Mačiulis: Podatek od aut – niczym pizza

"W dyskusjach o systemach podatkowych najczęściej spotykanym błędem jest rozważanie szczegółów nie biorąc pod uwagę całości obrazu" - pisze w komentarzu dla zw.lt główny ekonomista banku Swedbank Nerijus Mačiulis.

Mačiulis: Podatek od aut – niczym pizza

Fot. BFL/Tomas Lukšys

Proponowane przeze mnie zasady potencjalnego podatku od samochodów osobowych odzwierciedlają mój osobisty pogląd na to, jaka powinna być podstawa danego podatku i jakie kryteria opodatkowania.

Kryteria, które ukazują luksusowy charakter dobra i karalność kierowcy lub właściciela auta.

W danym wypadku chyba nie znajdziemy optimum w sensie Pareto. Dowolna zmiana, ulepszająca sytuację jednego uczestnika systemu, będzie pogarszała sytuację drugiego.

Jedni będą uważali za niedopuszczalne opodatkowanie auta według napędu na tylne koła. Chociaż faktem jest, że kierowanie takim pojazdem jest nader skomplikowane. Zwłaszcza w skomplikowanych warunkach jazdy. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że większość właścicieli takich samochodów ma duże iluzje dotyczące swoich zdolnościach zawodowych, kierując takim autem.

Inni przyjmą jako dyskryminację opodatkowanie swojego samochodu z powodu tuningu. Chociaż taka „modernizacja“ jest kryterium bardzo obiektywnym. Tuning nie jest niezbędny dla auta. To raczej próby poszukiwania tożsamości osoby właściciela, demonstracji swojego statusu albo kuszenia nowego partnera życiowego.

Są i tacy, którzy, ironizując, twierdzą, że należy opodatkować także efektowną i wyzywającą odzież oraz obuwie. Bowiem one również są częścią image’u człowieka. Zapominają jednak, umyślnie lub nie, że w odróżnieniu od aut, dobra te nie są bezpośrednio szkodliwe dla przyrody i otoczenia. No, chyba że komuś może zaszkodzić na wzrok widok spodni, opuszczonych do kolan przy jednoczesnym podniesieniu majtek do pępka.

Nieudanym argumentem jest także i ten, który mówi, iż zarabiającemu 5000 euro jest łatwiej zapłacić trzy razy wyższy podatek aniżeli zarabiającemu 500 euro.

Zapominamy, że jedną z funkcji podatku od samochodów osobowych jest własnie próba zachęcenia do rezygnacji z samochodów tych, których na nie nie stać.

Jeszcze gorzej. Całkowicie ignorowany jest argument, że dzięki podatkowi od aut możemy zwiększyć bazę dochodów, wolnych od opodatkowania. W wypadku zwiększenia danej bazy polepszy się sytuacja osób o małych dochodach, korzystających z transportu publicznego.

Wpływ podatku byłby o wiele bardziej łagodny na osoby mało zarabiające, a pragnące mieć w posiadaniu auto, aniżeli na osoby, mające wysokie zarobki i luksusowe auta.

Możliwe, że diabeł tkwi w szczegółach. Aczkolwiek bezsensowne jest grzebanie w tych szczegółach nie mając możliwości złączyć je w całość. Gdy wybieracie pizzę, nie próbujecie degustować oddzielnie jej składników. Bądź to ser, który może być zbyt tłusty, sardele – zbyt słone, ciastu brakuje dodatków.

Oddzielne składniki mogą być mierne, wręcz nie do zniesienia, aczkolwiek połączone dadzą dobry, czasami wyśmienity, smak.

Taka dygresja jest nadzwyczaj aktualna, opisując system podatkowy i oddzielne jego podatki. Nie ma takich podatków, ani systemu, który zadowoliłby wszystkich i był dla wszystkich atrakcyjny. Wśród wszystkich możliwości możemy jednak znaleźć tą najmniej nieatrakcyjną dla większości społeczeństwa, nie zaś dla jej oddzielnych członków.

PODCASTY I GALERIE