepodległą Polskę. Walki pod Rarańczą, Kostiuchnówką stały się podstawą legendy zwycięskich Legionów Polskich. 

Jednak, nieoczekiwanie dla wielu w 1915 r. J. Piłsudski (który uważał sojusz z państwami centralnymi za tymczasowy) wstrzymał rekrutację do Legionów i zaczął tworzyć Polską Organizację Wojskową (POW). Ta organizacja miała działać w konspiracji na rzecz odbudowy niepodległej Polski.

Wielka Wojna, która rozpoczęła się latem 1914 r. i według przewidywań Niemieckiego Sztabu Generalnego miała potrwać wyłącznie do Świąt Bożego Narodzenia 1914 roku. Jednak konflikt przedłużył się, a rok 1915 był naznaczony ciężkimi walkami oraz dotkliwymi stratami. W tych okolicznościach komendant Legionów J. Piłsudski, dobrze wyczuwający swoją wartość dla państw centralnych, zażądał od nich, aby te określiły swój stosunek do idei państwowości Polski. Niemcy oraz Austro-Węgry, chcąc pozyskać większej ilości Polaków do walki z Rosją, 5 listopada 1916 r. wydali akt, w którym zapowiedziano utworzenie Polski jako monarchii konstytucyjnej. Ten akt pociągnął za sobą reakcję łańcuchową, ponieważ państwa ententy też postanowiły wypowiedzieć się w sprawie Polski. W takich okolicznościach 22 stycznia 1917 r. prezydent USA Woodrow Wilson oświadczył, że po wojnie musi powstać niezależna, zjednoczona Polska. Zmiany polityczne, które zaszły w Rosji po rewolucji lutowej 1917 r. też przyczyniły się do zmiany stosunku nowych władz Rosji co do idei państwowości Polski. Zaczęto tworzyć polskie oddziały narodowe. Powstały trzy korpusy, z których najliczniejszy był I Korpus stacjonujący w rejonie Mińska pod dowództwem gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego. Zapowiedziano też, że po wojnie musi powstać Polska, która będzie połączona w sojuszu z Rosją.  Jednak zmienne sukcesy wojenne, zamieszki polityczne oraz rewolucje jesienią 1918 r. coraz bardziej przybliżały wizję niepodległej Polski, która może zaistnieć bez pomocy byłych zaborców. Pozycję międzynarodową Polski wzmocniło też orędzie prezydenta USA W. Wilsona z dnia 8 stycznia 1918 r., w którym wymienił czternaście warunków przyszłego ładu powojennego, w punkcie trzynastym uznano konieczność utworzenia niepodległej Polski. 3 czerwca 1918 r. premierzy Francji, Włoch oraz Wielkiej Brytanii wydali deklarację wersalską, w której stwierdzono, że zasadniczym warunkiem trwałego pokoju w Europie będzie stworzenie niepodległej Polski. Zaistniała sytuacja międzynarodowa była dla Polski wyjątkowo korzystna. Cztery lata wcześniej w chwili wybuchu Wielkiej Wojny, Polacy mogli jedynie pomarzyć o tym, że w momencie jej zakończenia państwa zachodnie będą sprzyjać odbudowie niepodległej Polski, a państwa zaborcze będą całkowicie bezsilne, żeby narzucić swą wizję powojennej Polski.

Powrót do Warszawy

J. Piłsudski wyczuwając, że państwa centralne są w pewnym stopniu uzależnione od jego osoby i dowodzonej przez niego jednostki, zażądał od nich powołanie rządu polskiego, który kontrolowałby dalsze formowanie polskich oddziałów narodowych. Te żądania J. Piłsudskiego zostały uwieńczone tzw. kryzysem przysięgowym, kiedy większość żołnierzy I i III Brygady Legionów odmówiła złożenia przysięgi na wierność państwom centralnym. Wskutek czego legionistów internowano w obozach a J. Piłsudski został uwięziony w Magdeburgu. Między innymi, przed uwięzieniem, najbliższe otoczenie proponowało mu udać się do oddziału kawalerii Beliny-Prażmowskiego i wraz z nim przebijać się przez front do Rosji. Jednak J. Piłsudski będąc dobrym strategiem rozumiał, że uwięzienie jego samego przez Niemców pójdzie mu na korzyść. Tak o tym pisali Daria i Tomasz Nałęcz:

W sensie politycznym rozwiązanie to było dla niego olbrzymim dobrodziejstwem. Uwięzienie przez Niemców czyniło bezzasadnym zarzuty mówiące o współpracy z państwami centralnymi. […] przeistaczał się w ofiarę […]. Stawał się wręcz symbolem walki z okupantami. Tym bardziej, że pozostali na wolności zwolennicy dokładali wszelkich starań, by takie myślenie upowszechnić. […] Im dłużej był nieobecny, tym więcej osób z utęsknieniem oczekiwało jego powrotu”.

W tym czasie działania Polaków skierowane na odbudowę niepodległości coraz bardziej nabierały rozmachu. Od 19 października 1918 r. w Cieszynie działała i sprawowała funkcje rządowe Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego pod przewodnictwem księdza Józefa Londzina. 28 października 1918 r. w Krakowie powołano na czele z Wincentym Witosem Polską Komisję Likwidacyjną, która przejęła władzę w Galicji. Od 31 października rozpoczęto przejmowanie władzy na okupowanych przez Austro-Węgry terenach Polski. Na początku listopada w Lublinie powołano Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej, którego premierem został Ignacy Daszyński.

Jeszcze we wrześniu 1917 r. w Warszawie powołano przez państwa centralne Radę Regencyjną, której członkami byli książę Zdzisław Lubomirski, arcybiskup Aleksander Kakowski i hrabia Józef Ostrowski. W grudniu 1917 r. Rada Regencyjna utworzyła gabinet ministrów, na czele z Janem Kucharzewskim.

Sytuację polityczną zmieniło w sposób zasadniczy przybycie do Warszawy 10 listopada 1918 r. J. Piłsudskiego. Przed brygadierem J. Piłsudskim klęska państw centralnych oraz rewolucja listopadowa w Berlinie otworzyła bramy więzienia i mógł wrócić do ojczyzny. Moment przybycia J. Piłsudskiego do Warszawy tak oto został ujęty przez świadków: „I oto w pamiętnym dniu 10 listopada błyskawicą rozniosła się wieść po całej Warszawie: „Piłsudski w stolicy”… Uciekł z Niemiec!…Niemcy wypuścili go z więzienia! […] „Wrócił komendant! Władzę Piłsudskiemu! Precz z niemieckimi regentami!” Gdyby Piłsudski przypadkiem ukazał się w tym dniu na ulicach Warszawy, niewątpliwie groziłoby mu niebezpieczeństwo uduszenia przez rozentuzjazmowany tłum… Znajomi, spotykając się, klaskali w dłonie, powtarzając bez przerwy z wypiekami na twarzy: Piłsudski wreszcie przyjechał. Jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, w społeczeństwie warszawskim nastąpiła kompletna zmiana uczuć w stosunku do Piłsudskiego. Niepochlebna opinia, osądy, oceny, krytyka jego osoby i jego poczynań, tak ostre jeszcze dwa tygodnie temu, poszły w niepamięć”.

Przyjazd Piłsudskiego do Warszawy wywołał powszechny entuzjazm jej mieszkańców i tylko o jeden dzień wyprzedził wiadomość o tym, że w okolicach Compiegne delegacja rządu niemieckiego podpisała zawieszenie broni kończące działania bojowe Wielkiej Wojny.

Tuż po przybyciu do Warszawy J. Piłsudski odbył rozmowy z członkami Rady Regencyjnej. Na wiadomość o powrocie brygadiera z Magdeburga lubelski Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele oddał się do dyspozycji J. Piłsudskiego.

W przededniu przybycia J. Piłsudskiego do Warszawy POW razem z żołnierzami Polskiej Siły Zbrojnej, będącej pod rozkazami Rady Regencyjnej, przystąpiły do rozbrajania stacjonujących w stolicy oddziałów niemieckich. Generalny Gubernator gen. Hans von Beseler potajemnie opuścił miasto. Czyli 10 listopada J. Piłsudski faktycznie wrócił do wolnej stolicy. 

Jednak niemieckich żołnierzy wraz z urzędnikami w Warszawie było ok. 30 tys., natomiast w całym Królestwie 80 tys. Także trzeba brać w rachubę wojska niemieckie będące na froncie wschodnim, których liczebność mogła wynosić ponad pół miliona żołnierzy. Jednak to byli zdemoralizowani żołnierzy, których większa część myślała o jak najszybszym powrocie do domów. Dlatego J. Piłsudskiemu udało się osiągnąć porozumienie z niemiecką Centralną Radą Żołnierską w wyniku, którego ustalono, że do 19 listopada jednostki niemieckie opuszczą Polskę.

Odbudowa niepodległości

W tych dniach Polacy uświadomili sobie, że po latach niewoli znaleźli się na progu wolności.

Niepodobna oddać tego upojenia – pisał Jędrzej Moraczewski, pierwszy premier odrodzonej Polski – tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony, nie ma ich! Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy sami sobą rządzili”.

11 listopada 1918 r. Rada Regencyjna wydała odezwę do Polaków. W odezwie stwierdzono, że wobec niebezpieczeństw w obliczu których stoi Polska, Rada Regencyjna przekazuje władzę wojskową brygadierowi J. Piłsudskiemu. Trzy dni później Rada Regencyjna rozwiązała się, oświadczając jednocześnie, iż od tej chwili obowiązki oraz odpowiedzialność względem narodu polskiego należy dla Naczelnego Dowódcy J. Piłsudskiego.    

Naczelny Dowódca wyczuwając poparcie społeczne, entuzjazm zdecydował się przejął władzę od regentów i został realnym przywódcą tworzącej się Polski, ponieważ rząd lubelski rozwiązał się, Rada Regencyjna ustąpiła, a Polska Komisja Likwidacyjna zaakceptowała istniejącą sytuację. Owszem było szemrania, że nie wypada przejąć władzę J. Piłsudskiemu z rąk Rady Regencyjnej, która była powołana przez okupantów. 18 listopada powstał pierwszy oficjalny rząd niepodległej Polski Jędrzeja Moraczewskiego. 22 listopada 1918 r. nowy rząd opracował, a J. Piłsudski zatwierdził „Dekret o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej” na mocy którego on został Tymczasowym Naczelnikiem Państwa do czasu zebrania się Sejmu Ustawodawczego.11 listopada jest to data symboliczna, ponieważ dniu odzyskania przez Polskę niepodległości w Compiegne delegacja rządu niemieckiego podpisała zawieszenie broni, które kończyło działania bojowe Wielkiej Wojny. Niepodległość przestała być marzeniem, to już była rzeczywistość, która postawiła naród w obliczu wielkiego wyzwania jakim była obrona niepodległości i naród sprostał temu wyzwaniu. Oczywiście, można spekulować tym, że ówcześni liderzy polityczni narodu Polskiego zręcznie wykorzystali zaistniałą koniunkturę – Wielka Wojna skończona a państwa zaborcze znalazły się w ruinie politycznej, militarnej oraz gospodarczej. Mówiąc słowami profesora Andrzeja Chojnowskiego: „[…] wykorzystaliśmy zaistniałą sposobność, w czym nie ma niczego zdrożnego. Społeczeństwo polskie nie reprezentowało przecież takiej mocy, aby samodzielnie zrekonstruować Europę. Ważne natomiast, że było moralnie i organizacyjnie przygotowane na nadejście chwili, w której owa szansa zaistniała.”

PODCASTY I GALERIE