Nie ma dialogu, nie ma rozwiązania

Ten rok w relacjach polsko-litewskich rozpoczął się pechowo. Po prawie rocznej odwilży znów zaczęło iskrzyć: demarche posłów AWPL 13 stycznia, horrendalna kara za nieusuwanie tabliczek dla dyrektora administracji samorządu rejonu solecznickiego Bolesława Daszkiewicza oraz apel o pomoc wiceprzewodniczącego Sejmu Jarosława Narkiewicza skierowany do polskich polityków.

Antoni Radczenko
Nie ma dialogu, nie ma rozwiązania

Fot. BFL/Tomas Urbelionis

Po polskiej stronie również można było zaobserwować pewien ruch na scenie politycznej. Prezydent RP Bronisław Komorowski zapowiedział, że nie będzie uczestniczył w obchodach z okazji 16 lutego, natomiast Radosław Sikorski oświadczył, że oczekuje od Litwy bardziej stanowczych działań.

„Ten rok będzie bardzo trudny, ponieważ na Litwie zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego oraz wybory prezydenckie. Jesienią faktycznie rozpocznie się kampania do wyborów samorządowych. Sądzę więc, że tego typu wypowiedzi i działań będzie więcej” – skomentował sytuację Gediminas Kazėnas, wykładowca na Uniwersytecie Michała Romera.

To Litwa złamała tradycję

W poniedziałek prezydent Polski Bronisław Komorowski poinformował stronę litewską, że z powodu kontuzji nie będzie mógł uczestniczyć w obchodach Dnia Niepodległości Litwy. Od wielu lat tradycją było, że głowy państw polskiego i litewskiego co roku odwiedzają się podczas świąt niepodległości. „Oczywiście, jest czymś bardzo smutnym, że taka tradycja się złamała, jednak po raz pierwszy została zerwana przez stronę litewską – o ile się nie mylę, w roku 2012, kiedy na obchody 11 listopada nie pojechała Dalia Grybauskaitė. Bez wątpienia takie spotkania są bardzo formalne, ale bardzo ważne, bo w taki sposób ukazuje się szacunek wobec sąsiada” – powiedział zw.lt Virginijus Savukynas, znany litewski publicysta oraz antropolog kultury.

Sądzę, że tego typu wypowiedzi i działań będzie więcej

 

Ubiegłoroczna wizyta Komorowskiego na Litwie podczas litewskiego święta niepodległości z pewnością do udanych nie należała. Podczas krótkiego spotkania dwóch prezydentów Grybauskaitė nie chciała rozmawiać o kwestiach związanych z mniejszością polską na Litwie. „Gospodarzem tej wizyty jest pani prezydent Litwy” – w ten sposób skomentował zachowanie Grybauskaitė Komorowski.

Podczas świątecznego przemówienia głowa litewskiego państwa wypowiedziała następujące słowa: „Bądźmy skupieni wokół tego, co jest najważniejsze i nie pozwólmy, by decydował za nas ktoś obcy. Nie wymieniajmy wolności na krótkotrwałe korzyści ani w czasie wyborów, ani w staraniach o niepodległość energetyczną, ani też budując stosunki międzynarodowe”.

Ostra retoryka

Wczoraj szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski komentując przyszłe spotkanie premierów Polski i Litwy powiedział: „Miło, że premier Litwy jest gotów spotkać się i rozmawiać, ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby Litwa rozwiązała choć jeden z nabrzmiałych od 20 lat problemów”. Następnie dodał: „Dobrym wstępem do spotkania, które powinno nastąpić, byłoby rozwiązanie choćby jednego problemu, które są bardzo dokładnie zinwentaryzowane”.

Savukynas zgadza się w pewnym sensie z Sikorskim. „Odnośnie relacji polsko-litewskich, to nadal jesteśmy w tym samym miejscu. Kwestie związane z nazwiskami czy tabliczkami są złożone, ale z każdym dniem stają się coraz bardziej złożone i rozwiązanie ich coraz się komplikuje bardziej. Należę do tej mniejszej części narodu litewskiego, która sądzi, że nie wykonaliśmy pewnych prac” – podkreślił litewski publicysta, ale dodał, że w żadnym wypadku nie można zaniechać dialogu. „Sądzę, że dialog i rozmowy są bardzo ważne, jeśli chodzi o rozwiązanie problemów. Generalnie, kiedy nie ma dialogu, to nie ma również dalszych kroków. Oczywiście, w Polsce również zbliżają się wybory. Retoryka staje się coraz ostrzejsza. Jednak nie sądzę, że zaniechanie rozmów przyniesie rozwiązanie zaistniałych problemów” – podkreślił antropolog kultury.

Należę do tej mniejszej części narodu litewskiego, która sądzi, że nie wykonaliśmy pewnych prac

 

Cień wyborów

Cień wyborów z pewnością będzie miał wpływ na relacje polsko-litewskie i raczej nie będzie to wpływ pozytywny – przekonany jest Kazėnas. „Nie ulega wątpliwości, że zbyt dużo się nie zmienia w naszych relacjach. Kiedy trwała litewska prezydencja w UE, to była taka dżentelmeńska umowa, że te kwestie nie są poruszane. A teraz widzimy, że i na Litwie te sprawy związane z AWPL zaczynają się aktywizować. To samo dotyczy Polski, która w ten sposób próbuje bronić swoich rodaków, albo zwrócić uwagę na pewne problemy” – podsumował politolog.

PODCASTY I GALERIE