Opinie
Antoni Radczenko

Michnik: Nie rozumiem litewskiej polityki

Nie rozumiem, po co z powodu „w”, „sz” lub „cz” psuć sobie stosunki z ważnym sąsiadem – skomentował litewską politykę redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” Adam Michnik, który w ubiegłym tygodniu otrzymał nagrodę im. Jerzego Giedroycia w Wilnie.

Otrzymał pan nagrodę im. Jerzego Giedroycia. W swej mowie powiedział pan, że Jerzy Giedroyć był jednym z najważniejszych Polaków XX wieku i że był to człowiek, który miał ogromny wpływ na polską politykę zagraniczną po 1989 roku. Był pewnym drogowskazem…

Tak, ale stało się też coś innego. Nie tylko miał wpływ, ale okazało się, że jego intuicja, jego prognoza się sprawdziły. Prognozował przed 50. laty, że Związek Sowiecki się rozpadnie, a Ukraina, Białoruś i Litwa będą niepodległe. To się sprawdziło, chociaż wszyscy mówili, że to bajka i nikt w to nie wierzył. W tym sensie stał się autorytetem dla państwa, ale wcześniej miał wpływ na całą opozycję w Polsce.

Czy obecnie polska polityka zagraniczna opiera się na myśli Giedroycia?

Tak.

W takim razie, jak ocenia pan niektóre wypowiedzi ministra Sikorskiego, który kilkakrotnie publicznie postulował odejście od romantycznej koncepcji Giedroycia?

Powiedział tak kilka lat temu. Ale co teraz robi? Broni Ukrainy, czy to nie jest zgodne z myślą Giedroycia? Nie ma żadnej tajemnicy, po prostu Sikorski zmienił opinię. Uznał, że to nie są żadne romantyczne mrzonki, tylko real politic. Oczywiście, kiedy Kaczyński wpakował się w Możejki to była decyzja polityczna…

 

 Broni Ukrainy, czy to nie jest zgodne z myślą Giedroycia? Nie ma żadnej tajemnicy, po prostu Sikorski zmienił opinię

Czyli to był błąd?

Tego nie powiedziałem, ale to była decyzja polityczna, nie mająca nic wspólnego z biznesem…

Podczas uroczystej gali wręczania nagród im. Jerzego Giedroycia odbyła się dyskusja polskich i litewskich dziennikarzy. Kiedy jednak padło pytanie, co w ciągu tych 20 lat Polsce i Litwie udało się zrobić, dziennikarze po obu stronach mieli problemy z odpowiedzią. Dlaczego tak się dzieje? Czy Litwa jest dla Polski zbyt małym krajem, aby mógł zainteresować szersze warstwy społeczne?

Powiem tak. Litwa dla Polski jest bardzo ważna z przyczyn mentalnych i historycznych. To jest sąsiad. Tu obowiązuje taka zasada, że z sąsiadem nie wojujemy, jeśli on nie walczy z nami. Dla Polaka Wilno, to nie jest to samo, co Bratysława.

Ale czy przeciętny Polak wie coś o współczesnych litewskich realiach?

Mało. Polska jest dość prowincjonalna. Litwa też. Niektóre litewskie reakcje wydają się zatem Polakowi nieracjonalne, jak na przykład banie się o granice. Rewizjonizmu granicznego nigdy nie było. Natomiast wiedza Polaków o świecie jest bardzo niewielka. Teraz nie ma polityki kulturalnej czy wydawniczej. Rządzi rynek. Moim zdaniem za bardzo. Chociaż w ostatnich latach ukazują się bardzo wartościowe książki o Litwie. Ostatnio rozmawiałem z Herkusem Kunčiusem (prezes litewskiego Pen Clubu – przyp. red.), który chce wydać w Polsce antologię litewskiej eseistyki. To wszystko jest gra na elity. Zwykli ludzie tu będą przyjeżdżali, bo Litwa jest piękna…

 

Proszę Pana, opinii prof. Legutko nie będą komentował, bo uważam go za durnia

Przed kilkoma laty Forum im. Giedroycia organizowało dyskusję o tym, w jaki sposób unormalizować stosunki polsko-litewskie. Padła propozycja, że powinna być większa wymiana kulturowa między dwoma krajami. O ile pamiętam prof. Ryszard Legutko, który brał udział w dyskusji, powiedział, że kultura nie ma wpływu na politykę. Obie dziedziny, jakby działają na odrębnych płaszczyznach…

Proszę Pana, opinii prof. Legutko nie będą komentował, bo uważam go za durnia. Nawet, gdy powie, że dwa razy dwa równa się cztery, to też mu nie uwierzę. Co znaczy, że kultura nie ma wpływu? To jest totalny idiotyzm. Bo co dyktuje politykę, jak nie interesy i świat wartości?

Obecne polsko-litewskie relacje znalazły się w sytuacji patowej. Nikt w niczym nie chce ustąpić…

Polska nie ma z czego ustąpić, bo Litwa od Polaków niczego nie żąda…

Ale Polska żąda?

To są detale. Sprawy symboliczne.

Symbole jednak bardzo często mają większe znaczenie, niż…

Wiem. Dlatego nie rozumiem polityki litewskiej. Żeby z powodu „w”, „sz” lub „cz” psuć sobie stosunki z ważnym sąsiadem. To jest nieracjonalne, niemądre i kontr-produktywne dla polityki litewskiej. To mówię, jako człowiek, który przybył na Litwę, kiedy parlament chcieli zaatakować spadochroniarze. Człowiek, który ma najwyższe litewskie odznaczenie. Znam litewskich polityków i pisarzy. Tego jednak nie rozumiem. Moi przyjaciele Litwini też tego nie rozumieją. Bo to jest głupie. Dlatego polska elita czuje się okłamana. Ostatnia wizyta Kaczyńskiego, przed śmiercią, była w Wilnie, w czasie, kiedy to miało być załatwione. Mimo wysiłku Adamkusa, to parlament odrzucił te propozycje, co było odebrane przez Kaczyńskiego, który uwielbiał Litwę, jako splunięcie w twarz.

Na pewno nie wychodziłbym z Sejmu w momencie, kiedy czci się rocznicę niepodległości

A jak by pan skomentował naszych polskich działaczy na Litwie?

Różni są. Tomaszewski jest cwaniakiem, który potrafi manipulować. Oceniam go bardzo negatywnie. Bo jakby realizowałby scenariusz moskiewskiego KGB i to szkodzi Polakom z Litwy.

Gdyby był pan Polakiem z Litwy, co by pan robił?

Na pewno nie wychodziłbym z Sejmu w momencie, kiedy czci się rocznicę niepodległości. Bo to jest takie splunięcie w twarz tym ludziom. Ja Landsbergisa nie noszę w sercu, sam pisałem o nim krytyczne artykuły w gazecie. To jest jedno. Z drugiej strony, jest to człowiek bardzo zasłużony dla niepodległości Litwy. Sam często krytykowałem Wałęsę, ale nie mogę się zgodzić na to, aby traktowano go jako szmatę…

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!